Adam Gillert | Układy Układanki
11.04 – 04.05.2025
otwarcie wystawy: 11.04.2025 godz. 17:00
Galeria ZPAP
I Piętro, ul. Ducha Św.8/ Toruń
Kurator: Marian Stępak
Zainteresowania sztuką dawną i jej transpozycje dokonywane we własnej twórczości Adama Gillerta są dla mnie zjawiskiem niezwykłym. Moje szczególne zainteresowania wzbudzają – nie tylko forma i kolorystyka dzieł artysty, ale również inspiracje, będące punktem wyjścia do ich powstania. Wszak twórca jest jednym z wielu turystów, których można spotkać z telefonem w dłoniach w interesujących miejscach spuścizny kulturowej, z tą jednak różnicą, iż jego kadry nie giną w otchłaniach cyfrowych chmur, a są swoistego rodzaju szkicownikami. Tego rodzaju notacje są bazą do tworzenia obrazów, które są nie tylko przywołaniem zastanych sytuacji, ale w szczególności pretekstem do niepowtarzalnej kreacji. W osobowości Adama Gillerta zachwyca mnie absolutnie zjawiskowa „dzikość serca” pragnącego zobaczyć jak najwięcej, ale również chcącego oddać światu równie wiele w formie własnej twórczości. Stąd moja fascynacja artystą, będącego fenomenem dwoistości postawy wobec kultury – wytwornego konsumenta i wyrafinowano twórcy.
prof. Marian Stępak
Spośród wyszukiwanych definicji pojęcia „układanka”, szczególnie ciekawie wybrzmiewa rozwinięcie z wikipedii: „Układanka – łamigłówka manualna, do której rozwiązania potrzebne jest odpowiednie manipulowanie jej elementami”.
Cykl Układanki miał malarsko odtworzyć zmienione strukturalnie wizerunki, bazując na „układaniu” kompozycji uznanych dzieł. Zależało mi na zastąpieniu figur innymi przedmiotami, czy ulepionymi kształtami zachowującymi różny stopień ogólnego podobieństwa do układów źródłowych obrazów. Ta część prac odnosi się do zakomponowania figur w obrazach Rubensa, Dürera, El Greca, Gericáulta i Van der Weydena, w takim wypadku tytuły dzieł zawierają się w słowie z tytułu pierwowzoru. W kilku obrazach występują namalowane folie, materiał charakterystyczny nie dla czasów współczesnych cytowanemu autorowi, ale dla najnowszych. Malarstwo to nawiązywać ma do remake’ów i remixów, z którymi spotykamy się powszechnie w kulturze masowej.
Gdy to, co znajome ulega rozmyciu przez czas, zastępujemy różne elementy wizerunku jego wyobrażonym substytutem, niejednokrotnie odległym od oryginału. Rozwój dla wizerunku następuje poprzez jego migrację i przydawanie mu nowych znaczeń, co dzięki możliwościom medialnym dostało niespotykanej wcześniej skali. Narzędzie wielkiego wpływu na tożsamość wizualną XXI w., telefon komórkowy, odnaleźć można w dość życiowych kadrach odwiedzin w muzeum, ukazanych w obrazach z cyklu „Grupy adoracyjne”. Podsumować można, iż wystawa jest zobrazowanym malarsko zderzeniem folii i telefonów komórkowych z muzealnictwem doświadczanym przez różnego rodzaju reprodukcje. Jedna wynika z kontaktu z dziełem odtwarzanym w kompozycji martwej natury. Druga jest reakcją w postaci strukturalnego malarstwa, które odnosi się do fotografii momentu wykonywania zdjęcia eksponatu, czym tworzy dalszą warstwę obiegu wizerunku.
