Jednym z argumentów niekiedy przywoływanych w dyskusjach o restauracji było twierdzenie, iż monarchia jest tańsza od republiki. Być może da się tego dowieść. Ale czy obrońcy prawowitości powinni porzucić swojego suwerena, o ile jednak okaże się, iż król jest droższy „w utrzymaniu” od prezydenta? Dawne debaty, jeszcze z lat dziewięćdziesiątych XX wieku, przyszły mi na myśl w pewien zimowy wieczór.
Adrian Nikiel: „Monarchia”, która przeprasza
Jednym z argumentów niekiedy przywoływanych w dyskusjach o restauracji było twierdzenie, iż monarchia jest tańsza od republiki. Być może da się tego dowieść. Ale czy obrońcy prawowitości powinni porzucić swojego suwerena, o ile jednak okaże się, iż król jest droższy „w utrzymaniu” od prezydenta? Dawne debaty, jeszcze z lat dziewięćdziesiątych XX wieku, przyszły mi na myśl w pewien zimowy wieczór.





