Ashton Kutcher to amerykański aktor, producent filmowy i scenarzysta. Widzowie znają go z "Różowych lat siedemdziesiątych" oraz "Efektu motyla". Studiował na Uniwersytecie Stanu Iowa, na kierunku Inżynieria biochemiczna. Aby było go stać na edukację, pracował jako sprzątacz, pomoc na kuchni oraz oddawał krew za pieniądze.
Później reklamował takie marki jak Calvin Klein czy Versace. Po sukcesie "Efektu motyla" ponownie proponowano mu wiele interesujących ról. Zagrał w takich tytułach jak "Zupełnie jak miłość", "Amerykańskie ciacho" czy "Jobs". W sobotnim wydaniu "halo tu polsat" aktor powiedział Maskowi Behrowi o najnowszy serialu z jego udziałem: "The Beauty". Reklama
"The Beauty": zbliżenie na społeczeństwo
Serial opowiada o terapii, która daje idealny wygląd, ale skrywa bardzo niebezpieczne skutki uboczne. Gdy w wyniku używania terapii rośnie liczba ofiar i nasilają się społeczne niepokoje, zaczyna się dochodzenie.
Rozmowa zaczęła się od wizyt, które Kutcher składał w Polsce - jak się okazuje, zakochał się w kraju na Wisłą.
"Chyba odwiedziłem cztery różne miejsca. To były naprawdę bardzo wiejskie tereny, które kiedyś były obszarami chasydzkimi, wywodzącymi się z tradycji luriańskiej. Pochowani są tam bardzo ważni cadykowie i chciałem po prostu poczuć energię tych miejsc i się z nią połączyć. Zdecydowanie polecam te miejsca. Byłem też w Warszawie. Robiłem parę innych rzeczy" - wyjaśnił.
Odnośnie nowego serialu, dziennikarz zapytał, czy fakt, iż ludzie są atrakcyjni fizycznie, sprawia, iż zyskują autorytet i są postrzegani jako bardziej wartościowi.
"Ludzie traktują innych różnie z wielu powodów, a wygląd jest jednym z nich. Być pięknym. Powiedzmy szczerze. Co może być ważniejsze? Nie jestem do końca pewien, czy to się pogarsza, czy poprawia. Myślę, iż tak było zawsze. Mam jednak wrażenie, iż dziś jest to po prostu bardziej wyraźne’ - odpowiedział.
"Wiesz, to trochę tak, jak wtedy, gdy słyszysz nagranie swojego głosu i myślisz, to ja tak brzmię? A teraz ludzie myślą: 'to ja tak wyglądam'. Tyle, iż nie mają wyboru, muszą się z tym obrazem zmierzyć. I myślę, iż to tworzy ogromną samoświadomość wokół wyglądu, która zaczyna się rozprzestrzeniać w sposób, który w wielu przypadkach jest po prostu niezdrowy" - mówił gwiazdor.
Anthony Ramos zauważył, iż serial "The Beauty" nie jest już projekcją przyszłości, ale odbiciem tego, co dzieje się na świecie.
"Codziennie mówi się nam, co jest piękne, i to ciągle się zmienia. To, co jest piękne w tym tygodniu, za dwa tygodnie może już takie nie być, a ty cały czas próbujesz nadążyć. Myślę więc, iż jest w tym też pewien element ostrzeżenia.
Nowy serial nei pozstawia złudzeń, a aktorzy sądzą, iż wizja reżysera nie jest zwyczajnym science fiction.
Na koniec zaś dodał, iż w pogoni za idealnym pięknem nie warto tracić z oczu innego ważnego celu:
"Kluczowe jest zrozumienie, iż estetyczne piękno to ruchomy cel. Nie warto zamykać się na jedną definicję, zablokować się raczej na bycie elastycznym człowiekiem, kto potrafi się uczyć, zmieniać i adaptować" - podsumował aktor.







![[WIDEO] Grażyna Bułka była gościem "Klachsztangi". Opowiedziała m.in. o życiu, emocjach i prawdzie na scenie](https://img.czecho.pl/2026/01/grazyna_bulka_byla_goscinia_klachsztangi_opowiedziala_m_in_o_zyciu_emocjach_i_prawdzie_na_scenie_c659.jpeg)








