Diuna: Ród Corrinów tom 3 – recenzja komiksu

moviesroom.pl 5 godzin temu

Prequele Diuny może nie są tak wybitne, ale robią coś, co było tej powieści potrzebne. Frank Herbert wystartował z punktu przełomu, gdy dalsze losy jego świata były przesądzone, podobnie jak los Paula Atrydy. Potrzebna była więc geneza i Brian Herbert z Kevinem J. Andersonem podjęli się tego niełatwego zadania. Diuna: Ród Corrinów tom 3 pokazuje, iż udało im się je wykonać i uczynić pierwotną historię bardziej logiczną i osadzoną na mocniejszych fundamentach, przy okazji pozwalając jej pozostać w tym momencie tego uniwersum, gdy postaci jak Leto II były wręcz trudne do wyobrażenia.

Strona komiksu Diuna: Ród Corrinów tom 3

Najważniejszym wątkiem jest tu rozwiązanie sprawy Amalu, fałszywej Przyprawy produkowanej na Ix przez Tleilexanem na zlecenie Szaddama IV. Książe Leto Atryda i prawowity władca Ix, earl Rhombur Vernius, ruszają by wyzwolić planetę i przy okazji rozbić fabryki Amalu. Tymczasem Gildia Kosmiczna wraz z Szaddamem oskarżają Harkonnenów o produkcję skażonej Przyprawy, która zabiła już kilku Nawigatorów. Dzieje się wiele, prawda? A to jedynie skrót części wątków.

W cieniu wielkich politycznych zawirowań na świat przychodzi Paul Atryda. Przyszły Kwisatz Haderach już kilka chwil po narodzeniu staje się Jeden z ludzi Vladimira Harkonnena odkrywa, iż młody Atryda jest również wnukiem jego mocodawcy, a siostrzyczki z Bene Gesserit nie są zadowolone z buntu Jessici. Polecam więc czytać niniejszy komiks uważnie i cieszyć się świetnie rozpisanym tempem akcji.

Strona komiksu Diuna: Ród Corrinów tom 3

W Diunie wielkim złym jest Vladimir Harkonnen, ale latający grubas jest tu ledwie lokalnym watażką w porównaniu z z Szaddamem IV Corrino. Imperator to nie typ władcy wybitnego, oddanego ludowi i z wielką wizją. Chciwy, paranoiczny władca, który z powodzeniem odnalazłby się w świecie naszej polityki, przekracza tu kolejne granice i ciężko jest dostrzec w nim cesarską godność. A jeżeli myślicie, iż po tym wszystkim posypie głowę popiołem, to przypominam, iż Arrakis Atrydów dopiero przed nami. Choć powieści młodszego Herberta i Andersona nie brakuje, to z chęcią przeczytałbym psychologizującą biografię padyszacha-imperatora, choćby jako studium upadku.

Kiedyś świat Diuny wyobrażałem sobie jako monumentalny, łączący wysoką sztukę z futuryzmem. Prequele to jednak inna narracja i space opera z mroczniejszymi elementami jest tu idealna. Prace Simone Ragozzoniego mogliśmy już zobaczyć w poprzednich tomach, a tu artysta wspierany pozostało przez Andreę Scalmazziego. Trzeci tom Rodu Corrinów to fala wydarzeń o różnej skali, a oś parareligijnych wątków dopiero się tu wytworzyła. Jest bitewnie, dynamicznie, a styl autorów napędza wydarzenia, wyraźnie oddzielając ten okres od uduchowionego czasu wzrostu i panowania Mua’diba.

Strona komiksu Diuna: Ród Corrinów tom 3

Diuna: Ród Corrinów tom 3 to ostatni tom serii, wieńczący zarazem komiksową interpretację Wielkich Rodów Diuny. Brian Herbert i Kevin J. Anderson rozjaśniają niewiadome z oryginalnej Diuny i jak wspominałem przy poprzednich recenzjach, komiksy znakomicie się w tym sprawdzają. To lżejsza, bardziej stawiająca na space operową akcję wersja tego świata, ale pewne fundamenty pozostają niezmienne. BOOM! Studios posiada licencje na adaptacje powieści Briana Herberta i Kevina J. Andersona, więc pewnie to nie koniec, a Non Stop Comics da nam kolejne albumy. Tymczasem trzecia część filmowej Diuny, inspirowana Mesjaszem Diuny, już niebawem na ekranach kin i tu także mam naiwną nadzieję, iż doczekamy się jakiejś kontynuacji i rządów Boga-Imperatora.


Okładka komiksu Diuna: Ród Corrinów tom 3

Tytuł oryginalny: Dune: House of Corrino Vol.3
Scenariusz: Brian Herbert, Kevin J. Anderson
Rysunki: Simone Ragazzoni, Andrea Scalmazzi
Tłumaczenie: Paweł Bulski
Wydawca: Non Stop Comics 2026
Liczba stron: 112
Ocena: 80/100

Idź do oryginalnego materiału