Z historii kina: Georges Méliès i jego Podróż na Księżyc

popkulturowcy.pl 2 godzin temu

Wydawało się, iż zainteresowanie kinematografiem było przejściowe. Wynalazek pojawił się nagle w 1895 roku, rozbudził publiczność i z czasem wzbudzał już coraz mniej emocji…

Kinematograf potrzebował czegoś nowego. Na szczęście na scenie pojawił się Georges Méliès, którego można nazwać ojcem kina kreacyjnego. W swoim dorobku ma ponad 500 filmów fabularnych, z czego niestety wiele nie przetrwało do dzisiejszych czasów. W swoich filmach wykorzystywał literaturę, głównie fantastykę i baśnie. Tworzył również rekonstrukcje historyczne, jednak w nich również pozwalał sobie na puszczenie wodzy fantazji, bo pojawiały się w nich smoki. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż tworzył kino wyobraźni, gdzie widać bardzo mocne nawiązania do teatru czy cyrku. W jego filmach forma była ważniejsza od fabuły.

Kadr z filmu Podróż na Księżyc

Georges Méliès zdecydowanie nie poszedł w ślady tatusia Louisa. Pochodził z rodziny, którą można było zaliczyć do grona zamożnego mieszczaństwa, a jego ojciec, wspomniany chwilę wcześniej, był właścicielem dużej fabryki luksusowego obuwia. Młody Georges, pomimo znakomitego wykształcenia w paryskim liceum Louis-le-Grand, w każdej wolnej chwili zajmował się rysunkiem. Nic więc dziwnego, iż w przyszłości stał się autorem wszystkich projektów scen i dekoracji w swoich filmach.

Zainteresowanie szkicowaniem oraz marzenia o studiach malarskich spotykały się z niechęcią ze strony ojca. Méliès musiał zgodzić się na staż w rodzinnej fabryce. Los jednak bardzo gwałtownie się do niego uśmiechnął. W 1884 roku wyjechał do Londynu. Teoretycznie miał tam kontynuować staż, ale w rzeczywistości mógł uniknąć nieustannej kontroli ojca i skupić się na swojej pasji. W Egyptan Hall poznał dwóch iluzjonistów, z którymi gwałtownie się zaprzyjaźnił. Jego nauczycielami sztuki prestidigitatorskiej zostali John Nevil Maskelyne oraz David Devant.

Jego miłość do kinematografu wyrosła na silnych fundamentach zbudowanych z pasji do teatru i cyrku. Po powrocie do Paryża młodzieńcowi zaczęło się powodzić zarówno w strefie prywatnej, jak i zawodowej. Ożenił się, a następne zyskiwał coraz większą sławę dzięki swoim pokazom iluzji, które wystawiał w Gabinecie Fantastycznym Muzeum Grévin oraz w Galerie Vivienne.

Kadr z filmu Zniknięcie pewnej damy w Teatrze Robert-Houdin

W 1888 roku wyłoniła się przed nim szansa finansowa, którą natychmiast wykorzystał. Ojciec wycofał się z interesów, dzieląc swój majątek między trzech synów. Za swoją część ojcowskiej fortuny Georges wynajął najsłynniejszy we Francji przybytek sztuki iluzji – Teatr Robert-Houdin przy bulwarze des Italiens, a następnie wykupił od spadkobierczyni nieżyjącego już wówczas legendarnego iluzjonisty, wdowy po jego synu Emilu Robert-Houdin, ruchomy majątek teatru: stroje, dekoracje, urządzenia i aparaty. Przejął cały zespół teatralny (z przyszłą gwiazdą swoich filmów, Jehanne d’Alcy) i z całym oddaniem poświecił się sztuce spektaklu.

T. Lubelski, R. Syska, I. Sowińska, Historia kina, tom I, kino nieme, Universitas, Kraków 2009, s. 112-113

Początkowo Méliès uznał, iż kinematograf będzie świetnym uzupełnieniem jego spektakli. Pierwszy pokaz zobaczył w 1895 roku i od razu postanowił kupić urządzenie. Łatwo się domyślić, iż bracia Lumière nie byli zainteresowani sprzedażą, więc Méliès zaczął szukać innego sposobu na zdobycie wynalazku. Jerzy Płażewski przytoczył wspomnienie samego artysty:

Kadr z filmu Joanna d’Arc

Nie czekając końca przecisnąłem się ku Augustowi Lumière i zaproponowałem, iż kupię jego wynalazek. Oferowałem dziesięć, dwadzieścia, w końcu pięćdziesiąt tysięcy franków. Dałbym mój majątek, dom, rodzinę. Ale Lumière był niewzruszony. >>Młody człowieku – powiedział. – Niech mi pan podziękuje. Mój wynalazek nie jest na sprzedaż, ale gdyby był – zrujnowałby pana. Jeszcze przez jakiś czas może być eksploatowany jako naukowa ciekawostka, ale poza tym nie ma żadnej handlowej przyszłości<<

J. Płażewski, Historia filmu francuskiego, Oficyna Wydawnicza AURIGA, Warszawa 2005, s. 21

Ostrzeżenie nie miało dla niego żadnego znaczenia. Zaledwie rok później Georges kupił teatrograf, wraz z filmikami Edisona, w Londynie (od rywala braci Lumière – Roberta Williama Paula) i od razu zaczął wprowadzać projekcje jako atrakcyjny final swoich spektakli w Teatrze Robert-Houdin. Bardzo gwałtownie okazało się, iż wyświetlanie cudzych nagrań to za mało dla dużych ambicji Mélièsa. Georges sprawnie przerobił teatrograf na kamerę.

Na przełomie maja i czerwca 1896 roku artysta przedstawił swój pierwszy samodzielny film Partia kart (Une Partie des cartes). Była to wierna kopia filmiku braci Lumiére, ale w odróżnieniu od nich Méliès sam pojawił się przed obiektywem. Były to jego pierwsze próby kinematograficzne, często uznawane po prostu za ćwiczenia i obeznanie się ze sprzętem. Tego samego roku pojawiła się również jego debiutancka niezależna produkcja. Mowa o zapisie sztuki iluzjonistycznej Zniknięcie pewnej damy w Teatrze Robert-Houdin (Escamotage d’une Dame chez Robert-Houdin). Iluzjonistą był oczywiście sam Georges, asystentką została d’Alcy. Film był czystym zapisem sztuki magicznej, nagrany jeszcze bez użycia żadnych trików. Jest to ważne dzieło również w świecie cyrku: pierwsze utrwalenie na łamach historii magicznego pokazu.

Kadr z filmu Podróż na Księżyc

Dla Mélièsa sam zapis jednak nie wystarczał. Chętnie próbował nowych trików przy kręceniu. Na pierwszy z nich trafił zupełnie przypadkowo. Twórcy zablokował się aparat kinematograficzny. Ta chwila wystarczyła, żeby poprzez szybkie cięcie na miejscu mężczyzn pojawiły się kobiety. Tym samym Georges zaczął tworzyć coraz wymyślniejsze metamorfozy, dając początek zjawisku, bez którego nie można sobie wyobrazic współczesnego kina, czyli montaż. Trików nie wykorzystywał jako zabawnych przerywników, ale traktował je jako cele same w sobie. Konstruowane były jak pojedyncze numery iluzjonistyczne.

Idź do oryginalnego materiału