Kim jest Kamilla Bourguois poza okładką książki?
– Obserwatorką ludzi, o nieszablonowym, lekko filozoficznym podejściu do życia. Mamą cudownych dwóch córek. Partnerką. Przyjaciółką. Kobietą, która długo próbowała pogodzić rozum z sercem. Obserwatorką ludzi. Kimś, kto słucha ciszy między słowami. Jako zodiakalnego wodnika cechuje mnie innowacyjne podejście do złożoności świata, niczego nie przyjmuję na płasko, a tym bardziej w dwubarwiu, tudzież w szarościach. Mój niepoprawny optymizm pozwala mi wierzyć, iż świat jest piękny, mimo nieprzychylności płynących z przestrzeni, w której żyjemy. Zachwyca mnie mała chwila, budząca się do życia przyroda, czy też jej przemiana. Od dziecka uwielbiałam zapisywać swoje spostrzeżenia językiem poetyckim. Moja nieśmiałość i wrażliwość zawsze były wystawiane na szafot hardości życia, jednak zawsze na mojej drodze pojawiało się okienko, przez które mogłam uciec biorąc te dwie cechy jako oręż. Wtedy chwytałam za długopis i pisałam dużo wierszy i opowiadań, bo ta forma ekspresji pomagała mi radzić sobie z targającymi uczuciami. Dwoistość poetyckiej natury jawi się u mnie jako miłość do ludzi, a równocześnie wydawać by się mogło, iż jest ucieczką do własnego świata. I tu w alkowie dla własnych myśli wchodzę w analizę emocji, relacji, istoty samotności,wachlarza tęsknot. Wtedy zadaję pytania, które często boimy się sobie zadać.
– Czy książka, którą wydałaś miała być odpowiedzią na te nurtujące trudne pytania? Czy też lustrem, w którym zauważając odbicie własnych przeżyć, chcesz wpleść opowieść o złożoności różnych losów?
– „Rozum kontra serce – oczyszczenie” nie jest klasycznym romansem, to lustro. Nie chciałam pisać historii „ładnej” i wygodnej. Chciałam stworzyć przestrzeń, w której czytelnik zatrzyma się na chwilę i zacznie czuć, analizować, może choćby konfrontować się ze sobą. Ta książka dotyka relacji, ale jeszcze bardziej dotyka wnętrza człowieka. Zaistniała we mnie potrzeba pokazania, iż człowiek w dzisiejszym świecie coraz częściej gubi samego siebie. Żyjemy szybko, powierzchownie, uciekamy od emocji. Chciałam ukazać kilka historii, które zatrzymają czytelnika choć na chwilę i zmuszą do spojrzenia w głąb siebie.
— Dlaczego właśnie „Rozum kontra serce”?
— Bo to konflikt bardzo współczesny, a zarazem ponadczasowy. Każdy z nas codziennie prowadzi tę walkę. Między tym, co bezpieczne, a tym, co czujemy. Między rozsądkiem a pragnieniem bliskości. A oto fragment na ten temat z mojej książki: – Hallo, rozum? Tu serce. Ty śpisz? Bo dzwonię i dzwonię. Nie odbierasz. Kolejny dzień czekam na połączenie, a tu tylko granie na czekanie. Rozum, ale nuta, jakaś pokręcona, operator ustawił? Wiem, wiem, już sekretarka pełna. Rozum. Rozum, hallo. Słyszę, iż jesteś. Odbierz… albo nie… Milcz, jeżeli potrzebujesz. Czasem tak po prostu wariujesz. Znikasz na chwilę, bez adresu. I siedzisz gdzieś w samotni, nucisz pieśni bez ładu i składu, a ja czekam, biję rytmem pompującym życie. Idealna para z nas, nie sądzisz? Nie wchodzimy sobie w drogę, żyjemy w symbiozie, a ja wybaczam i tęsknie. Ty w kosmosie swym. Rozum, wracaj, bo robię głupstwa. Śmieję się głupkowato, bez opamiętania, piecze mnie na obrzeżach. Chciałem się ogrzać w płomieniach, a tu poparzenie pierwszego stopnia??? – Serce??? Wytrzymaj, jadę. Jadę na sygnale, zwoje mi się poplą- tały na chwilę, telefon pod łóżkiem i na bilet zabrakło. „Ty i Ja – Teatry to są dwa”. Eh, eh… Chwilka i jestem, druhu mój.
– W Twojej książce pojawia się pytanie o współczesną kobiecość. Dlaczego ten temat jest dla Ciebie tak ważny?
– Bo mam wrażenie, iż kobiety coraz częściej uczą się przetrwania, zamiast życia. Muszą być silne, skuteczne, odporne, a jednocześnie wrażliwe i idealne. Wymaga się od nich, aby były współczesnymi Madonnami konformistycznej konieczności wpasowania do wytycznych środowiska, w jakim bytuje. Żyjąca pod presją medialnego wizażu rzeczywistości. Dlatego zadałam sobie pytanie: gdzie w tym wszystkim jest prawdziwa kobieta? Ta, która czuje, upada, pragnie bliskości i nie chce już udawać. Mężczyźni twierdzą, kobieta to istota skomplikowana. To prawda. Przede wszystkim wyjątkowa. Jej mózg, to mechanizm z pozoru poukładany w formie wnętrza zegarka. Nakręcona miłością, opieką, nadzieją, poczuciem ważności potrafi góry przenosić. Kiedy silne dłonie głaszczą jej delikatne policzki, łasi się niczym kotka na gorącym dachu, serce pompuje krew, życiodajną substancją zasilającą jej błyszczące oczy. Kobieta waleczna, jeżeli ma dla kogo podnosić miecz swej mądrości, troskliwa jeżeli ma kogo otaczać opieką. Kobieta ma intuicję, czuje, kiedy coś zaburza jej poczucie bezpieczeństwa. Mądry mężczyzna wykorzysta serce kobiety, głupi ją straci. W dobie dostępności aplikacji zaburzających związki gubimy początek nici z kłębka związku. Kobieta niczym Nike z Samotraki powstanie z popiołów, bez ręki, wyjdzie cało z każdej opresji. Kobieta ma siłę, jak pokazuje historia. Kobieta jest Koniem Trojańskim, Kleopatrą i słońcem, bez którego świat byłby otoczony ciemnością. jeżeli My,kobiety, będziemy iść razem ramię w ramię, żadne przeciwności nas nie złamią. To w nas jest siła i potęga. Dlatego kobiecość jest tak dla mnie ważnym zapalnikiem do dywagacji.

– Tytuł „Rozum kontra serce” sugeruje wewnętrzny konflikt. Kto według Ciebie wygrywa?
– Najczęściej nikt. I może właśnie dlatego tak wielu ludzi jest dziś zmęczonych. Żyjemy w ciągłym rozdarciu między tym, co rozsądne, a tym, co prawdziwe emocjonalnie. Ta książka nie daje prostych odpowiedzi. Ona pokazuje, iż czasem największym oczyszczeniem jest przyznanie przed samym sobą, czego naprawdę pragniemy. Nie piszę literatury „do poduszki”. Interesuje mnie narracja fragmentaryczna, obserwacja rzeczywistości i bohaterowie, którzy — choć zmęczeni, uwikłani i poranieni — wciąż są świadomi, iż mają po co żyć. w tej chwili pracuję nad drugą powieścią — „Chirurg Dusz” — thrillerem psychologicznym, w którym napięcie fabularne splata się z pytaniem o granice ingerencji w ludzkie wnętrze i odpowiedzialność za cudze wybory. To będzie dopiero mocne!
– Czy pisanie tej książki było dla Ciebie osobistym oczyszczeniem?
– Tak. I bardzo bolesnym. Każda kobieca postać w tej książce niesie fragment emocji, które znam — lęk, samotność, rozczarowanie, ale też nadzieję. Pisząc, miałam poczucie, iż oddaję głos kobietom, które często milczą, choć w środku prowadzą najtrudniejsze wojny. Ten człon oczyszczenie, to dodatkowo uwolnienie od lęków, masek, opinii innych ludzi. Oczyszczenie to również moment, w którym człowiek zaczyna słyszeć samego siebie naprawdę. Zawsze chciałam być silną kobietą i pomagać innym kobietom. Przez całe swoje życie spotykałam ludzi – anioły, którzy mi pomagali. Chciałam też pomóc innym w przełamaniu się, by mogli dążyć śmiało do celu, jak ja. Mama nauczyła mnie hardości, dużo chorowała i bała się zostawić na świecie takiego wrażliwca jak ja. Dlatego przechodząc w życiu przez okres piekła na ziemi, tak mocno chciałam nie dość iż oczyścić się dodając fikcji literackiej przelanej na kartki mojej książki dać nadzieję, iż po burzy zawsze wychodzi słońce.
– Twoja narracja jest momentami fragmentaryczna, pełna dygresji i metafizycznych refleksji. Nie bałaś się, iż to będzie wymagające dla czytelnika?
– Literatura nie zawsze musi być łatwa. Czasem ma zostawić ślad, a nie komfort. Wierzę, iż czytelnicy są spragnieni prawdy, choćby tej niewygodnej. Nie interesowało mnie stworzenie historii „na jeden wieczór”. Chciałam napisać książkę, do której wraca się myślami. Spotkałam się z niejedną opinią, iż moja książka należy do ambitnych, wymagających skupienia i nie jest ona lekturą na jeden wieczór, potrzebuje głębszej refleksji.
⁃ Twoja twórczość jest bardzo emocjonalna. Czy to świadomy kierunek?
— Tak. Dziś ludzie są przebodźcowani obrazami i informacjami, ale jednocześnie bardzo spragnieni autentyczności. Chcę pisać tak, aby czytelnik czuł, a nie tylko czytał. Moje częste rozmyślania są wypełnione pytaniem, o co chodzi w tym życiu? Odpowiedź nasuwa się mimowolnie, zwyczajnie rzecz idzie o duszę,której nikt nie widział, bo zbyt lekka. Taki niebanalny Niebyt i Byt, o którego wciąż zabiegają Anioły i Demony. Szarpią po równo niczym piłą, nieco zardzewiałą, kto mocniej i więcej zdoła zagarnąć ku sobie. I to jest postawienie sobie kolejnego wyboru, o którym mowa w książce: rozum czy serce. Czy wiesz, iż każdy z nas ma swój cień, alter ego? Człapie zawsze obok, odpychany to w bok, to w tył. Cień to wszystko, czego nie chcemy w nas samych. Nie moje. Nie ja. To nie ja. Szukamy win we wszystkich. Nie w sobie. To cień. Ten mroczny stan duszy, która bywa, iż nie pozwala zasnąć. Przeszkadza w spokojnym oddechu, spowitego przez noc. Dobro i zło. Ja i Ja. Nie kontra. Tylko spoiwo nas samych, Pan Cień. Osiem Błogosławieństw, trudnych do wdrożenia w życie. Niby czyste serce, a jednak kurz. Każdy z nas do poprawki.
– Zatem o czym najbardziej jest ta książka?
– O człowieku, który próbuje ocalić siebie w świecie pełnym pozorów. O kobietach, które mimo ran przez cały czas potrafią kochać. O potrzebie bliskości. O samotności, która potrafi krzyczeć głośniej niż tłum. I o tym, iż czasem największa siła rodzi się właśnie z pęknięcia.

– Co chciałabyś, aby czytelnik poczuł po zamknięciu ostatniej strony?
– Że nie jest sam ze swoimi emocjami. Że można być jednocześnie silnym i kruchym. I iż warto zadawać sobie trudne pytania, choćby jeżeli odpowiedzi nie przychodzą od razu.
— Czy „Rozum kontra serce – oczyszczenie” to tylko książka… czy może moment, w którym wielu ludzi po raz pierwszy naprawdę spotka samych siebie?
— Myślę, iż właśnie dlatego ta historia jest tak osobista dla wielu czytelników. To nie jest tylko opowieść o bohaterach. To książka o emocjach, które nosimy w sobie każdego dnia — o zagubieniu, pragnieniu bliskości, walce między tym, co czujemy, a tym, co podpowiada nam świat. jeżeli ktoś po jej przeczytaniu zatrzyma się choć na chwilę i zacznie słuchać samego siebie bardziej świadomie, wtedy wiem, iż ta książka spełniła swoje zadanie. To będzie dla mnie i mojej twórczości sukces.
Z samą sobą rozmawiała Kamilla Bourguois






