W filmie `Ślepnąc od świateł` - o ile ktoś oglądał, jest taka scena:
chłopaki z miasta jadą z Dario do lasu, żeby go odjebać
Dwóch chłopaków z miasta włamało się do jego auta na parkingu i czekają na Dario.
Jeden ma nóż, a drugi giwerę.
Siedzą w aucie z tyłu.
Dario nieświadomy wsiada do auta, a wówczas jeden z napastników przykłada mu nóz do gardła, drugi z giwerą w ręku przesiada się na siedzenie obok kierowcy i pada polecenie: jedziesz!
Dario kmini, jednocześnie wykonując polecenie.
Zaczyna się jego monolog o kupie i szklance.
Dario głośno i wyraźnie prowadzi rozważania na temat tego czy zleceniowca chłopaków z miasta zje szklankę czy kupę, kiedy Dario go dorwie.
Potem Dario gwałtownie skręca i auto rozpierdala się, uprzednio koziołkują.
Cudem Dario przeżywa wypadek, wydostaje się z auta i idzie naprzód, bo wzywa go zew.
Nawiązując do wyboru pomiędzy kupą, a szklanką opowiem własną historię, bo mi się przypomniała.
Otóż kiedyś przez głupi zakład znalazlem się w sytuacji podobnego wyboru:
Kupa albo szklanka.
Oczywiście opierdoliłem szklankę, ani chwili się nie zastanawiając. Po prostu: nie lubię kupy. I choćby nie chodzi o zasady. Po prostu nie wyobrażam sobie, iż mógłbym zjeść kupę.
Ale znam takich, co jedli kupę.
Cóż... nie każdy nadaje się na człowieka.
...., więc wybrałem szklankę.
Pogryzłem i połknąłem.
Denko już mi chlopaki podarowali.
No, i git.
A, ty? Jeślibyś stanął przed takim wyborem:
kupa albo szklanka?
To, co byś wybrał?















