Na ekranie obecna od lat 90., występowała w takich produkcjach jak "Ekstradycja", "Tato", "Deborah" czy "Diabelska edukacja". Znana z wyrazistych ról i niezależnych poglądów, pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych osobowości polskiej sceny aktorskiej. Występuje zarówno na deskach teatrów, jak i w filmach i serialach. Jak przyznała w RDC - mimo swojego zawodu - zawsze była i pozostaje nieśmiała.
– Zawsze byłam nieśmiała i teraz, jak jest dużo osób, to też ja nie bryluję, nie jestem lwicą salonową. Po prostu jestem trochę skrępowana i często się wstydzę. Nie lubię, jak ktoś się tak na mnie za bardzo gapi, więc nie wydaje mi się, żebym była taką bezwzględną osobą, która idzie po swoje, bo ja często nie wiem, co jest moje – powiedziała Dancewicz.
W latach 90. dzięki kreacjom w "Pułkowniku Kwiatkowskim", "Tacie" i serialu "Ekstradycja" stała się obiektem westchnień wszystkich widzów płci męskiej w Polsce. Szczególnie zapisała się w pamięci scena z filmu Kazimierza Kutza "Pułkownik Kwiatkowski".
– Trzeba pamiętać, iż lata 90. trochę nie miały litości dla kobiet, o ile chodzi o sceny erotyczne. W każdym filmie musiała być tak zwana goła baba, prawda? Czy trzeba, czy nie trzeba. A akurat, co by nie mówić, chodzi o to, iż ta scena jest bardzo piękna i bardzo ją dobrze Kazio wymyślił – podkreśliła.
Renatę Dancewicz można oglądać w spektaklu "Ich czworo" w Teatrze Komedia. Kolejne pokazy 29 i 30 września.
















