Nie każde zmęczenie można odespać. Czasami budzimy się po spokojnej nocy, a mimo to już od rana czujemy ciężar, jakby ktoś po cichu odebrał nam połowę sił. Pijemy kolejną kawę, próbujemy się zmobilizować i tłumaczymy sobie, iż prawdopodobnie mamy za dużo obowiązków.
Tymczasem energię odbierają nam nie tylko wielkie problemy, ale także drobne zachowania powtarzane każdego dnia. Niektóre wyglądają niewinnie, a choćby rozsądnie. Dopiero po czasie zauważamy, iż przez nie coraz trudniej cieszyć się życiem, skoncentrować na tym, co ważne, i naprawdę odpocząć.
1. Zaczynanie dnia od cudzych spraw
Jeszcze dobrze nie otworzymy oczu, a już sięgamy po telefon. Wiadomości, powiadomienia, problemy innych ludzi, polityczne spory i informacje ze świata wchodzą do naszej głowy, zanim zdążymy usłyszeć własne myśli.
W ten sposób od pierwszych minut dnia oddajemy swoją uwagę komuś innemu. Zamiast spokojnie wejść w poranek, natychmiast reagujemy, oceniamy i porównujemy. Ciało dopiero się obudziło, a umysł już próbuje udźwignąć cały świat.
Kilka minut ciszy, spokojne śniadanie czy zwyczajne spojrzenie przez okno może dać więcej energii niż kolejna filiżanka kawy wypita podczas nerwowego przewijania ekranu.
2. Bycie dostępnym dla wszystkich
Odpowiadamy natychmiast, odbieramy każdy telefon i czujemy się winni, gdy nie możemy komuś pomóc. Wydaje nam się, iż tak zachowuje się dobry, troskliwy człowiek. Problem pojawia się wtedy, gdy dla wszystkich mamy czas, a dla siebie zostają nam jedynie resztki.
Ciągła dostępność sprawia, iż żyjemy w stanie gotowości. choćby podczas odpoczynku czekamy na kolejną wiadomość, prośbę albo problem do rozwiązania. Fizycznie siedzimy na kanapie, ale psychicznie przez cały czas pełnimy dyżur.
Nie musimy odpowiadać od razu. Nie każda cudza potrzeba jest naszym obowiązkiem. Granice nie świadczą o braku serca. Czasami są jedynym sposobem, aby tego serca nie wyczerpać.
3. Mówienie „tak”, kiedy całe wnętrze mówi „nie”
Zgadzamy się, żeby nikogo nie rozczarować. Przyjmujemy kolejne zadania, uczestniczymy w spotkaniach, na które nie mamy ochoty, i pomagamy, choć sami ledwo sobie radzimy. Na zewnątrz się uśmiechamy, ale wewnątrz narasta żal.
Każde „tak” wypowiedziane wbrew sobie ma swoją cenę. Płacimy za nie czasem, spokojem i energią. Później dziwimy się własnemu rozdrażnieniu, choć tak naprawdę złość nie zawsze jest skierowana przeciwko innym. Czasami jesteśmy źli na siebie, ponieważ kolejny raz zdradziliśmy własne potrzeby.
Odmowa może wywołać chwilowy dyskomfort. Zgadzanie się na wszystko prowadzi jednak do znacznie głębszego zmęczenia.
4. Prowadzenie w głowie rozmów, które już się skończyły
Wracamy do słów wypowiedzianych kilka godzin, dni, a czasem choćby lat wcześniej. Układamy lepsze odpowiedzi, analizujemy ton głosu i zastanawiamy się, co mogliśmy zrobić inaczej. Rozmowa dawno się zakończyła, ale w naszej głowie wciąż trwa.
Takie myślenie daje złudzenie, iż możemy jeszcze coś zmienić. W rzeczywistości jedynie ponownie przeżywamy emocje, których nie da się już cofnąć. Ciało siedzi w bezpiecznym pokoju, ale umysł wciąż uczestniczy w dawnym konflikcie.
Nie każda sytuacja doczeka się sprawiedliwego zakończenia. Nie zawsze usłyszymy przeprosiny. Czasami spokój pojawia się dopiero wtedy, gdy przestajemy czekać na słowa, których druga osoba prawdopodobnie nigdy nie wypowie.
5. Tłumaczenie się ludziom, którzy nie chcą nas zrozumieć
Wyjaśniamy swoje decyzje, intencje i uczucia. Szukamy odpowiednich słów, ponieważ wierzymy, iż jeżeli przedstawimy wszystko wystarczająco jasno, druga osoba wreszcie zobaczy prawdę.
Nie zawsze tak się dzieje. Niektórzy nie słuchają po to, by zrozumieć. Słuchają, aby odpowiedzieć, ocenić albo znaleźć kolejny argument przeciwko nam. Im więcej się tłumaczymy, tym bardziej czujemy się bezsilni.
Nie każda opinia na nasz temat wymaga sprostowania. Ludzie często widzą nas przez pryzmat własnych doświadczeń, lęków i uprzedzeń. Możemy mówić najpiękniejsze słowa, ale nie otworzymy nimi drzwi, które ktoś świadomie trzyma zamknięte.
6. Porównywanie swojego życia z wystawą innych
Patrzymy na cudze sukcesy, związki, podróże i uśmiechnięte fotografie. Widzimy efekt, ale nie znamy ceny. Widzimy wybrany moment, a porównujemy go ze swoją codziennością – także z tymi chwilami, których sami nigdy nie pokazalibyśmy publicznie.
To wyjątkowo niesprawiedliwe porównanie. Zestawiamy własne kulisy z cudzą wystawą, a następnie uznajemy, iż jesteśmy spóźnieni, gorsi albo mniej szczęśliwi.
Nie wiemy, co dzieje się po zrobieniu zdjęcia i zamknięciu drzwi. Każdy człowiek niesie ciężary, których nie widać. Spoglądanie na innych może inspirować, ale nie powinno odbierać wartości drodze, którą sami przeszliśmy.
7. Odkładanie małych spraw
Jeden nieodpisany e-mail, nieumówiona wizyta, niezapłacony rachunek, trudna rozmowa, bałagan w dokumentach. Każda z tych rzeczy wydaje się zbyt mała, by zająć się nią natychmiast. Mimo to pozostaje gdzieś z tyłu głowy i cicho przypomina o swoim istnieniu.
Niedokończone sprawy potrafią zajmować więcej miejsca w psychice, niż wskazywałaby ich rzeczywista wielkość. Nie wykonujemy zadania, ale nie przestajemy o nim myśleć. W efekcie męczy nas przez kilka dni coś, co moglibyśmy zamknąć w kilkanaście minut.
Czasami nie potrzebujemy większej motywacji. Potrzebujemy po prostu domknąć jedną małą rzecz, która od dawna zabiera nam spokój.
8. Odpoczywanie z poczuciem winy
To jeden z najbardziej niewinnych, a zarazem najgroźniejszych złodziei energii. Wreszcie siadamy, ale natychmiast zaczynamy myśleć o tym, co jeszcze powinniśmy zrobić. Oglądamy film, ale nie potrafimy się na nim skupić. Leżymy, ale w głowie tworzymy listę zaległości.
Taki odpoczynek nie regeneruje, ponieważ ciało zatrzymuje się, a umysł przez cały czas biegnie. Traktujemy chwilę dla siebie jak nagrodę, na którą trzeba najpierw zasłużyć. Problem w tym, iż lista obowiązków prawie nigdy się nie kończy.
Odpoczynek nie jest oznaką lenistwa. Jest podstawową potrzebą człowieka. Nie musimy doprowadzać się do całkowitego wyczerpania, aby mieć prawo zwolnić.
Najwięcej energii tracimy po cichu
Nie zawsze możemy usunąć z życia wszystkie problemy. Możemy jednak przestać codziennie dokładać sobie ciężarów, których nikt od nas nie wymaga.
Nie musimy być stale dostępni, każdemu się tłumaczyć, wracać do zakończonych rozmów ani zasługiwać na chwilę spokoju. Energia często nie wraca wtedy, gdy robimy więcej, ale wtedy, gdy wreszcie pozwalamy sobie czegoś nie robić.
Być może największą zmianą nie będzie więc kolejny ambitny plan. Może wystarczy jeden spokojny poranek, jedna szczera odmowa, jedna zamknięta sprawa i chwila odpoczynku bez poczucia winy.
Bo czasami człowiek nie jest zmęczony życiem. Jest zmęczony tym, jak długo próbował żyć wbrew sobie.
Jeśli potrzebujesz zatrzymania, wyciszenia i powrotu do siebie, sięgnij po książkę Marcela Adamasa „Cisza leczy duszę”. To pełna refleksji opowieść o odnajdywaniu spokoju w świecie, który nieustannie próbuje nam go odebrać.








