Oto w zaczarowanym lesie Kapturek spotka nie tylko wilka i gajowego, ale również postaci z poprzednich produkcji naszego teatru, m.in. Królową Kier wraz ze swą świtą, zabawną Pippi, drewnianego pajacyka o imieniu Pinokio, a choćby Królową Śniegu.

Sięgasz po klasyczną bajkę znaną każdemu dziecku – „Czerwonego Kapturka”. Patrząc na twoje wcześniejsze sztuki z pewnością czymś nas zaskoczysz. Zdradź rąbek tajemnicy.
Któż nie zna bajki o „Czerwonym Kapturku”, nie pamięta złego wilka, jego zębów i pyska wystającego spod falban babcinego czepka? Przecież to jedna z pierwszych bajek, jaką usłyszeliśmy będąc dziećmi i jaką opowiadamy naszym pociechom. Teatr Scena Polonia oraz Studio Teatralne Modjeska zapraszają na niezwykle oryginalną wersję tej jednej z najbardziej znanych baśni Braci Grimm. Oto w zaczarowanym lesie Kapturek spotka nie tylko wilka i gajowego, ale również postaci z poprzednich produkcji naszego teatru, m.in. Królową Kier wraz ze swą świtą, zabawną Pippi, drewnianego pajacyka o imieniu Pinokio, a choćby Królową Śniegu. Zamykamy najważniejsze dziecięce produkcje teatru Scena Polonia oraz Studio Teatralnego Modjeska zamkniętych w pouczającej baśni Braci Grimm, o nieco zmienionym tytule „W zaczarowanym lesie Czerwonego Kapturka”.
Skąd pomysł na wplecenie postaci z różnych bajek w tym jednym spektaklu?
To tęsknota za spektaklami i postaciami, które ze względu na warunki i specyfikę teatru na emigracji są niewystarczająco mocno eksploatowane. Gramy maksymalnie do 5 przedstawień, podczas gdy w Polsce życie spektaklu to minimum 6 miesięcy.
Jaka jest różnica między teatrem Scena Polonia a Studiem Teatralnym Modjeska?
Studio Teatralne Modjeska to szkoła, w której można uczyć się warsztatu aktorskiego. Pod okiem zawodowców bawimy się w teatr. Ale to bardzo poważna zabawa. Zajęcia teatralne mają uruchomić wyobraźnię, głos i ciało, uczyć m.in: komunikacji, określonej dyscypliny i kultury mówienia w języku polskim, ruchu scenicznego, umiejętności pracy w grupie. Podsumowaniem teatralnego semestru jest zawsze spektakl, za którego produkcję odpowiedzialna jest Scena Polonia. Dwie placówki ściśle ze sobą połączone, którym przyświeca wspólna myśl, iż teatr ma uczyć, bawić i wychowywać.

Jak wygląda kooperacja tych dwóch placówek i polonijnych artystów?
Teatr to przede wszystkim ludzie. Jedni zostają na jeden projekt, inni są z nami od samego początku, po dziś dzień. Miałam i mam ogromną przyjemność współpracować z wieloma wspaniałymi artystami, m.in: Julittą Mroczkowską, Marcinem Kowalikiem, Edytą Luckos. Ogromnie cenię sobie współpracę z Andrzejem Dylewskim. Joanna Kapuścieńska stworzyła scenografię oraz kostiumy do większości naszych spektakli. Małgorzata Zieliński – manager teatru jest z nami od początku. To dzięki takim ludziom mogę śmiało myśleć o kolejnych teatralnych sezonach, które zapowiadają się pysznie!
Twoje przedstawienia zaskakują publiczność. A jak jest z aktorami? Kto lepiej oddaje twoją wizję na scenie? Mali aktorzy, którzy nie do końca znają tradycyjne bajki czy dorośli, którzy wychowali się na tradycyjnych bajkach?
Siłą naszych przedstawień jest kompilacja „małych z dużymi”, czyli studentów z zawodowcami. Mali aktorzy wnoszą świeżość, wzruszają. Zawodowcy utrzymują artystyczny poziom, na którym nie ukrywam, zależy mi najbardziej. Szanuję naszą publiczność i pragnę, aby wraz z nami, bawiła się na wysokim poziomie. Ale teatr to nie tylko zabawa. Ma przede wszystkim dawać do myślenia już najmłodszym. Współczesne bajki przepełnione są przemocą i agresją. Bohaterowie o nieziemskich zdolnościach walczą między sobą, giną by ponownie ożyć i zadawać innym ból. Morału w tych historiach za grosz, a przecież mają pełnić funkcję poznawczą i wychowawczą. Nie proponuję dziwacznych pokemonów lub tym podobnych historii. Zarówno studenci, jak i aktorzy wiedzą, iż stawiam na najważniejsze pozycje literatury polskiej i światowej. Trącę myszką? Może. Ale to nic! Wychowana jestem na klasyce i tylko tej chce uczyć, gdyż w nią wierzę!
Bycie dyrektorem, reżyserem i scenarzystą w jednej osobie nie jest łatwe. Czego nauczyłaś się przez te wszystkie lata działalności?
Pokory! I może jeszcze tego, iż czasem trzeba po prostu odpuścić…
Dziękujemy za rozmowę.
Z Kingą Modjeską rozmawiała Iwona Biernacka.
















