Rok 2025 to franczyzy, remaki i rebooty, które często rozczarowują, a których będzie jeszcze więcej w nadchodzących latach. Sprawiają one wrażenie projektów powstających wyłącznie po to, by wykorzystać nostalgię widzów. Mimo to to właśnie one dominują w box office, co utwierdza studia w przekonaniu, iż ryzyko się nie opłaca.
Według ScreenRant na tym tle szczególnie wyróżnia się Redux Redux, film braci McManus, który zadebiutował na festiwalu SXSW w 2025 roku, a do kin trafił dopiero co, bo w lutym 2026. W Polsce można było go obejrzeć na Splat!FilmFest w zeszłym roku. To produkcja wykorzystująca popularny motyw multiwersum, ale zamiast skupiać się na efektownych paradoksach czy skomplikowanych zasadach, koncentruje się na intymnym dramacie (Looper anyone?).

Główna bohaterka, Irene Kelly, przemierza równoległe wszechświaty w poszukiwaniu rzeczywistości, w której jej córka wciąż żyje. Podróżuje dzięki urządzenia pozwalającego przeskakiwać między światami, ale nie w czasie. Film nie mnoży reguł ani naukowych wyjaśnień – technologia stanowi jedynie narzędzie do opowiedzenia historii o żałobie i obsesji.
W trakcie jednej z wypraw Irene ratuje Mię, kolejną ofiarę mordercy jej córki. Relacja między kobietami staje się emocjonalnym centrum filmu. Obie noszą w sobie traumę, która determinuje ich decyzje. Zamiast widowiskowej fantastyki otrzymujemy kameralny dramat o próbie pogodzenia się z przeszłością.

Nie brakuje scen akcji – Irene w każdym wszechświecie mierzy się z zabójcą córki – jednak są one podporządkowane emocjom bohaterek. Finał, utrzymany w konwencji thrillera, łączy napięcie z osobistym rozliczeniem przeszłości.
Redux Redux pokazuje, iż kino science fiction może być narzędziem do opowiadania o traumie i procesie uzdrawiania. Siła filmu tkwi w autentyczności emocji. Gorzej, iż nie widać, żeby film miał już w Polsce dystrybutora.













