"Sztuczki" obejrzałam, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Wystarczył jeden seans, by film Andrzeja Jakimowskiego został ze mną na długo, stając się jednym z ulubionych wytworów polskiej kinematografii. Opowieść o chłopcy z małej mieściny, który czuje tęsknotę za nieobecnym ojcem, olśniła mnie swoją prostotą, ale i niedostrzeganą na co dzień magią otaczającego nas świata.