Zaklinacz koni spod Piotrkowa. Czym się zajmuje i dlaczego potrzebował go Andrzej Wajda?

trybunalski.pl 1 godzina temu

Jerzy Rubersz pochodzi z Łodzi, ale jego ojciec związany był z Wolborzem i to tam spędził dzieciństwo, a dokładnie w Bogusławicach.

– Część mojej rodziny tu pracowała, chodziłem do stada, oglądałem konie, żyłem nimi – wspomina.

Pierwszy raz na koniu usiadł jako 12-latek.

– Oczywiście nie wychodziło mi to, latałem po grzbiecie, jak kostka masła na rozgrzanej patelni, ale już wtedy zapowiedziałem, iż będę jeździł konno. Moi rodzice nie byli z tego powodu szczęśliwi, bo uważali, iż przede wszystkim jest nauka - mówi Rubersz.

Dlatego wybrał studia historyczne na Uniwersytecie Łódzkim. Pasji jednak nie porzucił. Równolegle zapisał się do Akademickiego Klubu Jeździeckiego, a to ponownie zaprowadziło go do Bogusławic.

https://trybunalski.pl/wiadomosci/unia-wprawadza-nowy-zakaz-klienci-mcdonalds-beda-zaskoczeni-zamawiajac-frytki/I9Tof8g5enrm7NGfYMzx

Szkoła pokory i filmowa przygoda

W Bogusławicach uczył się pod okiem doświadczonych jeźdźców i trenerów, m.in. Wacława Gajdy, Kazimierza Andrzejewskiego oraz Andrzeja Osadzińskiego, wieloletniego dyrektora stada. To właśnie tam zdobywał umiejętności, które później przydały się również na planach filmowych.

– Nasz Akademicki Klub Jeździecki był zapleczem filmowym dla dyrektora Osadzińskiego, bo potrzebował statystów konnych, a to była spora grupa jeźdźców, wyuczonych na ogierach – opowiada.

Jerzy Rubersz trafił między innymi na plan filmu „Racławice”, kręconego także w Lubiatowie, w powiecie piotrkowskim. Tam poznał Marka Siudyma, z którym połączyła go wspólna pasja do koni.

Później były kolejne produkcje, w tym „Pan Wołodyjowski” oraz „Ogniem i mieczem”. W filmie Jerzego Hoffmana pomagał przy scenach kaskaderskich z udziałem koni, był konsultantem, a także dublerem Skrzetuskiego, granego przez Michała Żebrowskiego. Pracował również przy serialu „Katarzyna Wielka” z Helen Mirren, gdzie przygotowywał konie dla głównych bohaterów.

Jeździectwo naturalne i niezbędny szacunek do konia

Nazwisko Rubersz w środowisku od lat kojarzy się z jeździectwem naturalnym. To podejście oparte na szacunku, zrozumieniu psychologii konia i pracy bez przemocy. Dla Jerzego Rubersza koń nie jest zwierzęciem, które należy łamać czy podporządkowywać siłą. Trzeba go rozumieć, obserwować i budować z nim relację.

Duży wpływ na jego podejście miała metoda Natural Horsemanship oraz prace dra Roberta Millera.

– Poznałem go w 1998 roku, był raz w Polsce. Napisał książkę, to w zasadzie taka cieniutka książeczka – „Sekrety końskiego umysłu” i to jest podstawa tej metody.

Jak mówi Rubersz, koń bardzo gwałtownie rozpoznaje, czy człowiek jest pewny siebie, spokojny i zdecydowany. Nie chodzi jednak o dominację, ale o jasną komunikację i wzajemny szacunek.

Nauczyciel kolejnych pokoleń

W Wolborzu Jerzy Rubersz uczy od 1997 roku. Trafił tam w czasie, gdy szkoła dopiero rozwijała kadrę i zaplecze jeździeckie. Początkowo były zaledwie cztery konie, a uczniów przybywało. Przez lata wychował wiele roczników młodych ludzi związanych później z hodowlą, jeździectwem i pracą przy koniach.

Mimo ogromnego doświadczenia nie stracił entuzjazmu. Potrafi pojawić się w stajni choćby w środku nocy, jeżeli dzieje się coś niepokojącego. Dla niego koń nie jest tylko elementem zajęć czy narzędziem szkolenia. To partner, którego trzeba znać, rozumieć i traktować odpowiedzialnie.

Z inicjatywy Jerzego Rubersza w szkole ruszyły również kursy świadomego jeździectwa dla dorosłych. Przyjeżdżają na nie osoby z całej Polski. Część uczestników chce rozwinąć swoje umiejętności, inni spełniają marzenie, które nosili w sobie od lat.

– To dla mnie bardzo duża satysfakcja, bo ludzie, którzy tu przychodzą, oni naprawdę chcą się tego uczyć, a przyjeżdżają z całej Polski – mówi Jerzy Rubersz,

Na początku zajęć zaklinacz koni prosi kursantów, aby dotychczasowe wyobrażenia o jeździectwie zostawili za drzwiami. Uczy od podstaw: budowy konia, jego psychologii, zasad pracy w harmonii i świadomego kontaktu ze zwierzęciem. Podkreśla, iż w prawdziwym jeździectwie nie chodzi o siłę, ale o precyzję, delikatność i zrozumienie.

Dla konia boks jest jego przestrzenią, miejscem, w którym ma swoje zasady i rytm. Człowiek, wchodząc do tej przestrzeni, musi wiedzieć, jak się zachować. To właśnie od takich podstaw zaczyna się relacja między jeźdźcem a zwierzęciem i tego stara się uczyć Rubersz kurstantów, którzy licznie zapisują się na zajęcia w Bogusławicach.

https://trybunalski.pl/wiadomosci/praca-w-centrum-logistycznym-przy-s8-allegro-rekrutuje-w-naszym-miescie/QQ2uzQvk3WVt0Beqvige
Idź do oryginalnego materiału