Gdy kilka miesięcy temu testowałam HUAWEI FreeBuds 6, oceniłam, iż to najładniejsze słuchawki, jakie widziałam. Nie przewidziałam wtedy, iż nie minie choćby rok, a wyrośnie im solidny rywal. Design najnowszych klipsów, które trafiły w moje ręce*, to zdecydowanie pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy. Choć HUAWEI FreeClip 2 są dostępne także w wersji białej i czarnej, to niebieski model robi największe wrażenie i bardziej niż słuchawki przypomina nowoczesną biżuterię.
REKLAMA
FreeClip 2 to propozycja dla osób, które nie chcą - albo po prostu nie mogą - używać słuchawek dokanałowych, a będące na drugim biegunie "muszle" są dla nich zbyt duże czy niepraktyczne. Klipsy są niezwykle lekkie i składają się z trzech części: kuli akustycznej, silikonowego mostka i tylnej części w kształcie fasoli. Choć początkowo obawiałam się, czy taka konstrukcja będzie trzymała się dobrze ucha, okazała się wyjątkowo stabilna choćby podczas aktywności fizycznej. Jedyną rzeczą, do której nie udało mi się przyzwyczaić, jest fakt, iż słuchawki nie można "wcisnąć" głębiej w ucho (czemu jednak trudno się dziwić, bo nie taki był zamysł projektantów). Momentami było to irytujące, ale w żaden sposób nie wpływało na jakość dźwięku - po prostu przywykłam do innych modeli.
HUAWEI FreeClip 2 to nie tylko nowoczesny designFot. Archiwum prywatne
A skoro o dźwięku mowa, Huawei poszedł za ciosem i do aktywnej redukcji szumu, która była nowością we FreeBuds 6, dorzucił funkcję automatycznego dostosowywania głośności. Słuchawki wyposażono również w system odwróconych fal dźwiękowych, który sprawia, iż dźwięk trafia bezpośrednio do uszu. Z tego powodu Huawei zaleca, by w cichym otoczeniu nie podkręcać niepotrzebnie głośności - i moim zdaniem jest to bardzo słuszna rada. FreeClip 2 testowałam w różnych warunkach i sama wiele razy łapałam się na tym, iż odruchowo zwiększałam głośność, choć wszystko było bardzo dobrze i czysto słychać.
Jakość dźwięku została zachowana również podczas rozmów - słuchawki automatycznie wykrywają, czy w tle słychać jakiś hałas i poprawiają czystość głosu w przypadku zakłóceń. Ostateczna słyszalność zależy rzecz jasna od warunków; bardzo silny wiatr utrudni czy wręcz uniemożliwi rozmowę bez względu na sprzęt, z jakiego korzystamy, ale już typowe odgłosy ulicy zostaną znacznie wygłuszone.
"Wydajna bateria" to mało powiedziane. Z FreeClip 2 zapomnisz o ładowaniu
Huawei po raz kolejny zadbał o to, by użytkownicy słuchawek nie musieli obawiać się, iż te rozładują się np. podczas długiej podróży. Producent deklaruje, iż czas pracy klipsów to 9 godzin po pełnym naładowaniu i 38 godzin, o ile mamy naładowane etui ładujące. W praktyce oznacza to, iż słuchając muzyki głównie podczas zakupów, drogi do pracy czy spaceru, ładowałam FreeClip 2 raz na 2 tygodnie. Oczywiście wszystko zależy od intensywności użytkowania, ale jeżeli chodzi o trwałość baterii, już nie pierwszy raz przekonałam się, iż firma dotrzymuje słowa i pozostawia konkurencję daleko w tyle.
Na koniec warto wspomnieć jeszcze o materiałach, z których wykonano sprzęt. Mostek łączący kulę akustyczną z "fasolką" to przyjazny dla skóry płynny silikon, który jest łatwy w czyszczeniu i nie pochłania brudu czy potu. Same słuchawki również są odporne na pot i wodę, przez co nie musimy obawiać się zachlapań czy deszczu. Huawei zadbał także o etui: w wersji niebieskiej i białej wiernie odtworzono fakturę dżinsu, co jest ciekawym i nietypowym rozwiązaniem. Powierzchnia etui jest dodatkowo odporna na plamy, przez co choćby po kilku tygodniach noszenia wyglądała jak nowa.
HUAWEI FreeClip 2 w oficjalnym sklepie producenta kosztują 699 zł, co czyni je droższą, ale wciąż przystępną cenowo propozycją. Zarówno jakość dźwięku, jak i czas pracy to mocne argumenty stojące za tym modelem, jednak nie oszukujmy się: to wygląd sprawia, iż słuchawki wyróżniają się na długo przed tym, zanim sprawdzimy ich parametry techniczne.
*Słuchawki wymienione w tekście zostały przesłane Redakcji w celu ich przetestowania. Producent nie miał wpływu ani wglądu w treść publikacji.












