Po zeszłorocznym, dobrze przyjętym Supermanie, jego komiksowej kuzynce z pewnością nie uda się osiągnąć takiego samego sukcesu. Film spotkał się z przeciętnym przyjęciem fanów i krytyków, a jeszcze gorzej poradził sobie w box office. Kosztująca 170 milionów dolarów produkcja musiałaby zarobić 400 milionów dolarów, by wyjść na zero, a w tej chwili jej wpływy zbliżają się do stu milionów dolarów. Właśnie ujawniono zmiany, które zostały wprowadzone przez studio do finalnej wersji superprodukcji.
Według raportu The Hollywood Reporter, film wyświetlany w kinach nie jest reżyserską wersją Craiga Gillespiego. Podobno miała być ona o dwanaście minut dłuższa. Natomiast postać złoczyńcy, Krema granego przez Matthiasa Schoenaertsa, miała być bardziej rozwinięta. Co więcej, to wytwórnia wybrała wszystkie licencjonowane utwory muzyczne.
Choć nie wiedzieliśmy o tym wcześniej, fani zauważyli, iż piosenka użyta w kulminacyjnej scenie w ogóle nie pasuje do przedstawionej akcji. Mowa o coverze utworu The Middle zespołu Jimmy Eat World, w wykonaniu Kelty Greye i KidMotel. Pierwotnie w tej scenie w tle mieliśmy usłyszeć cover Girls Just Want to Have Fun Cyndi Lauper. Sam James Gunn wybrał właśnie ten utwór.
kadr z filmuWarner Bros. krótko po zakończeniu zdjęć zdało sobie sprawę, iż film nie działa tak, jak powinien, gdy reakcje widzów po pokazach testowych porównywano z wynikami Shazam! Gniew bogów. Postanowiło więc stworzyć własną wersję montażową. Podczas pokazów testowych wypadała ona minimalnie lepiej niż reżysera. Jak jednak widać, zmiany nie były znaczące, a sam reżyser nie domagał się przywrócenia wyciętych scen.
Nie wydaje się jednak, aby wprowadzone zmiany znacząco wpływały na odbiór dzieła, aby fani mieli domagać się wersji reżyserskiej, jak w przypadku Ligi Sprawiedliwości. Warner Bros. miało zastrzeżenia choćby wobec Mickey 17 i również stworzyło własną wersję, ale ostatecznie i tak zdecydowało się wypuścić wersję reżyserską do kin – inaczej niż w przypadku tegorocznej adaptacji Kobiety Jutra.
Los Supergirl nie jest jednak całkowicie spisany na straty. Superbohaterka pojawi się w przyszłorocznym Man of Tomorrow, bezpośredniej kontynuacji Supermana. Większość widzów zgadza się, iż Milly Alcock jako tytułowa bohaterka to największy atut widowiska. Jej występ pochwaliła oryginalna odtwórczyni postaci, Helen Slater. Pierwsza filmowa adaptacja postaci z jej udziałem spotkała się z gorszym przyjęciem od najnowszej produkcji DC Studios. Wiceszef studia zapewnia, iż rozczarowujący wynik finansowy nie wpłynie na los postaci ani długoterminowe plany franczyzy.
Choć Supergirl nie spełniła naszych oczekiwań box office’owych, jest tylko jednym z elementów szerszej, długoterminowej strategii DC Studios, w którą przez cały czas wierzymy.
Jeszcze w tym roku na ekranach kin ukaże się Clayface. Kosztująca jedynie 40 milionów dolarów horrorowa adaptacja komiksów DC może okazać się niespodziewanym hitem.
Źródło obrazka głównego: materiały promocyjne (Warner Bros.)














