"Digger" Alejandro Gonzáleza Iñárritu zrobił nas wszystkich w konia. Wykiwał widzów zmylonych kampanią promocyjną i krytyków, których recenzje sugerują marną kopię "Doktora Strangelove" Stanleya Kubricka. Film z Tomem Cruisem wychodzi od oczywistych tematów (pokroju kryzysu klimatycznego i korupcji władzy), by pomówić o szerszym znaczeniu sztuki oraz eskapizmu. To coś więcej niż karykaturalna opowieść o magnacie ropy naftowej.