Serial "Człowiek w ogniu", który zawita do biblioteki serwisu streamingowego Netflix już 30 kwietnia, wywołuje spore emocje wśród widzów. Niektórzy są słusznie źli, iż producenci serwują im odgrzewane kotlety w postaci remake'ów i rebootów. "Nic nie pobije filmu z Denzelem Washingtonem" – czytamy pod zwiastunem nadchodzącej adaptacji serii książek pióra A. J. Quinnella.
Niektórym mógł jednak umknąć fakt, iż "Człowiek w ogniu" (2004) w reżyserii Tony’ego Scotta też był remakem i to thrillera akcji z 1987 roku.
Serial "Człowiek w ogniu" krytykowany przez fanów Denzela Washingtona
Gigant streamingu zapowiada "Człowieka w ogniu" jako historię o walce z demonami przeszłości. Johna Creasy był niegdyś żołnierzem sił specjalnych. Teraz pracuje jako najemnik.
"Nękany przez PTSD i zdeterminowany, by pokonać swoje osobiste demony, wyrusza na ścieżkę odkupienia" – pada w opisie kwietniowej nowości Netflixa. Główny bohater musi za wszelką cenę uratować córkę swojego najlepszego przyjaciela, która stała się świadkiem okrutnej zbrodni. Zanosi się na to, iż sprawcy będą chcieli naprawić swoje niedopatrzenie i ją wyeliminować.
W roli Creasy'ego wystąpi Yahya Abdul-Mateen, gwiazdor serialu "Watchmen" HBO, sequela horroru "Candyman" i marvelowskiej produkcji "Wonder Man", którego można śmiało określić mianem niedocenionego. W obsadzie nowego "Człowieka w ogniu" znaleźli się też: Alice Braga ("Queen of the South"), Bobby Cannavale ("Scarpetta"), Billie Boullet ("Fatalna czarownica"), Scoot McNairy ("Narcos: Meksyk") i Thomás Aquino ("Bacurau").
Pod trailerem serialu Netflixa nie brakuje dyskusji, czy kolejna adaptacja "Człowieka w ogniu" była komukolwiek potrzebna, skoro mamy dobrą wersję z 2004 roku z Denzelem Washingtonem ("Bez litości"). "Po co robić remake arcydzieła?"; "Nie da się przebić Denzela i Tony'ego"; "Reboot 'Człowieka w ogniu' nie ma najmniejszego sensu"; "Bez Denzela Washingtona to nie to samo" – widzimy w komentarzach na YouTube.
Dalsza część artykułu poniżej.
Pierwsza adaptacja "Człowieka w ogniu" powstała w latach 80.
Zgodnie z tokiem myślenia krytyków, film "Człowiek w ogniu" Tony'ego Scotta też można uznać za remake. W 1987 roku francuski reżyser Élie Chouraqui ("Uciec przed śmiercią") nakręcił pierwszą adaptację powieści A.J. Quinnella, w której postać byłego agenta CIA odegrał Scott Glenn.
Wersja z amerykańskim aktorem, który ma na koncie takie produkcje jak "Milczenie owiec", "Polowanie na Czerwony Październik" i "Biały Lotos", zebrała jednak mieszane recenzje wśród recenzentów.
Publiczność raczej nie wściekałaby się na Netflixa, gdyby w ostatnich latach Hollywood nie produkowało masowo sequeli, prequeli, rebootów oraz remake'ów wszystkiego, co sprawdzone i co przyniosło w przeszłości zysk. Odbiorcy ewidentnie mają apetyt na coś zupełnie nowego.














