Guy Ritchie od lat pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych twórców kina akcji. Jego filmy mają własny rytm: błyskotliwe dialogi, kryminalne intrygi, bohaterów balansujących między elegancją a brutalnością i sceny akcji, które potrafią eksplodować w najmniej spodziewanym momencie. Już 29 maja do kin trafią "Zawodowcy" – nowy film reżysera "Przekrętu" i "Dżentelmenów".
Tym razem Ritchie ponownie łączy siły z Henrym Cavillem i Jakiem Gyllenhaalem. W "Zawodowcach" wcielają się oni w członków elitarnej grupy specjalistów od brudnej roboty. Kiedy negocjacje zawodzą, do gry wchodzą ludzie działający w szarej strefie prawa.
Research Ritchiego opierał się przede wszystkim na rozmowach z prawnikami specjalizującymi się w międzynarodowym prawie finansowym. "Usłyszałem wystarczająco dużo historii, żeby zainteresować się mechanizmami rządzącymi tym światem. Jak zmusić kogoś do oddania pieniędzy? Bo to w gruncie rzeczy pewien język", tłumaczy reżyser.
Jedna z historii dotyczyła długu opiewającego na 50 miliardów dolarów – sumy tak absurdalnie wysokiej, iż Ritchie postanowił ją zmniejszyć na potrzeby scenariusza. "Prawda bywa dziwniejsza od fikcji", mówi reżyser. "Historia opowiedziana w Zawodowcach została fabularyzowana, a brutalność całej opowieści złagodzona tylko po to, by widzowie byli w stanie w nią uwierzyć".
"Zawodowcy" rozwijają wszystko to, za co widzowie pokochali kino Ritchiego: dynamiczny montaż, stylowe sceny akcji, czarny humor i świat ludzi funkcjonujących w moralnej szarej strefie. To kino, które równie dobrze odnajduje się w ulicznym chaosie "Przekrętu", co w eleganckim gangsterskim świecie "Dżentelmenów".
Brytyjski reżyser od lat konsekwentnie buduje własny styl. W "Porachunkach" i "Przekręcie" redefiniował współczesne kino gangsterskie, w "Grze fortuny" bawił się bondowską konwencją, a w "Jednym gniewnym człowieku" pokazał bardziej brutalne i mroczne oblicze thrillera akcji. "Zawodowcy" są naturalnym rozwinięciem tej drogi – widowiskowym, bezkompromisowym i napędzanym adrenaliną.
"Porachunki" (1998)
Debiut, którym Guy Ritchie szturmem wszedł do świata kina gangsterskiego. Karty, długi, londyński półświatek i bohaterowie, którzy zawsze pakują się w większe kłopoty, niż planowali.
"Przekręt" (2000)
Kultowy kryminał o diamentach, bokserach, gangsterach i kompletnym chaosie. Szybkie tempo, błyskotliwe dialogi i Brad Pitt w jednej z najbardziej szalonych ról w karierze.
"Dżentelmeni" (2019)
Elegancka i brutalna opowieść o narkotykowym imperium w Londynie. Guy Ritchie wrócił tu do swojego ukochanego świata brytyjskich gangsterów, dodając jeszcze więcej humoru i stylu.
"Jeden gniewny człowiek" (2021)
Mroczniejsze oblicze Ritchiego. Jason Statham jako tajemniczy ochroniarz transportów gotówki, który krok po kroku realizuje plan brutalnej zemsty.
"Gra Fortuny" (2023)
Szpiegowska zabawa w stylu Guya Ritchiego. Jason Statham, Hugh Grant i Josh Hartnett w świecie tajnych operacji, handlarzy bronią i absurdalnie stylowego chaosu.
Tym razem Ritchie ponownie łączy siły z Henrym Cavillem i Jakiem Gyllenhaalem. W "Zawodowcach" wcielają się oni w członków elitarnej grupy specjalistów od brudnej roboty. Kiedy negocjacje zawodzą, do gry wchodzą ludzie działający w szarej strefie prawa.
Research Ritchiego opierał się przede wszystkim na rozmowach z prawnikami specjalizującymi się w międzynarodowym prawie finansowym. "Usłyszałem wystarczająco dużo historii, żeby zainteresować się mechanizmami rządzącymi tym światem. Jak zmusić kogoś do oddania pieniędzy? Bo to w gruncie rzeczy pewien język", tłumaczy reżyser.
Jedna z historii dotyczyła długu opiewającego na 50 miliardów dolarów – sumy tak absurdalnie wysokiej, iż Ritchie postanowił ją zmniejszyć na potrzeby scenariusza. "Prawda bywa dziwniejsza od fikcji", mówi reżyser. "Historia opowiedziana w Zawodowcach została fabularyzowana, a brutalność całej opowieści złagodzona tylko po to, by widzowie byli w stanie w nią uwierzyć".
"Zawodowcy" rozwijają wszystko to, za co widzowie pokochali kino Ritchiego: dynamiczny montaż, stylowe sceny akcji, czarny humor i świat ludzi funkcjonujących w moralnej szarej strefie. To kino, które równie dobrze odnajduje się w ulicznym chaosie "Przekrętu", co w eleganckim gangsterskim świecie "Dżentelmenów".
Brytyjski reżyser od lat konsekwentnie buduje własny styl. W "Porachunkach" i "Przekręcie" redefiniował współczesne kino gangsterskie, w "Grze fortuny" bawił się bondowską konwencją, a w "Jednym gniewnym człowieku" pokazał bardziej brutalne i mroczne oblicze thrillera akcji. "Zawodowcy" są naturalnym rozwinięciem tej drogi – widowiskowym, bezkompromisowym i napędzanym adrenaliną.
5 filmów Guya Ritchiego, które warto zobaczyć – poza "Zawodowcami"
"Porachunki" (1998)
Debiut, którym Guy Ritchie szturmem wszedł do świata kina gangsterskiego. Karty, długi, londyński półświatek i bohaterowie, którzy zawsze pakują się w większe kłopoty, niż planowali.
"Przekręt" (2000)
Kultowy kryminał o diamentach, bokserach, gangsterach i kompletnym chaosie. Szybkie tempo, błyskotliwe dialogi i Brad Pitt w jednej z najbardziej szalonych ról w karierze.
"Dżentelmeni" (2019)
Elegancka i brutalna opowieść o narkotykowym imperium w Londynie. Guy Ritchie wrócił tu do swojego ukochanego świata brytyjskich gangsterów, dodając jeszcze więcej humoru i stylu.
"Jeden gniewny człowiek" (2021)
Mroczniejsze oblicze Ritchiego. Jason Statham jako tajemniczy ochroniarz transportów gotówki, który krok po kroku realizuje plan brutalnej zemsty.
"Gra Fortuny" (2023)
Szpiegowska zabawa w stylu Guya Ritchiego. Jason Statham, Hugh Grant i Josh Hartnett w świecie tajnych operacji, handlarzy bronią i absurdalnie stylowego chaosu.
Informacja sponsorowana











