Dyskusyjny Klub Filmowy „Szkoda, iż nareszcie” w grudziądzkim teatrze już 26 lutego. Gościem specjalnym będzie Piotr Stelmach, dziennikarz muzyczny Radia 357

egrudziadz.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Dyskusyjny Klub Filmowy „Szkoda, że nareszcie” w grudziądzkim teatrze już 26 lutego. Gościem specjalnym będzie Piotr Stelmach, dziennikarz muzyczny Radia 357


Wyświetlony zostanie film dokumentalny o Jacku „Budyniu” Szymkiewiczu w reżyserii Sebastiana Juszczyka, zrealizowany w 2025 roku.

Początek DKF-u w CK Teatr w Grudziądzu 26 lutego o godz. 19.00. Bilety w cenie 10 i 15 zł. 93 min.

Jacek „Budyń” Szymkiewicz to wyjątkowa postać dla polskiej muzyki – wszechstronny i szalenie zdolny założyciel między innymi Pogodno, czy Babu Król. W filmie Sebastiana Juszczyka jego przyjaciele – Katarzyna Nosowska, Krzysztof Zalewski, Stanisław Soyka i wielu innych – przybliżają nam jego pełną paradoksów postać. To opowieść o niepokornym artyście, o jego trudnych relacjach, zdrowiu psychicznym, uzależnieniach oraz kreatywnym buncie na tle społecznego przełomu lat 90. Muzyka stała się jego sposobem na życie, formą terapii i autokreacji, ale jaka była tego cena? Unikalne wywiady i materiały archiwalne w filmie łączą się z animacjami i kolażami, które przenoszą nas w złożony świat Budynia i zachwyciły publiczność na festiwalu Millennium Docs Against Gravity.

To nie jest klasyczna biografia, ale żywiołowa i pełna humoru opowieść o człowieku, dla którego muzyka była sposobem na życie, terapią, a czasem ucieczką do trudnej rzeczywistości.

Portret bez upiększania

Sebastian Juszczyk, reżyser filmu i przyjaciel Budynia, przyznaje, iż był to dla niego niezwykle osobisty projekt:

„Przyjaźniłem się z Jackiem przez ostatnie dziesięć lat jego życia. Każda relacja z nim była intensywna. Ostatni teledysk, który zrobiliśmy, był jego pomysłem – chciał nakręcić dokument o sobie, żeby ‘wyłożyć kawę na ławę’. Chwilę później zmarł. Wiedziałem, iż zrobię ten film. Nie od razu. To musiało odczekać. Trzy lata pracy – to była długa, oczyszczająca droga.”

Producent filmu i członek zespołu Pogodno Marcin Macuk dodaje:

„Jacek był człowiekiem o ogromnym sercu, ale też bezkompromisowym. Potrafił mówić wprost, bez autocenzury. W świecie, w którym wszyscy boimy się powiedzieć coś ‘za bardzo’, on był zupełnie wolny. To go czasem kosztowało – odpychał od siebie mainstream, ale bilans zawsze był pozytywny. Po spotkaniu z nim zostawało coś trwałego. Chcieliśmy, żeby ten film był taki, jak Jacek zrobiłby go o sobie. Bez upiększania, z pełną szczerością. To nie miał być pomnik. On by się przecież na ten pomnik wysikał”.

„To jest jeden z najlepszych głosów w tym kraju. Jeden z najlepszych umysłów w tym kraju” – mówi o Budyniu Katarzyna Nosowska.

„Taki żal do niego miałem, iż k…. robi wszystko, żeby jego numery nie stały się popularne” – wspomina Krzysztof Zalewski.

„Jacek był człowiekiem zaangażowanym, tak po prostu, zawsze. I w takich sytuacjach kosmate energie, nie ma siły, będą chciały się spotkać” – dodawał Stanisław Soyka.

„Szkoda, iż nareszcie” wykorzystuje unikalne materiały archiwalne, nagrania i rozmowy, a także kolaże i animacje, które pozwalają zajrzeć w wewnętrzny świat artysty, pokazując, jak niesamowicie potrafił balansować w swoim życiu między euforią i smutkiem. Niestety to, co z pozoru wydawało się życiem poza systemem, miało swoją cenę.

Film o wolności i cenie szczerości

„Szkoda, iż nareszcie” był jednym z najczęściej oglądanych tytułów tegorocznej edycji MDAG, a recenzenci podkreślają siłę, która leży w szczerym opowiedzeniu historii głównego bohatera i odsłonięcia nieznanych szerzej faktów z jego życia. W recenzjach możemy przeczytać: „Film pokazuje Budynia nie tylko jako lidera Pogodna, ale jako człowieka na wiecznym pograniczu: euforii i smutku, żartu i tragizmu”. „To kino detaliczne, ale i dynamiczne. Wzruszające, ale i bardzo gorzkie. Bywa wesoło, ale też cholernie smutno”. „To film, który potrafi uchwycić energię Budynia – jego czułość, chaos, błyskotliwość i smutek. Ogląda się go jak improwizację, w której każda nuta jest prawdziwa”.

„Szkoda, iż nareszcie” to także głos w rozmowie o zdrowiu psychicznym, uzależnieniu i samotności w świecie, który wymaga nieustannego przybierania różnych masek. Sebastian Juszczyk zagląda głębiej w jego świat a jego film pozwala zrozumieć, skąd brała się nieokiełznana energia Budynia, jego autoironia i zdolność mówienia o rzeczach trudnych w sposób prosty, zabawny i przejmujący.

Idź do oryginalnego materiału