Willa w centrum Leszna

kulturaupodstaw.pl 21 godzin temu
Zdjęcie: fot. ze zbiorów Archiwum Państwowego w Lesznie


Na początku XX wieku działka należała do architekta Otto Guerarda. Biorąc pod uwagę profesję właściciela, można było mieć nadzieję, iż ze względu na sąsiednią zabudowę wzniesie na tym terenie coś reprezentacyjnego. Ten jednak, zamiast inwestować, postanowił działkę sprzedać.

Nabywcą został stolarz Werner, który postawił tutaj niewielki dom mieszkalny i składzik z meblami. Magistrat nie pozostał obojętny wobec sytuacji.

„Wygląd obecny w jednej z najpiękniejszych części miasta Leszna, szpeci bardzo i nader ujemne sprawia wrażenie” – upominali rajcy Wernera.

Ten deklarował zmianę sytuacji, nie otrzymał jednak kredytu i nastąpiła kolejna zmiana właściciela.

Państwo Kwiatkowscy

Działkę zakupili Jadwiga i Cyryl Kwiatkowscy. Małżonkowie byli zgodni z rajcami, iż obecny wygląd parceli nie przynosi miastu chluby. Pozostało pytanie, jak ją zabudować? Na zlecenie Kwiatkowskich rozebrano magazyn trumien, jaki pozostał po Wernerze. Inwestorzy postanowili, iż stanie tutaj nowoczesny, jasny, przestronny dom, na miarę osiągnięć międzywojennych inżynierów.

Prace projektowe zlecili cenionym i doświadczonym architektom. Jednym z nich był Bruno Spichal (jeden z ważniejszych architektów międzywojennego Leszna). Na parterze zaplanowano dwa przestronne pokoje oddzielone korytarzem od kuchni i biura (Cyryl trudnił się doradztwem podatkowym, Jadwiga pracowała jako nauczycielka gimnazjalna we Wolsztynie). Na piętrze analogicznie znalazły się pokoje, natomiast po drugiej stronie sieni ulokowano łazienkę i kolejny pokój. Korytarz na piętrze prowadził nie tylko do pomieszczeń, ale i na balkon.

Wzorcowy budynek architektury międzywojennej pozbawiony był ornamentów, a za najważniejszą kwestię uznano funkcjonalizm. Posiadał rozmaite sieci i instalacje na czele z kanalizacją.

Wolnostojąca willa wyróżniała się w zwartej zabudowie ulicy. Jeden z jej charakterystycznych elementów stanowił zaokrąglony balkon. Kolejnym akcentem był płaski dach oraz szerokie okna, dzięki którym słońce mogło zalewać wnętrza; taka stolarka okienna wynikała również z troski sanitarnej, gwarantując odpowiednie przewietrzenie.

Tempo prac było niesamowite. W ciągu sześciu tygodni budynek był gotowy w stanie surowym.

Okupacja

Sytuacja diametralnie zmieniła się wraz z wybuchem wojny. Kwiatkowskich wysiedlono. Okupant przeznaczył willę na ochronkę dla dzieci. Podczas wojennej zawieruchy nie interesowano się szczególnie estetyką wewnątrz i terenu wokół obiektu. Spora część wyposażenia zniknęła. Ogrodzenie obniżono, aby:

„starzy hitlerowcy mogli się swobodnie przyglądać swoim bękartom”, jak później wspominał Cyryl Kwiatkowski.

Zniszczono ogród, w którym teraz dominowały dziko rosnące krzaki. Okupant, planując rozbudowę infrastruktury drogowej, zmienił linię regulacyjną, w efekcie zmniejszając rozmiary posesji.

Po zakończeniu konfliktu zbrojnego prawowici właściciele powrócili do Leszna. Nie mogli poznać tego miejsca. Nie zamierzali jednak się poddać i postanowili przywrócić należyty blask narożnej parceli. Rozpoczął się kolejny etap w dziejach budynku i jego lokatorów.

Losy powojenne

Dawna willa Kwiatkowskich, wrzesień 2025, fot. M. Gołembka

„W roku 1935 kupiliśmy zdewastowaną ruderę w śródmieściu przy ul. Bol. Chrobrego 20 za ciężko zapracowane pieniądze i pobudowaliśmy na tym miejscu dom o estetycznym wyglądzie, upiększając tym samym Miasto. Płot stawiliśmy drewniany, bo na lepszy już nie starczyło. Cieszyliśmy się tym kawałkiem ziemi zaledwie 4 lata, bo gdy Niemcy Polskę napadli, straciliśmy wszystko, gdyż wygnali nas 14.XI.1939 r. w jednym ubraniu. Córkę wywieźli do Gubernatorstwa, zabrali dom, meble i wszystko, co nasze było, a mnie wywieźli do Obozów Koncentracyjnych, gdzie przebywałem 37 miesięcy” – referował Cyryl w piśmie do magistratu.

Niewygody życia obozowego dały o sobie znać, Kwiatkowski podupadał na zdrowiu, a problemów urzędowych nie brakowało. Kolejnym okazała się wspomniana linia regulacyjna. Działka od zachodu graniczyła z plantami, które Niemcy zamierzali zamienić na drogę dla ruchu samochodowego.

Cyryl zapewniał, iż w przypadku realizacji planu pobudowania ulicy nie będzie stwarzać problemów (dziś jest to fragment ulicy Świętokrzyskiej, będący traktem spacerowym). Sparaliżowany Kwiatkowski nie odzyskał już zdrowia, zmarł w roku 1956.

Niezmordowana Jadwiga

W przeciwieństwie do męża niezwykłą wręcz siłą, ale też empatią odznaczała się Jadwiga. To z jej inicjatywy na parterze zubożałej willi, kiedy ta powróciła do prawowitych właścicieli, urządzono oddział Polskiego Czerwonego Krzyża.

Nagrobek na cmentarzu przy ul. Kąkolewskiej w Lesznie, fot. M. Gołembka

Kwiatkowska należała także do organizatorów miejskiego schroniska. Jednocześnie prowadziła pamiętnik swej działalności społecznej. Nie brakuje w nim wpisów o ponurych incydentach, jak odnalezienie „trupka dziecięcego” czy pomoc „niemieckim żołnierzom bez nóg, nosa, uszu, rąk”.

Zachował się także zeszyt z podziękowaniami, który wypełniają wpisy w języku polskim, czeskim, węgierskim, włoskim czy francuskim.

Jadwiga dalej spełniała się też jako nauczycielka. Jeszcze w 1945 roku przyjęła ofertę pracy jako germanistka w leszczyńskiej szkole ekonomicznej. W latach 50. została zatrudniona w Państwowym Liceum Pedagogicznym w Lesznie. Zmarła w 1974 roku.

W lokalnej prasie, gazecie „ABC”, autor artykułu napisał o Jadwidze:

„Postać tę polecam uwadze nowej komisji Miejskiej Rady, która zajmuje się nazewnictwem leszczyńskich ulic. Jest to jedna z tych osób, które nie mogły z racji poglądów i postawy być dotąd zauważone”.

W miejskim krajobrazie

Willa Kwiatkowskich została zmodernizowana. Solidna rozbudowa sprawiła, iż trudno w szeregowej zabudowie rozpoznać międzywojenny budynek. Pozostał jedynie charakterystyczny balkon. Próżno poszukiwać Jadwigi czy Cyryla pośród patronów leszczyńskich ulic.

Idź do oryginalnego materiału