Ale skąd ta miłość do łez i wzruszeń?
Historie o nieszczęśliwej miłości, rodzinnych tajemnicach czy dramatycznych wyborach zawsze były w polskiej tradycji obecne. Już w dwudziestoleciu międzywojennym polskie kino i literatura eksplorowały emocje, a po II wojnie światowej twórcy, tacy jak Janusz Morgenstern, starali się opowiadać o ludzkich losach zamiast narzucanej politycznie tematyki. Późniejsze telenowele – „W labiryncie”, „Klan” czy „M jak miłość” – pokazały, iż melodramat w Polsce to nie tylko rozrywka, ale też lustro codzienności, zmagania z problemami i emocjonalne katharsis dla widza. To osadzenie historii w lokalnym kontekście, pełnym znajomych realiów, sprawia, iż Polki identyfikują się z bohaterkami i ich dramatami niemal jak z sąsiadkami czy przyjaciółkami. Nie bez znaczenia pozostaje też sposób, w jaki Polki konsumują media. Tradycyjna telewizja wciąż króluje – aż 84,4% oglądalności przypada na linearne kanały, a długowieczne telenowele, takie jak „Barwy szczęścia” czy „Klan”, przyciągają miliony widzów. Choć oglądalność powoli spada, lojalna, głównie kobieca widownia w wieku 50+ przez cały czas pozostaje przy ekranie. Twoja mama też to ogląda? A może czasami i ty z nią siadasz, aby pogapić się na losy bohaterów? Melodramat daje nam poczucie bezpieczeństwa i rytuał w codzienności – tak jak filiżanka herbaty w ulubionym kubku, przy którym można poświęcić godzinę lub dwie na emocjonalne odprężenie.
Na czym lepiej się płacze – polskich czy zagranicznych?
Fenomen nie ogranicza się do rodzimych produkcji. Sukcesy zagranicznych melodramatów, zwłaszcza tureckich, takich jak „Krawiec” czy „Şahmaran”, pokazują, iż emocjonalne historie o miłości, zdradzie i rodzinnych konfliktach mają uniwersalny język. Chłoniemy te opowieści z równą pasją co „nasze” telenowele, bo melodramat działa na poziomie psychologicznym – pozwala przeżywać silne emocje w bezpiecznych warunkach, rozbudza empatię i daje przestrzeń do refleksji nad własnym życiem i relacjami.
Nie można też nie wspomnieć o tym co dzieje się na platformach streamingowych. Remake „Znachora” z 2023 roku zdobył ogromną popularność na Netflixie, gromadząc w ciągu kilku dni setki tysięcy widzów. Udowadnia to, iż gatunek, choć tradycyjnie kojarzony z telewizją, potrafi świetnie odnaleźć się w nowszych mediach. Nowoczesna adaptacja klasyki przyciąga młodsze pokolenia, a jednocześnie daje starszym widzkom powiew nostalgii. To idealny przykład, iż melodramat w Polsce łączy pokolenia, łączy emocje i… nigdy nie wychodzi z mody.
Co miłość do melodramatu mówi o tobie?
Przede wszystkim to, iż jesteś osobą empatyczną, otwartą na emocje i wrażliwą na subtelności relacji międzyludzkich. Lubisz przeżywać historie bohaterów razem z nimi, czujesz euforia i smutek ich zwycięstw i porażek, a w trudniejszych chwilach potrafisz znaleźć w takich opowieściach pocieszenie. Melodramat jest jak osobisty przewodnik po świecie uczuć – pozwala zrozumieć motywacje ludzi wokół ciebie i własne reakcje emocjonalne. Można powiedzieć, iż bycie fanką melodramatów to oznaka dojrzałości emocjonalnej i gotowości na to, by wzruszać się pięknem życia – choćby jeżeli pojawia się w nim drama, zdrada czy zakazany romans.
Dlatego właśnie kochamy wyciskacze łez. Bo pozwalają wzruszać się do żywego, obnażać własne emocje bez wstydu, przeżywać dramaty bohaterów i poczuć, iż w świecie pełnym codziennego chaosu uczucia wciąż mają znaczenie. To kino empatii, bliskości i czułości, które – niezależnie od tego, czy oglądamy je w telewizji, czy w streamingu – zawsze znajdzie drogę do serca.
5 wyciskaczy łez na ostatni weekend wakacji
1. Znachor (2023)
Netflixowski remake klasycznej polskiej powieści to jeden z najchętniej oglądanych polskich filmów na platformie. Zyskał on popularność zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych. Twórcy uprościli fabułę i unowocześnili postacie, co sprawiło, iż historia jest bardziej przystępna dla współczesnego widza. Nowa wersja postaci Marysi jest odważna i pełna determinacji, co odchodzi od schematu nieśmiałej dziewczyny. Film, choć momentami bywa naiwny, jest chwalony za świetną realizację, zdjęcia i kostiumy. Jest to przykład, iż klasyczny melodramat, odświeżony estetycznie i narracyjnie, ma potencjał na globalny sukces.
2. Królowa łez (2024)
Ten południowokoreański serial, dostępny na Netflixie, zyskał dużą popularność na całym świecie. Opowiada historię małżeństwa, które przechodzi kryzys. Co ciekawe, fabuła zręcznie łączy elementy melodramatu z innymi gatunkami, takimi jak komedia romantyczna i dramat. Recenzenci chwalą serial za to, iż pod fasadą lukratywnego świata gwiazd kryje się ludzka i bardzo prawdziwa historia miłosna. Silną stroną jest główna bohaterka, Hae-in, która nie jest bezbronną postacią, ale silną i ambitną kobietą. Mimo wielu typowych dla gatunku klisz, serial jest zaskakująco ludzki i wiarygodny.
3. Światło między oceanami (2016)
Ten australijski melodramat, oparty na bestsellerowej powieści, porusza serca widzów, zmuszając do głębokiej refleksji nad trudnymi wyborami moralnymi. Film opowiada historię małżeństwa, które po tragicznym poronieniu, postanawia przygarnąć niemowlę odnalezione w dryfującej łodzi, co zapoczątkowuje serię wydarzeń, które na zawsze odmienią ich życie. Produkcja jest doceniana za piękne, surowe zdjęcia, które doskonale oddają nastrój opowieści oraz za poruszające kreacje aktorskie. To wzruszająca opowieść o miłości, stracie i poświęceniu. No i stawia pytanie o granice moralności. A tu odpowiedzi nigdy nie są proste.
4. Miłość do kwadratu (2021)
Film opowiada o historii popularnego dziennikarza-kobieciarza, który zakochuje się w modelce. Mimo iż na Filmwebie uzyskał średnią ocenę 4.3/10, a recenzenci twierdzą, iż jest to produkcja bardzo schematyczna i naiwna, znalazł się w czołówce najchętniej oglądanych polskich filmów na Netflixie. Krytycy filmowi zarzucają, iż filmowi brakuje autentyczności i humoru. Jego popularność wskazuje jednak, iż proste, dobrze wyglądające historie miłosne, choćby banalne, wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem.
5. Miłość jest blisko (2022)
Film opowiada o parze przyjaciół z dzieciństwa, którzy w dorosłym życiu, choć mają już partnerów, dochodzą do wniosku, iż łączy ich coś więcej niż przyjaźń. Ten melodramat (dostępny na Netflixie), porusza klasyczny motyw skomplikowanej miłości i tego, jak długo można nosić w sercu uczucie z przeszłości. Opowieść ta wpisuje się w popularną konwencję, gdzie przeciwieństwa się przyciągają, a miłość „chodzi własnymi drogami”.