444 kilometry. 82 godziny i 12 minut nieprzerwanego wysiłku. Główny Szlak Sudecki – od Świeradowa-Zdroju po Prudnik – w jednym ciągu. To wyzwanie podjął w 2024 roku Łukasz Wróbel, a jego droga stała się kanwą dokumentu „444” w reżyserii Krzysztofa Jagiełki.
Już 7 marca o godz. 16:00 film zostanie pokazany w Kinie Światowid w Katowicach. Po projekcji widzowie będą mogli spotkać się z bohaterem i reżyserem oraz porozmawiać o kulisach powstania produkcji.
Nie o sporcie, ale o człowieku
Główny Szlak Sudecki liczy około 444 kilometrów i uchodzi za jedną z najtrudniejszych tras w Polsce, jeżeli ktoś próbuje pokonać ją biegiem w formule non stop. Zmienna aura, wielokilometrowe podejścia, kamieniste fragmenty i permanentny brak snu sprawiają, iż to próba nie tylko fizyczna, ale przede wszystkim mentalna.
Twórcy filmu od początku zakładali jednak, iż nie chcą tworzyć klasycznej relacji z ekstremalnego wyczynu.
„Nie chciałem zrobić zwykłego reportażu z biegu. Zależało mi, by odpowiedzieć na pytanie: jakim człowiekiem jest ktoś, kto potrafi przebiec ponad 440 kilometrów? Co musi mieć w głowie?”
Zdjęcia powstawały w trakcie samego biegu w 2024 roku, a montaż i postprodukcja zajęły około półtora roku. Reżyserowi zależało na uchwyceniu czegoś więcej niż sportowego rezultatu.
„Chciałem pokazać najprawdziwszy portret bohatera, ale jednocześnie chronić jego prywatność i nie grać prostacko na emocjach. To balansowanie między manipulacją a subtelną prawdą było najtrudniejsze.”
Premiera odbyła się w listopadzie 2025 roku w Teatrze Miejskim w Lesznie. Od tamtej pory „444” wędruje po Polsce w formule pokazów połączonych ze spotkaniami z twórcami.
Kryzys jako część drogi
Choć Łukasz od początku wierzył, iż dotrze do końca, trasa gwałtownie zweryfikowała jego odporność.
„Pierwszy kryzys przyszedł już pierwszego dnia, gdy słońce paliło niemiłosiernie, a biegłem bez skrawka cienia.”
Z czasem doszły problemy zdrowotne – m.in. zapalenie ścięgna – oraz narastające zmęczenie. Jeden z najbardziej wymagających momentów miał miejsce pod koniec trasy, w rejonie Karpacza.
„Żeby wejść do namiotu na krótką drzemkę, musiałem wchodzić po czworakach.”
W takich chwilach sport przestaje być rywalizacją z czasem. Zostaje tylko decyzja, by zrobić następny krok. I wsparcie ludzi, którzy są obok.
„Moi przyjaciele dbali o mnie i choćby na moment nie pozwolili mi zwątpić.”
Film pokazuje, iż choćby najbardziej indywidualny wyczyn ma swoje zaplecze – rodzinę, przyjaciół i tych, którzy czuwają na trasie.
Wyzwanie z misją
Bieg miał także wymiar charytatywny. Od początku towarzyszyła mu zbiórka na rzecz Fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową, wspierającej dzieci chore onkologicznie i ich rodziny.
„Od początku był dla mnie czymś głębokim i osobistym. Najważniejszy był cel – zbiórka pieniędzy na Fundację Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową.”
W części miast dochód z biletów trafiał właśnie do tej organizacji. Sportowy rezultat był istotny, ale nie stanowił jedynego sensu całego przedsięwzięcia.
Zobaczyć siebie z dystansu
Dla Łukasza osobnym doświadczeniem było obejrzenie gotowego filmu.
„To dziwne uczucie widzieć siebie z innej perspektywy. Na ekranie zobaczyłem siebie z nieznanej mi strony.”
„Moje słabości znam bardzo dobrze, ale zwykle w tych momentach nie kontroluję tego, co dzieje się wokół. W filmie widać cały proces – jak narasta zmęczenie i jak staję się coraz bardziej nieobecny.”
Dokument pokazuje, iż granica wytrzymałości nie kończy się w mięśniach. Przebiega w psychice, w decyzjach podejmowanych wtedy, gdy ciało mówi „dość”.
Na pytanie o pierwszy krok – ten, który dla wielu jest najtrudniejszy – Łukasz odpowiada bez patosu:
„Najtrudniejszy jest moment, w którym trzeba zacząć. Zrób ten pierwszy krok. Potem będzie już tylko łatwiej, a końcowy efekt na pewno Cię zaskoczy.”
Pokaz filmu „444” odbędzie się w Kinie Światowid w Katowicach 7 marca 2026 roku o godz. 16:00. Po seansie zaplanowano rozmowę z Łukaszem Wróblem i Krzysztofem Jagiełką.
To będzie spotkanie nie tylko o sporcie, ale o przekraczaniu własnych granic – tych, które każdy z nas nosi w sobie.















