Bertie Carvel, czyli Baelor Targaryen, bohater 5. odcinka „Rycerza Siedmiu Królestw”, zdradził nam kulisy zdjęć. Nie tak wyobrażaliście sobie pracę w serialowej superprodukcji.
„Rycerz Siedmiu Królestw” to prequel kultowej „Gry o tron” na podstawie serii opowiadań George’a R.R. Martina. Fabuła skupia się na nietypowym duecie – błędnym rycerzu Duncanie Wysokim (Peter Claffey) i jego małym giermku Jaju (Dexter Sol Ansell) – którzy trafiają na turniej rycerski. Jak wyglądają sceny walk od kuchni?
Rycerz Siedmiu Królestw – Bertie Carvel o kulisach zdjęć
Serialowa miała okazję porozmawiać podczas premiery w Berlinie z ekipą „Rycerza Siedmiu Królestw”. Jedną z osób, które mogliśmy zapytać o kulisy scen z próbą siedmiu, był Bertie Carvel, serialowy Baelor Targaryen. Aktor znany wcześniej m.in. z „The Crown” zagrał bohatera najbardziej dramatycznej historii w 1. sezonie prequela „Gry o tron”. Jak opowiadał nam, proces kręcenia scen z turnieju był znacznie mniej ekscytujący, niż wyglądał na ekranie, bo większość dnia spędzało się na czekaniu.
— Spędzaliśmy dużo czasu w zbrojach, więc dosłownie byłeś ograniczony, wciągany na konia w bardzo ciężkiej zbroi, co zajmowało trochę czasu. Proces kręcenia serialu jest trochę jak bycie prawdziwym średniowiecznym rycerzem. Wiecie, siedziało się cały dzień w namiocie w zbroi, czekając na te 20 minut, kiedy posadzą cię na konia i każą ci pędzić w tamtym kierunku. I nie lubię tego uczucia. Nie lubię uczucia, iż machina filmowa działa beze mnie, a potem ja wchodzę i robię swoje.
To niekomfortowe doświadczenie. Ale w tym wszystkim masz naprawdę dużo przestrzeni. Kiedy ty zdajesz sobie sprawę, iż ledwie możesz się ruszyć, a (…) całe ujęcie może być bardzo precyzyjnie choreograficznie zaplanowane z 12-metrowym dźwigiem i ogromną ilością zdjęć na błotnistym polu. To jest jak takie czołgi z długimi wysięgnikami, ze zdalnie sterowanymi kamerami i te kamery są wszędzie, a także końmi, ogniem, błotem, deszczem, dymem i tym wszystkim. I w tym wszystkim aktor może czuć się bardzo ograniczony. Ale potem, w obrębie kadru swojej postaci, masz nieskończoną przestrzeń, możesz robić wszystko.
Czasami to naprawdę bardzo wyzwalające, mieć wszystkie te ograniczenia. I jeżeli oni wiedzą, co robią, to zostawiają cię w spokoju. Wypowiadasz słowa. Jak mawiał wielki człowiek, który właśnie odszedł z tego świata, kolejny z moich nauczycieli, wielki Greg de Polnay: „Powiedz swój tekst i spie*dalaj”. To świetna rada.
„Rycerz Siedmiu Królestw” (Fot. HBO)W ramach masterclass, którego udzielił nam Carvel, usłyszeliśmy, iż czekanie – często w ciężkim kostiumie, w którym trudno się ruszyć, to i największa część pracy przy takich serialach jak „Rycerz Siedmiu Królestw”, i często największe duże dla aktorów.
— Czekanie jest dla mnie wyzwaniem. A przy tego typu serialach jest dużo czekania, ponieważ są tu sceny niesamowicie ekscytujące i pełne akcji, a takie sekwencje musiały zostać pieczołowicie opracowane. I dla aktora może to być bardzo alienujące. Wolę pracować w sposób, który wydaje się bardzo naturalny, kiedy przychodzę na próbę, odkrywamy scenę podczas próby, a potem oni kręcą to, co odkryliśmy. To mój preferowany sposób pracy.
Część tej historii, te cichsze sceny, dialogi, sceny wewnątrz, sekwencje zewnętrzne, to wszystko zostało naprawdę pieczołowicie rozplanowane. I czuję się z tym dość niekomfortowo, ponieważ wiele decyzji zostało podjętych beze mnie. I muszę się wpasować w tę przestrzeń. Ale to dyscyplina. I jak mówię, jeżeli wiesz, jak znaleźć ją w ścisłych ramach tego, co zostało ustalone, to wciąż masz dużo przestrzeni. Im więcej robię, tym więcej się uczę, tak naprawdę zawsze jest więcej przestrzeni, niż myślisz.
I nikt nie może zrobić tego za ciebie. (…) Mogą robić różne rzeczy, aby ograniczyć twoją kreatywność. Ale ostatecznie nikt inny nie może wypowiedzieć słów. Nikt inny nie może zrobić pewnych rzeczy za ciebie. I masz w tym taką swobodę w wyrażaniu siebie – i właśnie dlatego to robisz, nie? To znaczy, tak, żeby zarabiać, ale głównie po to, aby stworzyć coś, co twoim zdaniem ma życie. I to jest też najlepsze uczucie. (…)
Kiedy jesteś w tym stanie flow, kiedy wyrażasz coś poprzez swój sposób bycia, jest w tym coś więcej z ciebie, prawda? To niesamowite, móc znaleźć się w miejscu, gdzie narzędziem, które jest dla ciebie najostrzejsze, jest to, o co ludzie cię proszą. Czyż to nie jest niesamowite?
„Rycerz Siedmiu Królestw” (Fot. HBO)Kiedy zapytaliśmy serialowego Baelora, czy umilał sobie w jakiś szczególny sposób czas oczekiwania na swoje sceny, usłyszeliśmy, iż nie – bo choćby czytanie wybija aktora z rytmu, kiedy ma istotną scenę do zagrania. A przynajmniej tego konkretnego aktora.
— [To było] dużo siedzenia. Dużo siedzenia z różnymi rzeczami. Siedziałem i wpadałem w coś w rodzaju lekkiego medytacyjnego transu. Nie lubię odchodzić za bardzo od… Możesz zostać wezwany w każdej chwili. Najtrudniejszą rzeczą w aktorstwie filmowym jest to, iż może jeden procent twojego czasu, a może choćby mniej, się liczy. To trochę jak bycie żołnierzem, to znaczy, nie jestem żołnierzem i nie chcę być powierzchowny, bo oczywiście stawka jest inna, jeżeli jesteś żołnierzem, ale wiesz, iż musisz być gotowy teraz i nagle to się liczy.
Wiele z tej pracy polega po prostu na utrzymywaniu stanu podwyższonej gotowości, bez przekroczenia pewnej granicy. Zwłaszcza jeżeli wiesz, iż masz szczególnie emocjonalną scenę, albo jakąś konkretną, albo po prostu scenę, którą trzymasz w sobie, może nie jest emocjonalna, ale jest dla ciebie cenna, kiedy ją czytasz. Jest tu kilka scen, które po prostu w duchu mnie cieszyły, kiedy je czytałem. I tego właśnie chcę dla publiki.
I wiecie, iż ta scena się zbliża, ale jeszcze jej nie nakręciliście. (…) Ja ją trzymam blisko i dopóki nie będzie nagrana, nie chcę odchodzić, nie chcę się do niej za bardzo zbliżać ani za bardzo od niej oddalać. I jeszcze mam na sobie tę pie*doloną zbroję, i to jest taki rodzaj planu filmowego, gdzie trzeba długo czekać, aż wszystko będzie gotowe. Do tego wystarczająco duże budżety – nie jestem pewien, czy tak duże, jak chciałby Ira [Parker, showrunner „Rycerza Siedmiu Królestw”], ale wiecie, jest wysoka jakość produkcji, piękne zdjęcia i dużo czekania.
A potem przychodzisz i musisz robić to, co uważasz za słuszne, w ramach wszystkich tych ograniczeń, siedząc na koniu. Więc tak, po prostu siedzę bardzo spokojnie. Musisz pozostać w chwili, nie możesz wyjść i po prostu czegoś poczytać, bo wtedy możesz stracić to uczucie.
„Rycerz Siedmiu Królestw” (Fot. HBO)Nasza przygoda z serialem HBO chwilowo dobiega końca – zobaczcie zwiastun finału 1. sezonu „Rycerza Siedmiu Królestw”. Serialowa widziała już wszystkie odsłony spin-offu „Gry o tron”. jeżeli chcecie poznać naszą opinię o projekcie, zajrzyjcie tu: Rycerz Siedmiu Królestw – recenzja serialu. Sprawdźcie też rozpiskę całego sezonu: Rycerz Siedmiu Królestw – kiedy odcinki.













