Wyzwolicielka straconych dusz

lubimyczytac.pl 1 miesiąc temu

To, iż John Marrs tworzy zakręcone historie, które hipnotyzują i pochłaniają bez reszty, to doskonale wiedziałam, ale tego, co zrobił w „Dobrej samarytance”, się nie spodziewałam. Przeszedł samego siebie – w pozytywnym sensie. Podczas lektury buzowało we mnie tyle emocji, jak rzadko kiedy. choćby gdy odkładałam książkę „na chwilę”, by w końcu zająć się czymś innym, wciąż czułam się rozedrgana. A po skończeniu długo jeszcze o niej myślałam.

Idź do oryginalnego materiału