Widzowie Netfliksa masowo porzucają seriale po 1. sezonie. Oto trzy rzeczy, które streamer robi źle

serialowa.pl 1 godzina temu

Netflix próbuje rozpracować, dlaczego jego seriale tracą choćby 70% widowni przy 2. sezonie. Z pomocą przyszedł popularny krytyk, który jednym tchem wymienił trzy rzeczy, które streamer robi źle. A to wcale nie koniec listy.

„Awatar: Ostatni władca wiatru” wrócił w czerwcu z 2. sezonem i podobno zaliczył spory skok jakości. Niestety, mało kto o tym wie, ponieważ w pierwszy weekend po premierze 2. sezon miał zaledwie 8,7 mln odtworzeń (za Deadline). 1. sezon w tym samym czasie zebrał 21,2 mln odtworzeń. Takich przypadków na Netfliksie jest więcej.

Netflix – czemu widzowie rzucają seriale po 1. sezonie?

Jak zauważył Bloomberg, seriale największego serwisu streamingowego na świecie tracą 30-70% widowni pomiędzy 1. a 2. sezonem. To już nie są wyjątki, to trend. Netflix ma problem, którego inni streamerzy nie mają – duże produkcje HBO Max, Apple TV czy Disney+, jak „Ród smoka”, „The Pitt” albo „Rozdzielenie”, raczej zyskują widzów z sezonu na sezon. O co więc tutaj chodzi?

Netflix's top shows have been losing 30-70% of their audience between seasons 1 and 2. Executives are trying to figure out why.

Netflix's second season swoon & more in this week's newsletter:https://t.co/KuhrAb97Dj

— Lucas Shaw (@Lucas_Shaw) July 5, 2026

Według Bloomberga szefowie Netfliksa są na etapie rozpracowywania problemu, tymczasem popularny krytyk Eric Goldman (pracujący m.in. dla serwisu IGN) udzielił odpowiedzi w jednym zdaniu, wymieniając trzy problemy, które ma streamer.

— To długie przerwy między sezonami, mała liczba odcinków i model dystrybucji typu binge. Ludzie trzymali się seriali – choćby tych przeciętnych lub po spadku jakości – ponieważ znajomość i komfort były podtrzymywane rok po roku, tydzień po tygodniu, odcinek po odcinku.

It's the long breaks between seasons, the low amount of episodes, and the binge release model. People would stick with shows – even just okay ones, or after a drop in quality – because familiarity and comfort was burned in year after year, week after week, episode after episode. https://t.co/TpALFHUMiB

— Eric Goldman (@TheEricGoldman) July 5, 2026

Problemy, o których pisze Goldman, ma nie tylko Netflix – długie przerwy między sezonami generalnie sprawiają, iż widzowie zapominają, o czym był poprzedni sezon. Mierzą się z tym zwłaszcza skomplikowane fabularnie produkcje, jak „Ród smoka” albo „Rozdzielenie”. Różnica jest taka, iż do „Rodu smoka” i „Rozdzielenia” widzowie wracają, ponieważ o tych serialach się mówi. Emisja po odcinku sprawia, iż o danym tytule jest głośno przez kilka miesięcy, a nie przez jeden weekend, jak w przypadku seriali Netfliksa. To buduje wierniejszą publikę i sprawia, iż fani po prostu o serialu pamiętają.

Coraz niższa jakość produkcji Netfliksa w połączeniu z brakiem promocji kolejnych sezonów (wywiady czy choćby przedpremierowe screenery dla polskich dziennikarzy stały się w ostatnich latach rzadkością, a nie normą jak na innych platformach – gdybyście pytali, czemu większości seriali Netfliksa już nie recenzujemy) i zabijającym dyskusję, męczącym binge-watchingiem sprawia, iż tylko największe tytuły, jak „Stranger Things” czy „Bridgertonowie”, istnieją w szerszym dyskursie. Cała reszta to netfliksowa pasza, którą podsuwa wam algorytm i za którą niekoniecznie tęsknicie. Tak traktuje swoje produkcje sam Netflix, czemu więc widzowie mieliby myśleć inaczej?

„Awatar: Ostatni władca wiatru” (Fot. Netflix)

Ale na tym nie koniec problemów Netfliksa. Streamer tak bardzo zasłynął z przedwczesnego kasowania seriali, iż fani boją się je oglądać. Nie chcą inwestować kilku godzin swojego czasu, nie mając pewności, iż dostaną odpowiednie zakończenie. Efektem tego jest oczywiście niższa oglądalność i w końcu często właśnie kasacja.

Szefowie Netfliksa mają niezłą zagwozdkę: niby platforma wciąż jest numerem 1 na większości rynków, a jej produkcje oryginalne oglądają miliony ludzi, ale coś się w tabelkach nie zgadza. Tymczasem oglądalność „The Pitt” – który otwarcie sięgnął po tradycyjny telewizyjny model emisji, z większą liczbą odcinków pokazywanych po jednym co tydzień i krótszymi przerwami w emisji – rośnie z sezonu na sezon.

Idź do oryginalnego materiału