Żegnamy aktora z "Jeziora marzeń". James Van Der Beek zmarł w wieku 48 lat

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Ta śmierć kończy pewną epokę w historii telewizji. James Van Der Beek, który jako nastolatek stał się głosem milionów rówieśników, odszedł niespodziewanie w wieku zaledwie 48 lat. Pozostawił żonę i szóstkę dzieci.


W wieku zaledwie 48 lat zmarł James Van Der Beeek. Od miesięcy walczył z rakiem i dziś odszedł po walce nowotworem jelita grubego w trzecim stadium. Smutne informacje przekazała jego żona, Kimberly na Instagramie.
"Nasz ukochany James David Van Der Beek odszedł spokojnie dziś rano" - czytamy w poście. - "Swoje ostatnie dni spędził z odwagą, wiarą i wdziękiem. Jest wiele do przekazania na temat jego pragnień, miłości do ludzkości i świętości czasu. Te dni nadejdą. Na razie prosimy o spokój i prywatność, pogrążeni w żałobie po naszym kochającym mężu, ojcu, synu, bracie i przyjacielu". Reklama


Pozostawił żonę i szóstkę dzieci.


Pierwsze oznaki choroby wykryty podczas rutynowego badania, trzy lata temu. Myślał, iż jego organizm potrzebuje zmiany diety. Jednak wynik badania okazał się bezlitosny - po wyjściu z narkozy dowiedział się, iż to rak.
Po diagnozie aktor przyznał, iż najtrudniejsza nie była zmiana nawyków, a podzielenie się tą informacją z otoczeniem.
"Poinformowanie ludzi wymagało ode mnie dużo energii" - przyznał. "Jestem empatą. Lubię troszczyć się o wszystkich. Jestem żywicielem rodziny, a szczególnie w tamtym momencie starałem się być Supermanem, być wszystkim dla wszystkich, być ojcem i żywicielem rodziny. A więc powiedzenie o tym ludziom - mojemu ojcu, rodzeństwu i dzieciom - było naprawdę trudne".

James Van Der Beek nie żyje. Był ikoną telewizji


Serialowy Dawson stał się bożyszczem nastolatek praktycznie od premiery "Jeziora marzeń". Produkcja była pierwszym poważnym projektem młodego aktora - James Van Der Beek nie myślał o wiązaniu się z amerykańskim show-biznesem przed angażem w kultowym już młodzieżowym serialu. Rolę życia dostał, pokonując prawie 500 kandydatów.
Po zakończeniu przygody z "Jeziorem marzeń" James Van Der Beek zagrał kilka gościnnych ról w innych produkcjach. Na dłużej zagościł w "Szpitalu Miłosierdzia", a publiczność i krytyków zachwycił w komediowym "Nie zadzieraj z zołzą spod 23". Na koncie ma również role w "CSI: Cyber" oraz znakomitym "Pose".
Po raz ostatni publicznie wystąpił 19 grudnia w wywiadzie dla Craiga Melvina z programu "Today". Powiedział wtedy, iż czuje się "dużo, dużo lepiej niż kilka miesięcy temu".
Idź do oryginalnego materiału