Wojny Lucasa. Tom 1 – recenzja komiksu. Dla marzycieli…

popkulturowcy.pl 2 godzin temu

Przyznam się bez bicia. Nigdy nie byłem ogromnym fanem Gwiezdnych Wojen. Lubiłem je i ceniłem, ale nie należałem do grona osób, które wiedziały o tym uniwersum wszystko.

Cóż… to zmieniło się po lekturze komiksu Wojny Lucasa, który obudził we mnie głęboko skrywane uczucie nie tylko do samego Star Wars, ale także do postaci George’a Lucasa.

Wojny Lucasa, komiks wierny historii i oparty na skrupulatnej analizie wielu publikacji i wywiadów, ukazuje epopeję George’a Lucasa, buntowniczego marzyciela wyrwanego z objęć śmierci, cudownego dziecka nowego Hollywood i nieposkromionego wizjonera, który się wytwórniom nie kłaniał.

Ta wyjątkowa, nietypowa wyprawa za kulisy Gwiezdnych wojen, prowadzi czytelnika od piekła castingu po koszmar codziennej rzeczywistości na planie. W skład tej codzienności wchodziły konflikty między aktorami, potajemny romans i przede wszystkim katastrofy – jedna za drugą. Z tego ogromnego chaosu wyłoni się niezwykłe dzieło, które na zawsze odmieni oblicze dziesiątej muzy.

Wojny Lucasa to podróż w otchłań tworzenia, pełna emocji, wywołująca wzruszenie i uśmiech. To idealna historia powstawania pewnej opowieści i oszałamiającego triumfu, lekcja o kinie oraz oda do magii dzieciństwa – i do wytrwałości na przekór wszystkiemu.

– opis wydawcy.

fot. kadr z komiksu

Przeczytałem w swoim życiu wiele komiksów, ale jeszcze nigdy nie spotkałem się z opowieścią podobną do Wojen Lucasa. Komiks przykuwa uwagę od samego początku swoją szatą graficzną – oszczędną i utrzymaną w odcieniach szarości, przywodzącą na myśl filmowy storyboard. Kolory pojawiają się tu wyłącznie w momentach kluczowych, ważnych dla samego bohatera komiksu. Widzimy to np. podczas kręcenia scen bądź rozmów z kluczowymi osobami w życiu Lucasa. To naprawdę dobry ruch ze strony Roche’a (rysunki i kolor).

Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik ma niejako wgląd w perspektywę ojca Gwiezdnych Wojen i może ocenić, kogo ten lubił i darzył sympatią, a kogo wręcz przeciwnie. Poza tym, mimo oszczędnej stylistyki, rysunki trzymają naprawdę wysoki poziom. Grafiki są dynamiczne i tworzą wokół siebie otoczkę dramaturgii. To sprawa, iż z każdą kolejną planszą martwimy się coraz bardziej o Lucasa. Jak wspomniałem wcześniej, komiks przypomina filmowy storyboard. A skoro to opowieść o jednym z największych filmowców kina sci-fi, to wybór takiej szaty graficznej nie mógł być lepszy.

A skoro mowa o opowieści, to i tutaj należą się ogromne brawa dla Laurent’a Hopmana, który stworzył scenariusz do omawianego tomu. Scenarzysta zdołał zmieścić ogromną historię debiutu reżysera na niespełna 200 stronach komiksu (!). Ponadto zrobił to na tyle umiejętnie, iż kiedy czytelnik zacznie lekturę, nie może oderwać się od komiksu aż do ostatniej strony. Hopman w bardzo umiejętny sposób podzielił historię Lucasa tak, aby skupić się przede wszystkim na samej biografii reżysera, a nie jego filmie. Dlatego najbardziej rozbudowaną, powoli płynącą opowieść znajdziemy na samym początku Wojen Lucasa. To tam poznajemy młodość George’a. Jego niechęć do nauki w szkole, chęć robienia wszystkiego po swojemu, pomysłowość i miłość do Flasha Gordona. Poznajemy także jego dalsze życie. Studia, poznanie Marcii – jego przyszłej żony (która bardzo przypominała mi moją dziewczynę), a także wypadek samochodowy. Wypadek, który na zawsze odmienił jego pogląd na świat.

fot. kadr z komiksu

Dla miłośników Gwiezdnych Wojen najciekawszy może okazać się jednak aspekt samego tworzenia pierwszej części Star Wars. Tom 1. skupia się na procesie twórczym Lucasa. Widzimy tu pierwsze koncepcje, pomysły i drogę, którą podążał reżyser, tworząc swoje dzieło. W tym wszystkim Hopman nie stworzył z Lucasa nieomylnego boga scenariuszy. Tutaj widzimy w pełni charakter George’a Lucasa. Jego perfekcjonizm i nawyki, m.in. odcinanie sobie włosów przy każdym zawahaniu czy powtarzanie scen aż do momentu osiągnięcia perfekcji.

„Dziwność” reżysera widzimy także w postaciach drugoplanowych, które otwarcie komentują jego działania i podejście do filmowania. Nie jest to jednak szydera, bynajmniej nie ze strony każdego. Najczęściej są to żarty i przyjacielskie sprzeczki między aktorami. Co do nich, ich relacje zostały tu przedstawione niemal perfekcyjnie. Gwiezdne Wojny znane były z tego, iż występujący tam aktorzy mieli między sobą niesamowitą chemię, i tutaj widzimy dokładnie to samo. Co więcej, poznajemy także nieco więcej prywaty głównych bohaterów Nowej Nadziei. To, a także relacje, jakie budują z samym Lucasem, to prawdziwy crème de la crème tej opowieści.

fot. kadr z komiksu

Cóż mogę rzec więcej. Wojny Lucasa, które w Polsce ukazały się nakładem wydawnictwa Lost in Time, to prawdziwa perełka. Nie będę owijał w bawełnę, zakochałem się w tym tomie bez pamięci i pewnie jeszcze nieraz do niego wrócę, do czego i Was zachęcam. Wojny Lucasa to, jak mówi pierwsza strona, opowieść dla George’a Lucasa i wszystkich marzycieli, którzy się nie poddają. Dlatego i Wy bądźcie takimi marzycielami i dążcie do swoich marzeń za wszelką cenę!


Scenarzysta: Laurent Hopman

Ilustrator: Renaud Roche

Wydawca: Lost in Time

Premiera: 30 października 2023 r.

Oprawa: twarda

Stron: 208

Cena katalogowa: 72,00 zł


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Lost in Time. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne

Idź do oryginalnego materiału