Czternasty odcinek piątej edycji programu "Farma" pokazał widzom, jak cienka potrafi być granica między determinacją a rezygnacją. Na gospodarstwie pojawili się nowi uczestnicy, napięcie między dotychczasowymi farmerami wyraźnie wzrosło, a jedna decyzja wywołała prawdziwą burzę zarówno wśród uczestników, jak i wśród widzów. W ciągu jednego dnia zmieniło się adekwatnie wszystko, od układu sił w grupie po atmosferę panującą na farmie.
"Farma" - edycja 5: napięcia po wspólnym posiłku
Choć wspólne jedzenie na farmie zwykle jednoczy uczestników, tym razem było zupełnie odwrotnie. Farmer Tygodnia Roland wraz z "Janosikiem" najpierw zjedli własne zapasy, a później postanowili skorzystać również z jedzenia przygotowanego dla reszty grupy. Ten gest wywołał sporą irytację wśród pozostałych uczestników.Reklama
Najbardziej otwarcie swoje niezadowolenie okazała Lamia, która już wcześniej była w konflikcie z częścią farmerów. Atmosfera była napięta jeszcze zanim zapadł wieczór, a emocje dodatkowo podgrzała eliminacja Peonii z programu.
Spokój na gospodarstwie nie trwał długo. Przez bramę farmy weszli dwaj nowi uczestnicy, Henryk Alczyński i Wojtek Wasilewski. Ich potężna postura i charakterystyczne brody od razu przyciągnęły uwagę pozostałych.
Roland nie krył zaskoczenia. "Jak na nich spojrzałem, poczułem się jak dziecko. Przy nich wyglądamy jak krasnoludy" przyznał przed kamerą.
Nowi farmerzy znają się od ponad trzydziestu lat i na co dzień pracują w branży budowlanej. Już pierwszego dnia pokazali, iż nie zamierzają być jedynie obserwatorami. Wzięli siekierę, porąbali drewno i gwałtownie pokazali, iż ciężka praca nie jest im obca.
Ich pojawienie się natychmiast zmieniło dynamikę grupy. Jedni widzieli w nich ogromne wsparcie fizyczne, inni potencjalne zagrożenie.
"Farma" - edycja 5: konflikt o obowiązki na gospodarstwie
Niedługo po przybyciu nowych uczestników farmę znów ogarnęła kłótnia. Farmer Tygodnia poprosił część kobiet o zebranie słomy, co spotkało się z ostrą reakcją.
"Dlaczego akurat my? Chłopaki sobie robią pranie, a my mamy cały czas pracować?" padło w trakcie sprzeczki.
Do wymiany zdań gwałtownie włączyło się kilka osób, a atmosfera zrobiła się bardzo nerwowa. W pewnym momencie Lamia nie wytrzymała i głośno wyraziła frustrację wobec kolegów z gospodarstwa.
Konflikt pokazał, jak bardzo uczestnicy są już zmęczeni nie tylko fizyczną pracą, ale także napięciem narastającym między nimi.
"Farma" - edycja 5: podział na dom i stodołę zmienia wszystko
Największe emocje przyniosło jednak ogłoszenie prowadzących, sióstr Ilony i Mileny Krawczyńskich. Farmerzy zostali podzieleni na dwie grupy, mieszkańców domu oraz mieszkańców stodoły.
Warunki dla drugiej grupy były znacznie trudniejsze. To oni mieli odpowiadać za cały obrządek i przygotowywanie posiłków dla wszystkich, a jednocześnie nie mogli korzystać z zapasów żywności domowników. Dodatkowo nominowani do pojedynków w tym tygodniu mogli być wyłącznie mieszkańcy stodoły.
Decyzja produkcji była dla wielu ogromnym zaskoczeniem.
"Farma" - edycja 5: Wojtek opuszcza program
Największy wstrząs przyszedł chwilę później. Do grupy, która miała zamieszkać w stodole, trafił między innymi Wojtek, stylista. Decyzja okazała się dla niego zbyt trudna do zaakceptowania.
"Ja już mam taki zjazd, iż nie chcę próbować" powiedział w emocjach. Po krótkim czasie spakował swoje rzeczy i opuścił gospodarstwo. Była to jedna z najbardziej zaskakujących rezygnacji w tej edycji programu. Jego odejście wywołało ogromną falę komentarzy w internecie. Widzowie byli wyraźnie podzieleni. Niektórzy nie kryli rozczarowania.
"Szkoda, bo był jednym z bardziej sympatycznych uczestników" napisał jeden z internautów.
Inni byli znacznie bardziej krytyczni. "Po co zgłaszać się do takiego programu, skoro spanie w stodole jest problemem?" komentował kolejny widz.
Pojawiły się też głosy, iż uczestnik pomylił program z reality show o zupełnie innym charakterze. "Koleś pomylił 'Shopping Queen' z 'Farmą'. To nie hotel pięciogwiazdkowy" napisał jeden z użytkowników.














