Niskie temperatury dały się Polakom we znaki. Szczególnie zimno jest na północnym wschodzie kraju. Z konsekwencjami mrozów walczy także Andrzej Onopiuk z programu "Rolnicy. Podlasie". 31 stycznia na jego kanale na YouTubie pojawił się film, który wywołał prawdziwą burzą. Andrzej pokazał w nim, jak radzi sobie z zamarzniętą wodą, która była przeznaczona dla jego krów.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamila Boś z "Rolnik szuka żony" walczy ze stereotypami. "Ciężko pracuje, nie tylko wyglądam"
"Rolnicy. Podlasie". Andrzej z Plutycz w ogniu krytyki. "Jak tak można?"
Na filmie widzimy, jak rolnik chwyta za siekierę i stara się pokruszyć lód w wannie, z której piją krowy. - Zobaczcie, co się stało, jak tata nie spuścił wody. Cała zamarznięta wanna wody. Muszę rozbić ten lód. (...) Damy radę. Trzeba krowy napić - mówił. Internauci zasugerowali Andrzejowi, iż ten powinien częściej zmieniać wodę i zwracać większą uwagę na konsekwencje tak silnych mrozów. "Nie zrzucaj winy na tatę. Ty jesteś gospodarzem, ty powinieneś tego pilnować. Szczególnie teraz, gdy są tak niskie temperatury", "Widzę, iż zima zaskoczyła co niektórych, jakby nie wiedzieli, w jakim klimacie żyjemy" - czytamy.
Niektórzy zwrócili również uwagę, iż krowy nie powinny pić tak zimnej wody. "Do wanny trzeba by nalać ze dwa wiadra wrzątku, żeby woda chociaż letnia była", "Teraz krowy nie dość, iż ślepe przez tę ciemnicę, to dostaną jeszcze zapalenia płuc", "Jak tak można? Ktoś się powinien tym zainteresować" - grzmieli.
"Rolnicy. Podlasie". Andrzej zdradził, ile zebrał do puszki WOŚP
Zaledwie kilka dni temu na kanale Onopiuka pojawiło się wideo, w którym rolnik podsumował swój udział w tegorocznej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na finał do Wysokiego Mazowieckiego Andrzej przyjechał razem z bratem Jarkiem. Bohaterowie programu "Rolnicy. Podlasie" przekazali na aukcję podkowę z napisem "Plutycze 2026". Udało się ją sprzedać za 520 zł. To jednak nie wszystko. Andrzej, podobnie jak wielu innych wolontariuszy, wyruszył na miasto z puszką WOŚP. - W puszce nazbieraliśmy 2005,40 zł. Doliczyć podkowę za 520 zł, do tego gadżety i różne przedmioty, to daje około 3 tys. Jak za jeden dzień, to chyba dobrze. Impreza, powiedzmy, udana. Do zobaczenia za rok - mówił.

















