Więc ja nie jestem obca

newsempire24.com 3 tygodni temu

Dlaczego uważasz, iż możesz decydować o moim dobytku i stawiać mnie przed faktem, nie rozmawiając najpierw? pytam, a głos Jadwigi drży od oburzenia.

Andrzej patrzy w swoją żonę z wyrzutem. Właśnie skończył rozmowę z matką i teraz Jadwiga stoi w progu drzwi, jakby szykowała się do walki.

Andrzej podnosi ręce w geście pojednania i próbuje ją uspokoić:

Jadzia, posłuchaj Mama przyjechała do Warszawy w pośpiechu, ma sprawy do załatwienia. Nie chce nocować w hotelu, wież, rozumiesz? Najwyżej tydzień zamieszka u nas. No więc

Jadwiga opiera się o framugę, krzyżując ramiona. Jej ciemne oczy błyszczą z niezadowolenia.

Mogłaś mnie uprzedzić. Mogłaś zapytać, zamiast informować dopiero na dwie godziny przed przyjazdem. To nie fair, zrozum.

Andrzej drapie się po karku. Kuchnia wydaje się za mała na ich kłótnię, a powietrze gęstnieje od napięcia.

Mężczyzna nerwowo mruczy:

Wiem, iż to niewłaściwe. Wiem, iż ci jest niewygodnie, ale obiecałem mamie, iż nie zostawię jej na dworze. Weź się w to wpakuj

Andrzeju Jadwiga wydycha powoli, masując skronie wiesz, jak nie lubię niespodziewanych gości. Nie chcę obcych ludzi w mieszkaniu! Mówiłam ci to setki razy, a ty zdajesz się nie dbać o moje odczucia.

Przepraszam, naprawdę przepraszam wstaje i podchodzi do żony. To się nie powtórzy, obiecuję. Po prostu tym razem

Jadwiga patrzy w jego błagalne oczy i czuje, iż nie ma wyboru. Umowa już jest zawarta, a matka jedzie.

Dobrze macha ręką. Jeden raz i ostatni! Goście mają przychodzić w gości, a nie zamieszkać na tydzień! Rozumiesz?

Dwa godziny później dzwoni do drzwi. Róża Nowak stoi w progu z małą walizką i torbą podróżną, promienieje radością. Jadwiga niechcący marszczy brwi.

Dziękuję, kochanie mówi teściowa, wyciągając ręce do przytulenia. Muszę zrobić badania w przychodni. Starość nie jest łatwa, wiesz A w naszej wsi medycyna to trochę inna bajka, więc przyjechałam do was.

Jadwiga mechanicznie obejmuje teściową, czując wonię tanich perfum i proszku do prania.

Proszę, wejdźcie, rozgośćcie się bierze torbę i wprowadza gościę do wolnego pokoju. To wasz pokój, a obiad będzie gotowy za pół godziny.

Przy stole Róża Nowak rozkłada ramiona:

Życie na wsi jest ciężkie, kochana. Nie ma prawdziwej przychodni, apteka otwarta jest rzadko. Pogotowie przyjeżdża godzinę, a czasem dłużej. Lekarz jest jeden dla wszystkich i nie zawsze ma pojęcie, co robi.

Tak, miasto jest wygodniejsze przytakuje Jadwiga, nakładając ziemniaki.

Gdzie mieszkają twoi rodzice? pyta nagle teściowa, przyglądając się zięciowi.

W dwupokojowym mieszkaniu.

Dlaczego osobno? Przed ślubem, o ile pamiętam, już mieszkałaś oddzielnie.

Jadwiga odkłada widelec, czując, iż rozmowa przybiera nieprzyjemny obrót.

Wyprowadziłam się w osiemnaście lat, kiedy zaczęłam pracować. Chciałam samodzielności, rozumiesz? Mieszkać własnym żywcem, nie dostosowywać się do nikogo. Oszczędzałam na własne mieszkanie.

Brawo! wykrzykuje Róża z przesadną radością. Jesteś taka samodzielna, mądra! Nie jak te dziewczyny, które chętnie siadają mężom na kark.

Ton teściowej zdradza podtekst, który sprawia, iż Jadwiga staje na guardach. Słowa brzmią prawidłowo, ale intonacja jest podchwytliwa. Jadwiga decyduje się nie przywiązywać do tego wagi.

Tydzień mija bardzo powoli. Jadwiga wraca z pracy i odkrywa, iż Róża pilnie pomaga: zmywa naczynia, zostawiając brudne plamy, przestawia jedzenie w lodówce, otwiera szczelnie zamknięte opakowania, próbuje prać delikatne rzeczy w gorącej wodzie. Każdego wieczoru wszystko trzeba naprawiać, ale Jadwiga znosi to, mówiąc sobie, iż to chwilowe.

Czy wiesz, kiedy mama wyjedzie? szepcze do Andrzeja, gdy kładą się spać.

Jutro, chyba. Badania mają być gotowe.

Siódmego dnia Róża przy śniadaniu ogłasza z podniosłym tonem:

Lekarz zlecił mi jeszcze kilka badań. Muszę zostać dłużej, może na dwa tygodnie.

Jadwiga prawie zwierza się w kawę.

Różyczko mówi spokojnie wynajmijmy ci mieszkanie. Zapłacimy, nie będzie problemu. Wszystko będzie wygodniejsze.

Twarz teściowej zmienia się w okamgnieniu.

Co to? Nie chcę mieszkać osobno! Przyjechałam, żeby zobaczyć cię i twojego syna, a wy mnie wypędzacie!

Nie wypędzam, żadnym sposobem. Możesz przychodzić w każdej chwili, ale mieszkać Jadwiga bierze głęboki oddech. Przepraszam, po prostu nie czuję się dobrze z obcymi w swoim mieszkaniu. To dla mnie trudne.

Nie jestem obca! protestuje Róża. Jak możesz tak mówić?

Jadzia wtrąca się Andrzej zniosz to, proszę. To moja mama, nie zapominaj! Dlaczego miałaby mieszkać w wynajętym pokoju, kiedy mamy wolny pokój?

Jadwiga milczy, wpatrując się w męża. Andrzej kontynuuje:

Kochanie, proszę, to moja matka. Nie wolno tak z nią postępować.

Jadwiga wstaje od stołu.

To moje mieszkanie. Nie zgodziłam się na długotrwały pobyt twojej mamy. Tydzień to jedno, miesiąc to już zupełnie inna historia.

Jesteś taka egoistyczna! wybucha Róża. Synu, widzisz, na kogo poślubiłeś? Na egoistkę i chamkę!

Andrzej czerwieni się, rozdarty między żoną a matką.

Jadzia, proszę

Nie odcina Jadwiga. Nie zamierzam już dyskutować. jeżeli ci coś nie odpowiada, wyjdź po drugiej stronie. Rozumiesz?

Mąż i teściowa patrzą na siebie, po czym rozchodzą się po swoich pokojach w milczeniu.

Jadwiga czuje, jak wewnętrzny ból rozdziera ją na pół jak mógłby ignorować jej uczucia, stawiając matkę na pierwszym miejscu? Co się stało z naszą rodziną?

Następnego dnia Jadwiga wraca z pracy wcześniej niż zwykle. Róża siedzi w salonie, triumfalnie rozciągnięta.

No i, przemyślałaś swoje zachowanie? Regrettujesz? pyta, nie witając się.

Jadwiga wiesza kurtkę w przedpokoju i liczy w myślach do dziesięciu.

Dobra ziostra już powinna przyznać się i powiedzieć, iż matka męża może zostać tak długo, jak chce kontynuuje teściowa. A adekwatnie… wstaje i rozchodzi się po pokoju rozważam przeprowadzkę z wsi, sprzedaż domu i zamieszkanie tutaj, przy was. Potem może kupię mieszkanie bliżej was. Po co mi samotność, w moim wieku to już ciężko żyć samemu.

Jadwiga zatrzymuje się, jakby przygnieciona. W jednej chwili układa się układanka wizyta u lekarza, badania, przypadkowe opóźnienie. To była próba, testy.

Rozumiem mówi cicho. Chcecie zamieszkać tutaj na stałe?

Co w tym złego? wzrusza ramionami Róża. Rodzina powinna trwać razem.

W takim razie wyjaśniam jasno Jadwiga prostuje się. Nie zamierzam dzielić domu z nikim oprócz męża. jeżeli Andrzej tego nie zaakceptuje, może odejść razem z wami.

Co mówisz? blada twarz Andrzeja. To przecież moja matka!

To mój dom i moje życie. Wybieraj.

Ach Róża chwyta się za serce. Andrzeju, widzisz? Wyrzuca mnie na ulicę!

Nic takiego nie robię. Proponowałam wynająć mieszkanie, ale nie zamierzam, żeby ktoś mieszkał tu na stałe, oprócz nas dwojga.

Andrzej rozpada się między żoną a matką, twarz jego czerwieni się od gniewu i zagubienia.

Dobrze! w końcu ryczy. jeżeli jesteś taka zasadnicza, to wyprowadzamy się! Pakuj rzeczy, mamo.

Mieszkanie zamienia się w chaos. Andrzej i Róża gorączkowo pakują bagaże, teściowa wciąż obraża Jadwigę, a ona stoi niewzruszona.

Złożę pozew o rozwód! krzyczy z holu mąż do żony. Słyszysz? Rozwód! To koniec!

Będę czekać odpowiada spokojnie Jadwiga.

Miesiąc później rozwód zostaje sfinalizowany. Nie mają już nic wspólnego mieszkanie jest własnością Jana, oszczędności minimalne, nie ma dzieci, nie ma wspólnego majątku. Znajomi dzielą się zdziwieni:

Jadwiga, jak mogłaś? To twoja teściowa

Jednak najbliżsi, którzy znają ją od dziecka, mówią:

Jadzia, jesteś bohaterką mówi przyjaciółka Kasia przy kawie. To dopiero początek. Najpierw wprowadziłaś się, a potem już się wyciągnęłaś! Tacy ludzie trzeba wyrzucać z życia!

Jadwiga przytakuje:

Lepiej być sama niż żyć w ciągłym napięciu.

Włącza telefon, otwiera aplikację randkową. Życie toczy się dalej, a ona już wie, o co trzeba rozmawiać zanim coś się zacznie. I w przyszłości planuje spisać intercyzę, dla pewności.

Idź do oryginalnego materiału