Jak informuje serwis „Goniec”, po występie w Warszawie na Julię Kamińską spadła fala krytyki, gdy w spektaklu pojawiły się religijne symbole, konfesjonał ustawiony na scenie oraz wulgarne treści. Nagrania z widowiska błyskawicznie obiegły internet, a w sieci rozpętała się burza komentarzy.
Występ Julii Kamińskiej wywołał poruszenie
To miał być odważny artystyczny manifest i promocja nowego rozdziału w karierze, ale gwałtownie przerodził się w jeden z najgłośniejszych skandali ostatnich dni. W sobotę 7 marca w warszawskim klubie Niebo Julia Kamińska zaprezentowała widowisko promujące jej debiutancki album „Sublimacja”.
Widzowie, którzy przyszli na koncert aktorki znanej z serialu BrzydUla, gwałtownie zorientowali się jednak, iż nie będzie to zwykły muzyczny występ, ale wyreżyserowany spektakl pełen mocnych i prowokacyjnych symboli.
Scenografia wydarzenia od początku wzbudzała emocje. Centralnym elementem sceny był konfesjonał zwieńczony krzyżem, który nadawał całemu widowisku wyraźnie religijny kontekst. Za plecami artystki znajdował się duży telebim, na którym w trakcie kolejnych utworów pojawiały się wizualizacje nawiązujące do postaci Jezusa. Całość uzupełniała choreografia tancerzy w odważnych kostiumach oraz mocny, momentami wulgarny język samej artystki.
Najwięcej kontrowersji wywołał jednak początek występu. Kamińska rozpoczęła show od uklęknięcia przy konfesjonale, z którego wykonała utwór zatytułowany „Apostazja”. Mroczny klimat widowiska, połączenie religijnej symboliki z klubową estetyką oraz prowokacyjny charakter całej oprawy sprawiły, iż część widzów była wyraźnie zaskoczona. Dla wielu obserwatorów granica między artystyczną prowokacją a obrazą uczuć religijnych została w tym przypadku niebezpiecznie przekroczona.
Mocne komentarze
Do występu odniósł się dziennikarz i znany recenzent książek, Damian Zawrotniak, znany w sieci jako „Pan Dociekliwy”. „Brak kreatywności = potrzeba znalezienia sposobu na wzbudzenie sensacji, zainteresowania i rozgrzania emocji, choćby tych negatywnych. Byleby było o mnie głośno. Jakie to smutne i przykre” – stwierdził.
Zdaniem Zawrotniaka największe kontrowersje budzi jednak nie sama zmiana scenicznego wizerunku, ale sposób, w jaki artystka sięga po religijne symbole. Twórca internetowy nie krył, iż szczególnie zabolało go – jak to określił – instrumentalne traktowanie elementów wiary chrześcijańskiej. W jego opinii wykorzystywanie takich motywów wyłącznie po to, by wywołać sensację lub zwiększyć zainteresowanie wokół występu, jest działaniem, które trudno usprawiedliwić artystyczną prowokacją.
Wielu obserwatorów się z nim zgodziło. „„Stop profanacji!” – napisał jeden z nich. „Jestem totalnie zaskoczona, zawiedziona i zniesmaczona” – czytamy w kolejnym wpisie.












