King Diamond, Dressed in White
Lektura Potworów stała się niezaplanowanym i niespodziewanym ciągiem dalszym rozmyślań o meandrach życiorysu Tadeusza Boya-Żeleńskiego, tak poruszająco oddanych przez panią Monikę Śliwińską na kartach Księcia. Sam tytuł biografii tego twórcy, którego my, legitymiści, pamiętamy zwłaszcza jako autora przekładów dzieł Honoriusza Balzaka, jest jak aluzyjne przypomnienie, iż od szlachty, zwłaszcza w czasach porewolucyjnego zdziczenia, możemy i powinniśmy wymagać więcej. XX wiek to dla stanu drugiego czas egzaminu: był szlachcicem, miał więc obowiązki szlacheckie. Z drugiej zaś strony – już bez żadnych metafor, aluzyj czy nawiązań – można stwierdzić, iż Boy mógłby być bohaterem nienapisanego rozdziału rozważań pani Klary Dederer o potworach grasujących w kulturze. Oto bowiem wspominamy przyswojenie geniuszu Balzaka polskiej literaturze, dokonane przez wręcz wzorcowego demoliberała, który ostatecznie – pozwolę sobie na niezbędne uproszczenie – podanie dziecku szklanki mleka i zabicie dziecka stawiał na tym samym diapazonie jako metody rozwiązywania problemów społecznych. Życie między kulturą wysoką a diabelskimi podszeptami.





