Album, który rozświetlił noc – mimo iż „Latarnie wszędzie dawno zgasły”

gazetafenestra.pl 19 godzin temu

Taco Hemingway sprawił swoim fanom świąteczny prezent / Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Taconafide-2018-04-21-0018.jpg, fot. Itokyl (CC BY-SA 4.0)

19 grudnia 2025 roku Taco Hemingway sprawił swoim słuchaczom najlepszy możliwy prezent świąteczny – bez zapowiedzi wypuścił siódmy studyjny album. Jak zawsze zaskoczył: bez odliczania i klasycznej kampanii promocyjnej płyta natychmiast wylądowała na wszystkich platformach streamingowych, trafiając zarówno do wiernych fanów, jak i nowych słuchaczy.

Nowy album Taco Hemingwaya to koncepcyjny projekt, którego konstrukcja inspirowana jest dramatem antycznym. Płyta została podzielona na cztery akty, z których każdy zabiera słuchacza na imprezowe ulice Warszawy, odsłaniając kolejne fragmenty historii trójki bohaterów dobrze znanych z „Trójkąta Warszawskiego” – minialbumu z 2014 roku. Akcja rozgrywa więc się po ponad dekadzie od pierwotnych wydarzeń, a w centrum narracji pojawia się długo wyczekiwana perspektywa Rudej, wokół której toczy się całe zamieszanie w „Trójkącie”. ,,Nie dałeś się wypowiedzieć eks[Rudej – przyp. red.]”, zwróciła uwagę Taco prowadząca, Agnieszka Szydłowska, w wywiadzie dla Radiowej Trójki w 2015 roku.,, że: . ,,Musiałbym albo nawiązać współpracę z kimś, kto by mi wyrapował tekst, który ja napiszę – z jakąś dziewczyną, która by to zrobiła – i to byłoby ciężkie, i pewnie miałbym wiele zastrzeżeń do wszystkiego, i to by było strasznie upierdliwe, albo musiałbym zrobić to, co na przykład J. Cole zrobił na jednej swojej piosence, czyli musiałbym po prostu rapować jako dziewczyna swoim głosem”, tłumaczył się wówczas artysta. Ostatecznie wybrnął z tej sytuacji, pozostawiając słuchaczy bez perspektywy głównej bohaterki. 11 lat później znalazł jednak odpowiednią współpracowniczkę – jest nią Livka, obiecująca polska wokalistka, mająca na koncie współprace współprace m.in. z Jonatanem,Pezetem, czy Igorem Herbutem. Możemy usłyszeć ją aż w siedmiu utworach z najnowszej płyty. Jej delikatny głos zaskakująco kontrastuje z wyobrażeniem charakternej bohaterki znanej z wcześniejszego projektu, nadając historii nowy, świeży wymiar.

Początek, a może koniec

Wprowadzenie do historii stanowi skit, w którym wykorzystano fragmenty ,,Polskiej Kroniki Filmowej” oraz innych starych polskich filmów i dokumentów, m.in. produkcji ,,Spóźnieni przechodnie” z 1962 roku. Artysta wprowadza słuchaczy w punkt widzenia głównego bohatera, który ubolewa nad tym, iż osoby sobie przeznaczone mijają się. Po 11 latach melancholia nie opuszcza mężczyzny: rzeczywistość przez cały czas go przytłacza, a znikanie klasycznych latarni gazowych napawa smutkiem. Pierwszy akt spowija odbiorcę mrokiem. Trafiamy w sam środek wewnętrznego rozdarcia podmiotu lirycznego – gdzieś między nałogi a krytykę współczesności. Motywem dominującym pozostaje jednak złamane serce i poczucie pustki po kobiecie, która odeszła. Nie brakuje dezaprobaty względem nachalnych banerów reklamowych, wszechobecności znanego sklepu z płazem w nazwie i obrazu zaśmieconych warszawskich ulic. Przy pierwszym odbiorzePrzy pierwszym odbiorze m można odnieść wrażenie, iż frustracja bohatera przekroczyła już dawno punkt krytyczny oraz iż pogrąża się w swego rodzaju szaleństwie. Nie zmienia to jednak faktu, iż opowieść ta – mimo iż przytłaczająca – wciąga. Każdy słuchacz może odnaleźć siebie w dywagacjach mężczyzny i się z nimi utożsamić.

Echo dawnych lat

Drugi akt wpada w tony bardziej retrospektywne. Klimat ten wprowadza kolejny przerywnik, zadający pytanie, które sugeruje, skąd mogą wynikać problemy głównego bohatera. Mimo zmiany warstwy tematycznej, liryka wciąż pozostaje nacechowana apatią. Znajdujemy się we wspomnieniach mężczyzny – przytacza on chwile spędzone z byłą partnerką i przyznaje, iż mimo upływu ponad dziesięciu lat przez cały czas nie potrafi o niej zapomnieć. kawałku ,,Tramwaje” nakreśla obraz podróży po mieście, które powoli zapada w sen. To motyw doskonale znany i wielokrotnie obecny w twórczości artysty. Choć mogłoby się wydawać, iż temat został już wyczerpany w poprzednich produkcjach, wciąż pozostaje on interesującym doświadczeniem, które uzupełnia i domyka znane wątki. Nie brakuje tu nawiązań do „Trójkąta Warszawskiego”, a także twórczości takich artystów jak Andrzej Zaucha, którego sampel z utworu ,,Byłaś serca biciem” został wykorzystany w mistrzowski sposób. W tym akcie staje się jasne, iż mamy do czynienia z dobrze znaną historią sprzed ponad dekady. Kiedy Ruda pyta o Piotra (lub,jak kto woli,Łotra)akcja przyspiesza, a sprawozdawca urażony słowami byłej partnerki podejmuje drastyczne kroki. Trudno stwierdzić, czy przez cały czas ją kocha, czy skrajnie nienawidzi. Jedno jest pewne – nieświadomie wystawił sobie wilczy bilet.

Naciśnij replay

Trzeci akt brzmieniowo wyraźnie odbiega od dwóch poprzednich, wprowadzając nieco ,,światła” do mrocznych, oldschoolowych bitów. Otwierający go utwór „Fotomodelki” stanowi krytykę mediów społecznościowych oraz nierealnych standardów, które kreują. W końcu łatwiej jest uchwycić piękny kadr, niż naprawdę przeżyć daną chwilę. Szczególną uwagę przykuwa wers: ,,Myślę, iż Polska to jedna wielka izba wytrzeźwień”. Artysta po raz kolejny trafnie diagnozuje kondycję polskiego społeczeństwa i problemy, z którymi się ono mierzy. W tym akcie nie sposób nie wspomnieć o numerze ,,Zakochałem się pod apteką”, który stał się absolutnym przebojem, trendując zarówno na platformach streamingowych, społecznościowych, jak i w rozgłośniach radiowych. Nie trzeba znać całej historii bohaterów, by czerpać z tego hitu przyjemność – dzięki temu Taco skutecznie trafił też do nowych słuchaczy. W moim odczuciu tekst jest nieco powierzchowny, ale mimo to trudno przejść obojętnie obok refrenu, który zostaje z odbiorcą na dłużej. Livka doskonale uzupełnia narrację:to właśnie tutaj dowiadujemy się w jaki sposób poznali się bohaterowie ,,Trójkąta Warszawskiego”. Akt zamyka piosenka „Bez stresu”, w której wreszcie, po ponad dekadzie, poznajemy punkt widzenia Rudej na sytuację przedstawioną w numerze ,,Wszystko jedno” z wcześniej wspomnianego albumu. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, iż flow zaprezentowane przez wokalistkę jest niemal identyczne z tym znanym z utworu z 2014 roku. Jej perspektywa rzuca nowe światło na dotychczasową opowieść – główny bohater szukał winnych wszędzie, poza sobą, przyjmując wygodną dla siebie interpretację wydarzeń, co ostatecznie okazuje się istotnym błędem.

Koniec spektaklu

Warstwa muzyczna ostatniego aktu przenosi odbiorcę w inny wymiar. Warto poświęcić uwagę producentowi piosenki „Frascati” – Zeppy’ego Zepa. Przy pierwszych odsłuchach różnych albumów Taco Hemingwaya to właśnie kawałki stworzone tego DJ-a jako pierwsze przykuwają moją uwagę,z czasem stając się moimi faworytami na poszczególnych płytach. I w tym przypadku nie jest inaczej: w „Frascati” nie brakuje melancholijnych refleksji nad młodym pokoleniem oraz gorzkiego obrazu utraconych ideałów. Jest to ostatni spacer z narratorem, który zdaje się, utracił wszelką nadzieję na poprawę swojej sytuacji. Zaraz potem słyszymy utwór „Ratunku!”, w którym sampel z przeboju Kaliny Jędrusik pod tytułem ,,S.O.S.” po raz kolejny został wykorzystany w bezbłędny sposób. Poruszony zostaje temat sztucznej inteligencji, zalewającej społeczeństwo i używanej często zupełnie bezmyślnie. Przykładem na to jest posiłkowanie się nią przez podmiot liryczny, który nieświadomie przekracza granice moralne. W numerze „Ostatni?” dochodzi do konfrontacji między Rudą a głównym bohaterem. Historia znana z ,,Trójkąta Warszawskiego” stawiała mężczyznę w roli ofiary ze złamanym sercem, jednak tym razem narracja ulega odwróceniu. Protagonista staje się antagonistą. Jak można się domyślić, historia ta nie ma szczęśliwego zakończenia, a jej morałem jest przestroga, by nigdy nie igrać z granicami prywatności w sieci.

Album „Latarnie wszędzie dawno zgasły” zebrał bardzo pozytywne oceny zarówno krytyków, jak i słuchaczy. To zdecydowanie najlepszy album Taco Hemingwaya wydany na przestrzeni ostatnich lat. Porusza ważne tematy społeczne, jednocześnie zostawiając pole do własnej interpretacji oraz umożliwiając empatyzowanie z problemami podmiotu lirycznego. Dzięki temu artysta tworzy przestrzeń dla nowych odbiorców, którzy, zachęceni takimi przebojami jak „Tramwaje”, „Zakochałem się pod apteką”, czy „Frascati”, mogą sięgnąć po jego wcześniejszą twórczość. Dla fanów projekt stanowi natomiast satysfakcjonujące domknięcie znanej historii. Nie bez powodu często określa się go mianem sequela „Trójkąta Warszawskiego”. Livka, wcielająca się w rolę głównej kobiecej postaci, wypada fenomenalnie – każdy utwór z jej udziałem nie pozostawia pola do zarzutów i jest przyjemnym doświadczeniem. Jak to bywa z odbiorem twórczości, jedne piosenki lubi się mniej, inne bardziej. Jedno jednak jest pewne: zarówno lirycznie, jak i muzycznie Taco Hemingway wciąż utrzymuje się w ścisłej czołówce polskiej sceny rapowej. Nie można też odmówić mu kreatywności – mimo wieloletniej kariery przez cały czas potrafi pozytywnie zaskoczyć.

Kinga KALINOWSKA

Idź do oryginalnego materiału