Znowu to zrobili. Po genialnym pierwszym sezonie nadchodzi kolejny, lepszy

swiatseriali.interia.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Adaptacje anime to stąpanie po cienkim lodzie, ale "One Piece" zdaje się łamać wszelkie klątwy. Czy drugi sezon podtrzymał wysoki poziom i czy warto czekać na kolejne epizody pirackiego hitu?


Going Merry ponownie wyruszyła na pełne morze, a załoga najlepszych piratów na świecie przygotowała się na kolejne wielkie przygody. Czy i tym razem Słomkowi zachwycą widzów? Moje serce ponownie skradli i muszę przyznać - jest tylko lepiej!

"One Piece": ten sezon zmiękczy każde serce


W końcu nadszedł ten piękny dzień - 10 marca do zatoki Netfliksa wpłynęły nowe odcinki genialnej produkcji "One Piece". Dlaczego genialnej? Widać, iż twórcy kochają materiał źródłowy, a Eiichiro Oda - twórca mangi - nie spuszcza oka ze swojego dziecka ani na chwilę. Każdy odcinek pokazuje, iż odpowiednio potraktowany materiał może stać się małym arcydziełem.Reklama


I nie inaczej jest z drugim sezonem live action, ale po kolei.
W najnowszych odcinkach razem z Luffym odwiedzamy kolebkę pirackich marzeń - miejsce, w którym wszystko się zaczęło, czyli Logue Town, gdzie stracono Gola D. Rogera. Tutaj też poznajemy nieco lepiej relację, która łączyła Garpa (dziadka Luffy’ego) i Króla Piratów. Scena ich rozmowy niesie ogromny ładunek emocjonalny, a fani anime i mangi wiedzą, iż ten dialog będzie brzemienny w skutki - spora część opowieści zostanie uporządkowana właśnie dzięki decyzjom podjętym w tamtym momencie.


Poznajemy w końcu Nico Robin - ambitną, twardą i odważną członkinię Baroque Works. Jej moc imponuje, ale to nie magia sprawia, iż darzymy ją szacunkiem. Jest powściągliwa i stanowcza, co jasno udowadnia, iż jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku - nikt nie może z nią dyskutować.
Jako wieloletnia fanka z przyjemnością obserwowałam rozwój postaci i pojawienie się nowych bohaterów. Doktor Kureha (Katey Sagal), Crocodile (Joe Manganiello) czy zapowiedziany w 1. sezonie Smoker (Callum Kerr) - twórcy naprawdę wiedzą, czego potrzebują widzowie. Obsada jest absolutnie genialna. Aktorzy nie tylko odpowiadają wyobrażeniom z mangi i anime, ale dają z siebie wszystko, by tchnąć w te postacie życie.


Moją największą obawą było przedstawienie Choppera - renifera, który zjadł owoc Hito Hito no Mi (ludź-ludziowoc). Ten antropomorficzny zwierzak został odrzucony przez stado i nigdy nie odnalazł się wśród ludzi. Jego podstawowa forma stworzona dzięki CGI jest naprawdę urocza i sprawia, iż chcemy otoczyć go opieką.
Niestety jedna z "dorosłych" form Choppera jest raczej... niemiła dla oka. Zdecydowanie zabrakło tutaj konsekwencji w zamyśle artystycznym i jest to bardzo widoczne. Mam nadzieję, iż w kolejnych sezonach większy nacisk zostanie położony na dopracowanie tego bohatera, bo naprawdę trudno patrzy się na tę dziwną hybrydę.
Za to bardzo cieszę się z postaci Wapola - król wyspy Drum wygląda i zachowuje się dokładnie tak, jak go zapamiętałam - po prostu chcemy go jak najszybciej usunąć z ekranu.

"One Piece": warto oglądać?


Netflix podjął się niezwykle ambitnego zadania. Przełożenie anime na wersję aktorską to wyzwanie, a "One Piece" stawia poprzeczkę wysoko już na starcie - szalone moce bohaterów, zaskakujące modyfikacje ciała i epickie walki. Jednak dzięki zaangażowaniu twórców i samych aktorów widzowie otrzymują wysokiej jakości serial, który cieszy oko nie tylko wieloletnich fanów mangi, ale też osoby, które dopiero teraz poznają smak pirackiej przygody.
Kapitanem jest Monkey D. Luffy (Iñaki Godoy), a towarzyszą mu: Roronoa Zoro (Mackenyu Maeda), Nami (Emily Rudd), Usopp (Jacob Romero Gibson) oraz Sanji (Taz Skylar). Po raz kolejny aktorzy udowadniają, iż są doskonale dobrani - szczególnie kapitan, który wzbudza niesamowitą ilość pozytywnych emocji.
Od dawna żadna produkcja nie sprawiała mi takiej radości. "One Piece" to jedna z najlepszych adaptacji i nie mogę się doczekać, by zobaczyć kolejne przygody naszej załogi. Mimo drobnych potknięć jestem gotowa powiedzieć, iż to jedna z najlepszych kontynuacji, jakie widziałam w ostatnich latach. Trzymam kciuki, by ta dobra passa trwała jak najdłużej.
8/10
Idź do oryginalnego materiału