„Wynocha z mojego domu!” – powiedziałem do teściowej, kiedy znów zaczęła mnie obrażać.

twojacena.pl 9 godzin temu

Wynocha z mojego domu! krzyknęłam do teściowej, gdy po raz kolejny zaczęła mnie wyzywać.

Jedyną rzeczą, której w życiu zawsze się obawiałam, był gniew teściowej, z którą już raz byłam połączona małżeństwem. W tej sprawie miałam jednak szczęście. Mój pierwszy mąż był dzieckiem domu dziecka w Krakowie, nie znał rodziców. Z nim nie udało się po pięciu latach złożylem pozew o rozwód. Poślubiłam go, kiedy jeszcze studiowałam na Uniwersytecie Warszawskim. Po roku zaczął pić, popadać w długi, a jego problemy przeniosły się na mnie jako żonę. Musiałam porzucić studia, podjąć pracę i spłacać jego zadłużenia.

Małżeństwo przyniosło mi tylko kłopoty. Gdy w końcu się rozstałam, odetchnęłam z ulgą w końcu nie miało mnie już dręczyć.

Dwa lata spędziłam samotnie, leczyłam rany i powoli odbudowywałam siebie. Wtedy poznałam Roberta. Nie był żonaty, nigdy nie miał poważnego związku. Wszystko potoczyło się gwałtownie oświadczył się, a ja rzekłam tak. Udaliśmy się do domu jego matki.

Na progu zobaczyłam zmarszczone brwi i gniewny wyraz twarzy teściowej. Rzuciła na mnie pozdrowienie w półświecie i odeszła do innego pokoju. Najpierw nie pojąłem, co się dzieje. Może coś w moim stroju nie pasowało? Nie byłam skromnie ubrana. Przy stole spojrzała na mnie i milczała. Ten naciskający wzrok wywołał we mnie niepokój, a kiedy zarumieniłam się, wzięła głos ostro:

A więc jesteś tu, bez wykształcenia? rzekła z lekko wykrzywionym uśmiechem i pogardą. Zawahałam się chwilę, po czym spokojnie odpowiedziałam, popijając herbatę:
Tak, nie ukończyłam studiów, życie tak mnie ukierunkowało, ale zamierzam je dokończyć.

Teściowa zamruczała:

Hmm, planujesz skończyć studia? A jak zostaniesz żoną, co wtedy? Kiedy będziesz wychowywać dzieci, gotować dla męża i sprzątać w domu? Jesteś jak księżniczka. Śmiała się ponownie, wzięła kolejny łyk herbaty i postawiła filiżankę na stole. Powiem ci szczerze, mój syn nie potrzebuje takiej dziewczyny jak ty.

Wyglądasz przeciętnie, zarówno pod względem urody, jak i sylwetki, i nie masz jeszcze rozumu dodała, a w tej chwili poczułam się upokorzona. Wstałam nagle od stołu i pobiegłam do łazienki, łamiąc się w płaczu. Nieznajoma kobieta obrażała mnie bez powodu, a mój mąż milczał. Dobrze, iż opuściliśmy jej dom tak szybko.

Nie chciałam już wracać do tego miejsca, ale teściowa wciąż zaglądała do nas, próbując w każdy możliwy sposób mnie znieważać i ranić.

Zwróciłam się w końcu do psychologa, by dowiedzieć się, co mam zrobić. Po kilku sesjach zrozumiałam, iż teściowa jest typową manipulatorką, a ja jestem ofiarą, bo pozwoliłam jej mnie obrażać. Gdy znów zaczęła wyzwiska, natychmiast kazałam jej opuścić mój dom.

Już się nie spotykamy, a mnie to nie obchodzi; mój mąż nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Wszystko to zdarzyło się niczym w labiryncie snu, gdzie logika płynęła jak mgła nad Wisłą, a słowa teściowej brzmiały jak echo w starej kamiennej karczmie.

Idź do oryginalnego materiału