„Wynocha z mojego domu!” – powiedziałem do teściowej, gdy znów zaczęła mnie obrażać.

newskey24.com 7 godzin temu

Drogi Dzienniku,

Wynoś się z mojego domu! tak wpadły mi na język słowa, gdy moja teściowa, Jadwiga, po raz kolejny zaczęła mnie obmawiać. Od zawsze bałam się gniewu tej kobiety, z którą już raz musiałam się zmierzyć w małżeństwie. Na szczęście los trochę złagodził mój los. Mój pierwszy mąż, Wojciech, pochodził z domu dziecka, nie miał rodziców. Nasze małżeństwo nie wytrwało pięciu lat; po roku studiów zaczęła się ona wina, alkohol, długi, a ja musiałam porzucić naukę, by pracować i spłacać jego zobowiązania. Zostało mi po tym jedynie mnóstwo problemów. Kiedy w końcu złożyłam pozew o rozwód, poczułam ulgę, jak po długim deszczu, kiedy widać pierwsze promienie słońca.

Dwa lata minęły, podczas których odbudowywałam siebie, krok po kroku podnosiłam się z popiołów. Potem poznałam Roberta chłopaka, który nigdy nie był żonaty i nie miał poważnych związków. Wszystko przybrało szybki obrót. Zaoferował mi rękę, a ja zgodziłam się bez wahania. Po ślubie udaliśmy się do domu jego matki.

Już przy wejściu zauważyłam marszczące się brwi Jadwigi. Rzuciła mi jedynie krótkie cześć i zniknęła do innego pokoju. Najpierw nie wiedziałam, co się dzieje może coś nie grało w moim stroju? Byłam jednak skromnie ubrana. Gdy usiadła przy stole, wpatrywała się we mnie milcząc, a jej spojrzenie sprawiało, iż czułam się jak ryba wyrzucona na brzeg. Zrumieniłam się, a ona przerwała ciszę ostrym tonem:

A więc jesteś tutaj, a nie masz wykształcenia? rzekła z lekka uśmiechnięta, jakby to był żart o mnie. Zawahałam się chwilę, po czym odpowiedziałam spokojnie, unosząc filiżankę herbaty.
Nie ukończyłam studiów, tak się stało, ale zamierzam wrócić do nauki, by dokończyć dyplom.

Jadwiga westchnęła donośnie.

Hmm, planujesz dokończyć studia? A co potem, gdy zostaniesz żoną? Kiedy będziesz zajmować się dziećmi, gotować dla męża i sprzątać dom? Jesteś jak jakaś księżniczka. roześmiała się, wzięła kolejny łyk herbaty i położyła filiżankę na stole. Powiem ci szczerze, mój syn nie potrzebuje takiej dziewicy jak ty.

Jej słowa wbiły się w serce jak ostra igła. Wstałam nagle i pobiegłam do łazienki, łzy płynęły strumieniami. Nie mogłam uwierzyć, iż obca kobieta tak mnie obraża, a mój mąż milczy. Na szczęście gwałtownie opuściliśmy to domostwo.

Nie chciałam już wracać do ich poddasza, ale Jadwiga nie odpuszczała. Co rusz przychodziła do nas, szukając pretekstu, by znów mnie urazić. Zaczęłam chodzić do psychologa, by dowiedzieć się, co robić. Po kilku sesjach zrozumiałam, iż Jadwiga jest typową manipulantką, a ja stałam się ofiarą, bo pozwoliłam jej mnie poniżać. Gdy ponownie zaczęła atakować, natychmiast poprosiłam ją, by opuściła nasz dom.

Teraz nie mamy ze sobą kontaktu, a mnie to nie obchodzi. Robert nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie, więc mogę w końcu spokojnie żyć po własnych zasadach.

Z wyrazami nadziei na lepsze jutro,
BronisławaTeraz, patrząc w przyszłość, wiem, iż moje serce jest już wolne i gotowe na nowe, spokojne dni.

Idź do oryginalnego materiału