Nadkomplet publiczności ostrowskiego festiwalu filmowego Grand Prix oklaskiwał w piątek Jana Englerta. Popularny aktor podczas spotkania autorskiego dużo mówił o swoim podejściu do życia. Nie zabrakło również wspomnień najważniejszych ról.
Jan Englert to przedstawiciel starszego pokolenia aktorów teatralnych i filmowych, którego znają chyba wszyscy wielbiciele kina w Polsce. Dlatego na spotkanie autorskie przed jego najnowszym filmem przyszedł nadkomplet publiczności. Aktor chętnie dzielił się z widzami swoimi refleksjami i przemyśleniami na temat kondycji współczesnego świata, ze szczególnym uwzględnieniem Polski. Z perspektywy swojego doświadczenia przekonywał do potrzeby kompromisu.
„Dobre życie polega przede wszystkim na umiejętności wypracowania kompromisu, nie konformizmu, bo mylimy te dwa pojęcia. My traktujemy kompromisy pejoratywnie, iż to jest coś złego. Konformizm to jest kompromis użyty dla moich korzyści. Kompromis służy sprawie. Dlatego nie słuchajcie państwo tych bądźcie bezkompromisowi, no to do widzenia, to się od razu zacznijmy kłócić, strzelać do siebie i nienawidzić. Konieczny jest kompromis.
na fot.: Jan Englert w Ostrowie Wielkopolskim
Nie mogło zabraknąć pytań o najważniejsze role z długiej listy kreacji filmowych Englerta. Aktor nie miał tu wątpliwości.
„Są trzy produkcje filmowe, których nie traktuję jako role i one są dla mnie najważniejsze. To jest "Kanał", "Kolumbowie", "K". Trzy razy K. To nie były role, to była jakaś powinność, jakiś dar losu, iż nie w rzeczywistości, tylko w świecie nierealnym znalazłem się w sytuacji, którą podziwiałem, na której się wychowywałem, a potem mogłem zginąć w filmie.

na fot.: spotkanie z Janem Englertem w czasie festiwalu
Dziś finałowa sobota z Grand Prix Komeda. Poznamy laureatów tegorocznych nagród, w tym Grand Prix Komeda za najlepszą muzykę w polskim filmie. Wręczona zostanie również nagroda za całokształt twórczości dla Jerzego Maksymiuka. Wcześniej warsztaty i branżowe rozmowy o kinie, a na koniec koncert Agi Zaryan.
Autor:









