Spider-Man chyba utknął w niekończących się side questach z przeciwnikami jednego zeszytu…tym razem jest to Hobgoblin.
Hobgoblin to już trzeci tom wychodzącej w tej chwili serii Amazing Spider-Man w ramach Marvel Fresh. I szczerze mówiąc, miałam nadzieję, iż do tej pory akcja rozkręci się bardziej. Ciągle jednak tkwimy w podobnych schematach i przygody Petera Parkera zaczynają zwyczajnie mnie nużyć.
Zacznę od tego, iż komiks sprawia wrażenie poszatkowanego i brakuje mu spójnej wizji. Przede wszystkim, na pierwszych kartach obserwujemy team up z X-Menami i akcję ratowniczą MJ podczas znanej z innych zeszytów Hellfire Gali. Nic dziwnego w tym, iż różne postacie się przenikają, tym bardziej, iż obie serie rozgrywają się równolegle i kolekcjoner komiksów nie powinien mieć trudności z nadążeniem. Mimo to, w tym zeszycie mało jest samego Spider-Mana, a rzucane przez niego żarciki dla rozluźnienia atmosfery w większości wypadków rozbijają się o ścianę.
Fot. Wydawnictwo EgmontLepiej wypada natomiast zeszyt powiązany z wydanym wcześniej Sądnym Dniem. Znajduje się tu przestrzeń na bardziej indywidualne spojrzenie na wydarzenia z tamtego komiksu. Podczas gdy cała ludzkość jest osądzana ze swoich czynów, Peter Parker mierzy się z duchem Gwen Stacy. To ciekawa, emocjonalna konfrontacja. Wątek świetnie wpisuje się też w odświeżone relacje Pajączka z Normanem Osbourne’m, co sprawia wrażenie ciągłości z poprzednimi tomami.
Tytułowy Hobgoblin jest z kolei chyba najnudniejszym bohaterem całego komiksu. Pojawiające się tam plot twisty zupełnie nie zaskakują, rozwiązanie jest podane jak na dłoni i choć kadry są dynamiczne i przyjemne dla oka, to nie wynagradzają przewidywalności opowieści. Tym bardziej, iż stosunkowo niedawno w poprzednim wydaniu mieliśmy łudząco podobna konfrontację z Sępem. Pozwolę sobie zapożyczyć termin monster-of-the-week. Przeciwnik był, pośmiał się złowieszczo, przepisowo został pokonany, bez zaskoczeń.
Cały czas czekam, aż losy Petera Parkera trochę się rozkręcą. Hobgoblin zostawia tutaj trochę znaków, iż tak będzie, ale mam wątpliwości. Amazing Spider-Man nie może jakoś nabrać prędkości, na co mocno liczę w przyszłości.
Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki/Wydawnictwo Egmont.







