Witold siedział wygodnie przy biurku z laptopem i kubkiem kawy, kończąc zaległe sprawy, gdy nagle przerwał mu nieznany numer telefonu. – Halo, słucham? – Pan Witold Dymitrowicz? Dzwonię z oddziału noworodków. Zna pan Annę Michałównę Izotow? – odezwał się starszy mężczyzna. – Nie znam żadnej Anny Michałówny. O co chodzi? – zdziwił się Witold. – Anna zmarła wczoraj przy porodzie. Skontaktowaliśmy się z jej matką. Powiedziała, iż jest pan ojcem dziecka, – głos umilkł, czekając na odpowiedź. – Jakiego dziecka? Jakim ojcem? Nic nie rozumiem! – Witold zaczynał się denerwować. – Anna urodziła dziewczynkę. Wczoraj. A pan jest ojcem tej dziewczynki. jeżeli pan to Witold Dymitrowicz Larianow. Proszę jutro zgłosić się do szpitala na Inflanckiej. Trzeba podjąć decyzję…

naszkraj.online 3 dni temu
Dziś usiadłem wygodnie przy swoim biurku, laptop otwarty, obok kubek gorącej kawy. Trzeba było wreszcie dokończyć zaległe sprawy w pracy, ale nagle przerwał mi dzwoniący telefon. Obcy numer. Halo, słucham. Czy rozmawiam z panem Witoldem Dąbrowskim? rozległ się głos starszego mężczyzny. Tak, przy telefonie. O co chodzi? zapytałem zaskoczony, bo nie rozpoznawałem rozmówcy. Dzwonię z […]
Idź do oryginalnego materiału