Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 – recenzja komiksu. Viva wakacje!

popkulturowcy.pl 2 godzin temu

Najnowsza księga przygód czarodziejek W.I.T.C.H. zdecydowanie zaraża wakacyjnym klimatem. Chociaż zaledwie połowa albumu skupia się na beztroskich dniach relaksu, a potem następuje powrót do szkoły, to po długiej zimie od razu można podłapać letnie flow!

Przyznaję, iż pozycja Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 totalnie mnie kupiła. Wakacyjny nastrój i przygody dziewczyn nad morzem były jak powiew świeżości po ciemnych zimowych wieczorach. Bardzo zapragnęłam już lata, mimo tego, iż naprawdę uwielbiam wiosnę. I chociaż w albumie bardzo mało jest momentów magicznych, to jest to zbiór naprawdę lekkich i przyjemnych opowieści o przyziemnym życiu nastolatek. Tym razem w zbiorze pojawiły się rozdziały Pierwsze dni, Długi pocałunek, Powrót do szkoły, Wyjątkowa podróż, Goście z daleka i Najwspanialsza impreza.

Strona komiksu Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19

Mimo okropnie kiczowatego tytułu, najbardziej spodobała mi się historia z Długiego pocałunku. Czarodziejki spędzają wakacje nad morzem w urokliwym Southgate, gdzie poznają tajemniczą i piękną kobietę. Okazuje się, iż jest to królowa Saarineen, która od lat próbuje odzyskać królestwo opanowane przez władcę rekinów Orristurra. Pojawia się tu również wątek miłosny i chociaż opowieść jest prosta i dość banalna, to ma w sobie dużo uroku oraz naprawdę dobrze oddano postać Saarineen. Kobieta żyje na pograniczu obu światów, kierowana jest wątpliwościami i obawami, a jej historia jest poruszająca. Długi pocałunek to tak naprawdę jedyny rozdział, w której doświadczymy nieco więcej magii.

Mimo wszystko całość wypada naprawdę w porządku, chociaż mam w głowie jedno dość poważne niedopatrzenie. W poprzedniej księdze w szkole czarodziejek pojawił się Nashter. Chłopak należy do runicznych, którzy walczą z Kondrakarem. Temat został zaledwie zarysowany, więc byłam pewna, iż antagonista pojawi się w kontyunacji. Jednak ku mojemu zaskoczeniu nie ma ani jednej wzmianki o chłopaku. Być może pojawi się w kolejnej (dwudziestej już!) części. Niemniej wydaje mi się to dużym minusem, bo bohater wyparował, a przecież zapowiadał się na istotną postać w uniwersum.

Pod kątem wizualnym Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 po raz kolejny sprawdza się rewelacyjnie. Dobrze znany styl rysunków przez cały czas zachwyca. Podobnie jak kolorystka i wydanie albumu. Tym bardziej dziwi, iż w dodatku Dynie w szkole?! grafika przedstawiająca budynek jest okropnie rozpikselowana. Przyzwyczajona do mistrzowskiej estetyki serii, poczułam się nieco oszukana. Tym bardziej, iż plan szkoły jest żenująco prosty i sprawia wrażenie, jakby znajdowały się w niej dwie czy trzy klasy, korytarz i pokój nauczycielski…

Strona komiksu Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19

Tym samym warto zaznaczyć, iż tym razem dobór dodatków do albumu jest naprawdę słaby. Pomijając nieszczęsny plan budynku, o którym wspomniałam wcześniej, mamy tu też serię Wszystko o Sheffield, w których placówka edukacyjna widziana jest oczami każdej z bohaterek. O ile jeszcze to da się przeżyć, to po chwili pojawia się Temat: ławki, a to już jest dla mnie zwykły zapychacz przestrzeni. Opisywanie szkolnych ławek czarodziejek na zasadzie: ulubione miejsce, dlaczego, wady, jak wygląda i co jest do zmiany to już zdecydowanie za dużo, choćby dla mnie. Nie wiem, kto wpadł na ten pomysł, ale dla mnie jest to po prostu głupie.

Wbrew kiepskim dodatkom, które znajdziemy w tej księdze to mimo wszystko świat W.I.T.C.H. przez cały czas wciąga i zachwyca. Co tu kryć: bawiłam się przednio i już czekam na kolejny album. Tym samym zaczynam się martwić o moment, w którym seria dojdzie do końca, a mi przyjdzie się pożegnać z czarodziejkami.

Fot. główna: materiały prasowe – kolaż (Egmont)

Idź do oryginalnego materiału