Złoto dla zuchwałych

filmweb.pl 4 dni temu
Zdjęcie: plakat


No nie da się już dłużej dorastać i nie dorosnąć. Ostatnie lata były czasem bezprecedensowym zarówno dla Millie Bobby Brown, jak i dla granej przez nią Enoli Holmes. Wydaje się to na pierwszy rzut oka wydumane, ale ich ścieżki są zaskakująco zbieżne. Wrzucone na głębokie wody, zmuszone podejmować szereg decyzji, których zwykle nie wymaga się od nastolatek, obie uporały się z własnymi opowieściami coming-of-age koncertowo. Przekłada się to także na fabułę, problematykę i samą atmosferę „Enoli Holmes 3”. Młodsza siostra Sherlocka nie jest już bowiem młodszą siostrą Sherlocka, a przynajmniej nie tylko młodszą siostrą Sherlocka.

Millie Bobby Brown
  • Netflix
  • John Wilson

Bój Enoli o autonomię, rozpoczęty już dawien dawno, zakończył się zwycięstwem, które jednak może okazać się pyrrusowe. Dziewczyna ma wyjść za szlachcica Tawkesbury’ego (Louis Partridge), ale – mimo szczerego uczucia, jakie doń żywi – w jej głowie łączy się to nierozerwalnie z utratą własnej tożsamości. Przyjmie wszak nazwisko męża i wejdzie w świat lordowskiego patriarchatu. Ów konflikt podsyca jeszcze Sherlock (Henry Cavill), na poły nieumyślnie, bo zostaje porwany przez nieznanego sprawcę tuż przed zaślubinami. Więc zamiast do ołtarza, zaniepokojona Enola rzuca się w wir kolejnego śledztwa. Tymczasem sam Tawkesbury, mając okazję poznać skrzętnie ukrywaną historię swojego nazwiska, stanie przed pewnym dylematem. Wątek indywidualnej tożsamości okaże się zatem dla filmu kluczowy. Bo nieprawdą jest stare powiedzenie, iż rodziny się nie wybiera.

Louis Partridge, Millie Bobby Brown, Himesh Patel
  • Netflix
  • John Wilson

Fabułę filmu podporządkowano prowadzonej przez Enolę sprawie zniknięcia brata. Jest ona zbudowana na ciągłym napięciu między – z braku lepszego sformułowania – lodowato obojętnymi podszeptami umysłu logicznego i porywami serca. Dotychczas przestrzegana przez brata przed zbytnim poleganiem na instynkcie, młoda Holmesówna musi jednak zawierzyć własnym emocjom, bo to one czynią z niej człowieka, jakim chciałaby być. Modelowana ciągle na czyjeś podobieństwo – albo przez braci, albo przez ekscentryczną matkę – obawia się, nie bez pewnej dozy słuszności, iż i małżeństwo ją sformatuje. Dlatego czekająca ją przygoda, choć jest niebezpieczna i czas nagli, będzie dla niej okazją do przemyślenia własnych potrzeb oraz chwilą wytchnienia. To jej żywioł, to jej środowisko naturalne – co się czuje.

Frenetyczna gra Brown, ciągłe przełamywanie czwartej ściany, teledyskowy montaż, piruety kamery i nafaszerowanie filmu innymi bajerami (reżyseruje Philip Barantini, a za scenariusz odpowiada Jack Thorne, ekipa odpowiedzialna za „Dojrzewanie”) nadaje opowieści dynamizmu. To jednak miecz obosieczny, efekt jest bowiem cokolwiek tik-tokowy. Bo tak częste i nagłe zmiany tempa, teleportacje do coraz to nowych miejsc zdarzeń i kawalkada przewijających się przez ekran postaci potrafią przyprawić o zawrót głowy. Zwłaszcza przy stosunkowo niewymagającej – żeby nie powiedzieć: deczko pretekstowej – intrydze, co jest bolączką całej trylogii. Jakby z armatą pójść na muchy.

Henry Cavill
  • Netflix

Zgubić się tu oczywiście nie sposób, bo wszystko skrojone jest zgodnie ze streamingowymi wytycznymi. Czyli robimy dwa kroki naprzód, a potem jeden do tyłu. Ale przyznać trzeba, iż podawane regularnie objaśnienia, co wydarzyło się lub wydarza na ekranie, prezentowane są elegancko, bezszwowo, zgodnie z przyjętą od początku formą. Zwłaszcza iż trudno gniewać się na tak dobrze skrojone postacie: od Enoli, która niby nie zmieniła się ani na jotę, a jednak czuć, iż to już nie krnąbrna dziewczyna, tylko kobieta trzymająca w garści lejce własnego życia, przez Sherlocka, tutaj grającego nietypową dla siebie rolę dżentelmena w opałach, aż po należycie obłąkaną, demonstracyjnie histrioniczną Moriarty. Aż chce się być przez nich prowadzonym za rączkę – ale nie ma też mowy o protekcjonalnym traktowaniu widza będącego targetem filmu.

Millie Bobby Brown, Louis Partridge
  • Netflix
  • John Wilson

Rozwiązanie akcji, na poziomie intrygi kryminalnej przewidywalne i niezbyt zajmujące, ciągnie za sobą interesujące odczytania. Osadzony na Malcie, znajdującej się jeszcze pod auspicjami Wielkiej Brytanii, film ma wydźwięk antyimperialistyczny i jest zaskakującym rozliczeniem wstydliwych, kolonialnych grzechów całego królestwa. Oczywiście mowa o kinie przygodowym dla starszej młodzieży, więc nie ma tu wyrzutu sumienia, którego nie udałoby się zagłuszyć paroma uśmiechami, ale, tak czy siak, to interesujący i zaskakujący zwrot. Nie czyni on jednak ostatecznie „Enoli Holmes 3” bardziej interesującej niż poprzednie dwa filmy. Trochę się już ta powtarzalna formuła zużyła, a jeżeli za jakiś czas czeka nas kolejny odcinek przygód dwudziestoparoletniej już detektywki, a pewnie tak się stanie, wypadałoby pomyśleć nad przyszłym kształtem całej serii. Czas nie stoi przecież w miejscu.
Idź do oryginalnego materiału