Neo-western kurde.
Do niedawna nie miałam najzieleńszego pojęcia, iż istnieje coś takiego.
Ale serial „Yellowstone” siadł mi jak nie wiem co.
A jego prequel „1883” to już w ogóle.
Oglądając jego 10 odcinków trwałam w zachwycie, śmiałam się i płakałam, ostatnie 2 odcinki głównie przepłakałam.
Rok 1883 – za 12 lat urodzi się moja babcia ze strony taty.
Rok 1883 – porcelanę z tego okresu uważam za zbyt młodą, kolekcjonuję znacznie starszą.
Ale świat z tych czasów, realia owych czasów wydają mi się kurde przedpotopowe, totalnie odległe.
Mimo to, a może właśnie dlatego, serial osadzony w tamtej rzeczywistości tak mocno mnie rusza. Zachwycają mnie również sprzęty, przedmioty codziennego użytku, detale stroju i fryzur, a od zawsze kręci mnie historia amerykańskiego osadnictwa, wszystkie te mniej lub bardziej romantyczne opowieści o Indianach, mniej lub bardziej zbliżone do prawdy historycznej.
Mój pierwszy wielki ukochany powiedział 30 lat temu, jak bardzo lubi westerny. Wtedy wydało mi się to dziwne, niemal kompromitujące – dziś to rozumiem.
To jasne i wyraźne rozróżnienie tych dobrych od tych złych z owych filmów w tych dzisiejszych neo-westernach nie jest już tak oczywiste.
Ale pokazana genialnie miłość do ziemi, do miejsca w którym żyjemy, dla którego poświęciliśmy wiele i jesteśmy gotowi poświęcić znacznie więcej – to się nie zmieniło.
W „1883” jest znacznie więcej.
Pewnie każdy odnajdzie w nim jakieś swoje własne wartości, swoje własne super plusy, moc obrazu czy moc opowiadanej historii.
Mnie zachwyciły dialogi, uniwersalna mądrość wypowiadanych opinii, ale najbardziej słowa narratorki wypowiadane z offu. Spodobał mi się pomysł, by każdy odcinek zaczynał się właśnie od takiej wypowiedzi, a
wypowiadane słowa trafiały mnie prosto w serce, tak były celne i równocześnie tragiczne.
Ich piękno w połączeniu z bólem, jaki wywoływały na podobieństwo ciosu noża – wszystko to plus ciekawie skonstruowana historia oraz wyraziste, pełnokrwiste postacie, których można nie lubić, ale trudno odmówić im charakteru – wszystko to wzięło w niewolę mój umysł i serce.
Czekam teraz na kolejny prequel „Yellowstone” o tytule „1923” i od razu poświęcę mu swoje noce, niech no tylko pojawi się na na Netlixie.
więcej w tej kategorii: https://drzoanna.wordpress.com/category/filmy-spis-tresci/







