Świeżo nagrodzony Złotą Palmą na festiwalu w Cannes
Cristian Mungiu zabrał głos po swoim triumfie. Zwycięski "Fjord" opowiada o imigrantach stawiających czoła uprzedzeniom i może nie spodobać się widzom z obu stron politycznego spektrum. Reżyser podkreślił jednak, iż jego film ma przede wszystkim zachęcać do dialogu.
Bohaterami filmu są Mihai (Sebastian Stan) i Lisbet Gheorghiu (Renate Reinsve), imigranci z Rumunii, którzy mieszkają z piątką dzieci w Norwegii, skąd pochodzi Lisbet. Kiedy sąsiedzi zauważają siniaki na córce pary, rodzina zostaje wzięta pod lupę lokalnego systemu sądowniczego.
Podczas konferencji prasowej po canneńskiej gali Mungiu zaznaczył, iż "musimy promować postawę, w której nie oceniamy pochopnie".
Posługujemy się stereotypami. Dzielimy ludzi na kategorie. Ale ostatecznie uczysz się, iż druga strona nie różni się tak bardzo od ciebie. Wszyscy mamy instynkt przetrwania i widzimy w innym wroga. Ale uważamy się za cywilizowanych ludzi. A cywilizacja oznacza umiejętność powstrzymania instynktu i bycia nieco bardziej otwartym. Musimy szanować innych, kontynuował reżyser.
Musimy zostawić naszym dzieciom mniej agresywne społeczeństwo niż to, które mamy obecnie, podsumował Mungiu.
"Fjord" to drugi film reżysera nagrodzony Złotą Palmą – pierwszym był "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni". Reżyser był też wyróżniany w Cannes za scenariusz "Za wzgórzami" i reżyserię "Egzaminu".
Niektórzy czują się zaatakowani "Fjordem", urażeni populistyczną wizją Mungiu (ciekawy zarzut, zważywszy na skalę homogeniczności przekonań festiwalowego ludu). W tekstach krytycznych próbuje się mu wytknąć wybiórczość, naginanie rzeczywistości, konstruowanie opowieści pod tezę. Zarzuty te w mojej opinii przelatują jednak daleko obok filmu, pisze Maciej Satora w naszej recenzji filmu.
TUTAJ przeczytacie całą recenzję filmu.
Cristian Mungiu: "nie oceniajmy pochopnie"
Bohaterami filmu są Mihai (Sebastian Stan) i Lisbet Gheorghiu (Renate Reinsve), imigranci z Rumunii, którzy mieszkają z piątką dzieci w Norwegii, skąd pochodzi Lisbet. Kiedy sąsiedzi zauważają siniaki na córce pary, rodzina zostaje wzięta pod lupę lokalnego systemu sądowniczego.
Podczas konferencji prasowej po canneńskiej gali Mungiu zaznaczył, iż "musimy promować postawę, w której nie oceniamy pochopnie".
Posługujemy się stereotypami. Dzielimy ludzi na kategorie. Ale ostatecznie uczysz się, iż druga strona nie różni się tak bardzo od ciebie. Wszyscy mamy instynkt przetrwania i widzimy w innym wroga. Ale uważamy się za cywilizowanych ludzi. A cywilizacja oznacza umiejętność powstrzymania instynktu i bycia nieco bardziej otwartym. Musimy szanować innych, kontynuował reżyser.
Musimy zostawić naszym dzieciom mniej agresywne społeczeństwo niż to, które mamy obecnie, podsumował Mungiu.
"Fjord" to drugi film reżysera nagrodzony Złotą Palmą – pierwszym był "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni". Reżyser był też wyróżniany w Cannes za scenariusz "Za wzgórzami" i reżyserię "Egzaminu".
Niektórzy czują się zaatakowani "Fjordem", urażeni populistyczną wizją Mungiu (ciekawy zarzut, zważywszy na skalę homogeniczności przekonań festiwalowego ludu). W tekstach krytycznych próbuje się mu wytknąć wybiórczość, naginanie rzeczywistości, konstruowanie opowieści pod tezę. Zarzuty te w mojej opinii przelatują jednak daleko obok filmu, pisze Maciej Satora w naszej recenzji filmu.
TUTAJ przeczytacie całą recenzję filmu.















