Najłatwiej pomylić ambicję z głębią. Wystarczy stworzyć postapokaliptyczny świat, wrzucić do niego sztuczną inteligencję, tajemniczą wspólnotę i detektywa z obowiązkowym bagażem egzystencjalnych rozterek. "Hot Spot" robi dokładnie to, a potem przez blisko dwie godziny usiłuje przekonać widza, iż sam ciężar tych motywów wystarczy za jakąkolwiek opowieść.