Zombie jest genderowo bardzo pokomplikowane, czyli o „Dziadach” i klasyce z Michałem Zadarą | Polityka o książkach. Odc. 38

polityka.pl 1 godzina temu
W nowym odcinku „Polityki o książkach” rozmawiamy z Michałem Zadarą, reżyserem i dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu, o trójjęzyczności i odkrywaniu narodowych lektur przez kogoś, kto nie czytał ich w szkole, bo wychował się za granicą. Dlaczego Michał Zadara zdecydował się wystawić 14-godzinne „Dziady” bez skrótów? Warto na nie spojrzeć jak na dzieło otwarte, o którym pisał Umberto Eco, a nie tak jak w szkole. Okaże się, iż nie chodzi o miłość do ojczyzny, a „Wielka Improwizacja” to tylko niewielki fragment tej układanki. Z kolei pojawiające się w części czwartej zombie „jest genderowo bardzo pokomplikowane”.

Co go porusza w Słowackim i dlaczego potrzebujemy Fredry? – Romantyzm polski był dla mnie zrozumiały zupełnie inaczej – mówi Zadara. Przy okazji wspominamy Marię Janion, badaczkę romantyzmu, której książki są teraz wznawiane, choćby zbiór esejów „Żyjąc, tracimy życie”.

Czym jest kanon i dlaczego przetrwał? – To, co jest żywe, to te rzeczy, które są niezgodne z naszymi stereotypami – mówi Zadara.

Rozmawiamy też o pierwszym komiksie z Kaczorem Donaldem, który czytał po niemiecku, o tym, iż wychował się na zupełnie innych lekturach i filmach niż jego polscy rówieśnicy. I o tym, iż trójęzyczność rodzi też samotność, a z drugiej strony sprawia, iż można odkrywać lektury bez balastu szkolnych interpretacji.

Zadara opowiada też o „Opowieściach z Narni” C.S. Lewisa – jeden tom jako dziecko zaczął czytać na drabinie i nie mógł przestać. I został na tej drabinie. O odkrywaniu Tolkiena i o czytaniu głośnym swoim dzieciom. A także o Tomaszu Mannie i „Toniu Krögerze” oraz nowym przekładzie „Buddenbrooków”. Czy język Marksa jest poetycki? A także o książkach, które mamy na półce, a których nigdy nie przeczytamy – Michał Zadara przyniósł taki właśnie tom.

Idź do oryginalnego materiału