"Stamtąd" w 4. sezonie zrzuca na nas prawdziwą bombę i podkręca fabułę – recenzja 1. odcinka

serialowa.pl 2 godzin temu

Stęskniliście się za „Stamtąd”? 4. sezon hity grozy wreszcie wrócił do emisji po przerwie, a my sprawdzamy, jak wypadł 1. odcinek. Rzućcie okiem na naszą recenzję i uważajcie na niewielkie spoilery.

Po niespełna dwóch latach wróciliśmy do Fromville, a magia tytułowego miejsca z serialu „Stamtąd” znów najpewniej nie wypuści nas z lasu przez 10 pełnych tygodni. Tyle bowiem odcinków przygotowali twórcy hitowego horroru od MGM+, który w naszym kraju będzie emitowany co tydzień na platformie HBO Max. Jak wypadł debiut nowej odsłony?

Stamtąd sezon 4 – jak wypadają nowe odcinki serialu?

1. odcinek 4. sezonu „Stamtąd” rozpoczyna się tuż po szalonych wydarzeniach wieńczących finał serii poprzedniej. Tajemnicza postać w żółci (Douglas E. Hughes) ma na sobie wciąż świeżą krew ukatrupionego kilka chwil temu Jima (Eion Bailey), a Fatima (Pegah Ghafoori) dalej dochodzi do siebie po ciąży, która przywróciła do życia uśmiechnięte monstrum, które wywróciło świat Boyda (Harold Perrineau) do góry nogami.

„Stamtąd” (Fot. MGM+)

Gdzie indziej w miasteczku są jeszcze Tabitha (Catalina Sandina Moreno) i Jade (David Alpay), którzy właśnie dowiedzieli się, iż są uwięzieni we Fromville od kilku wieków, tymczasem upiornie blade dzieci okazały się potomkami dawnych mieszkańców, którzy parę ładnych epok temu zostali poświęceni w ramach mrocznego paktu w zamian za nieśmiertelność. Poza przypomnieniem, iż Julie (Hannah Cheramy) najpewniej nauczyła się podróżować w czasie to chyba wszystko, o czym musicie pamiętać.

Zresztą, choćby jeżeli zdążyliście o tym zapomnieć, to debiutancki odcinek 4. sezonu „Stamtąd” powinien prędko wam o tym przypomnieć. Otóż pierwsze 15-20 minut służy w gruncie rzeczy prześledzeniu wydarzeń, które doprowadziły nas do rzeczonego miejsca w fabule hitu. Nieco ciekawiej robi się później, szczególnie gdy do miasteczka z impetem wpada obcy samochód.

Stamtąd sezon 4 – nowa postać i nowe zagrożenia

Wszystko wskazuje na to, iż jedna z osób uwięzionych w aucie – Sophia grana przez Julię Doyle („Piekielne wakacje”) – odegra w tym sezonie być może najbardziej kluczową rolę. Bojaźliwa nastolatka z krzyżem zwisającym z szyi i rękami ułożonymi tak jak Pan Jezus przykazał gwałtownie okaże się kimś zupełnie innym, ale pokręcony plot twist z samej końcówki odcinka zostawiam wam do odkrycia.

„Stamtąd” (Fot. MGM+)

Niepokój w miasteczku wzbudza nie tylko przyjezdny samochód wbity w jeden z budynków. Wcześniej trzymający w garści całe miasteczko Boyd zaczyna coraz bardziej odczuwać ciężar porażki związany z uśmiechniętym efektem ciąży Fatimy. W głowie huczą mu myśli o poddaniu walki i zbiorowym samobójstwie mieszkańców. Na domiar złego między bohaterów wkradają się sekrety.

No bo co tu zrobić, gdy okazuje się, iż wcale nie jesteś Tabithą czy Jade’em, a jedynie kolejnym wcieleniem duszy uwięzionej w miejscu, z którego nie da się uciec? Między parą największych detektywów Fromville rodzi się dylemat, w jaki sposób potraktować rewelacje z końcówki 3. sezonu – powiedzieć prawdę całej reszcie czy może zachować ją dla siebie? Cóż, wiemy już, iż w tym serialu „wiedza bywa kosztowna”.

Może łatwiej byłoby, gdyby Tabby w istocie miała się komu wypłakać. Otóż o śmierci Jima wiemy jedynie my (widzowie), żółte straszydło i Julie z przyszłości (?). Pozostali póki co zastanawiają się jedynie, gdzie wcięło męża Tabithy, tym bardziej iż robi się ciemno. Odcinek urywa się, kiedy miasteczko w pełni ogarnął już mrok, a widoku, z którym zostawili nas twórcy, z pewnością długo nie zapomnicie.

Stamtąd sezon 4 – co wydarzy się dalej? Będzie grubo

To całkiem niezły odcinek otwierający sezon – taki, który zostawia apetyt na więcej, a jednocześnie sprawnie uzupełnia luki w pamięci, które możemy mieć po ostatniej wizycie w miasteczku. Z początku akcja może i stoi w miejscu, ale we właściwym momencie rusza do przodu i zostawia nas z twistem, który może namieszać w „Stamtąd” bardziej niż wszystkie dotychczasowe razem wzięte.

„Stamtąd” (Fot. MGM+)

Mało tego, pojawia się tutaj choćby obietnica pewnej niebezpiecznej „powtórki z rozrywki” lore Fromville. Coś, czego do tej pory bezpośrednio nie widzieliśmy na ekranie; coś, o czym słyszeliśmy jedynie z opowieści o przeszłości upiornego miejsca. Zmiany, które filmowcy podjęli względem poprzedniej serii sprawiają wrażenie takich, które wzbogacą naszą rozrywkę w 4. sezonie.

Od niedawna wiemy, iż „Stamtąd” zakończy się na 5. sezonie. Możemy wobec tego bezpiecznie założyć, iż w w tej chwili emitowanej porcji odcinków serialowy hit grozy wziął przykład z obfitego finału i podkręcił fabułę o kilka stopni. Taka właśnie obietnica bije z debiutanckiej odsłony. Mam nadzieję, iż się nie pomyliłem, bo w trakcie pierwszej godziny bawiłem się przyzwoicie.

Wydaje się, iż przed nami zapowiedź kilku wątków, które mogą wprowadzić do „Stamtąd” sporo świeżości. Podczas gdy nowo nabyte moce Julie są w stanie zabrać nas w przyszłość, przeszłość Tabby i Jade’a może ukazać, jak wyglądało miasteczko przed wiekami. Podróże w czasie przyczyniły się do zepsucia wielu lepszych seriali (ekhem, „Lost„, ekhem), ale może w tym przypadku będzie inaczej. 10 najbliższych tygodni w lesie powinno być ciekawych.

Stamtąd sezon 4 – odcinki w poniedziałki na HBO Max

Idź do oryginalnego materiału