Whitney Johnson, Lia Kohl, Macie Stewart – Body Sounds

nowamuzyka.pl 4 dni temu

Bezsłowna ekspresja.

Na swojej pierwszej wspólnej płycie „Body Sounds” spotkały się trzy znakomite instrumentalistki, improwizatorki i eksperymentatorki. Mieszkająca w Chicago Whitney Johnson komponuje, występuje i tworzy instalacje dźwiękowe wykorzystujące altówkę, fale sinusoidalne, oprogramowanie Max/MSP, organy, syntezatory, wokalizy, pętle taśmowe oraz nagrania terenowe. Ja przynajmniej kojarzyłem ostatnio Johnson z jej wydawnictwa „Hav” opublikowanego w 2024 roku przez Drag City.

Lia Kohl jest z kolei kompozytorką i artystką dźwiękową będącą z wykształcenia wiolonczelistką, choć jednak w swojej twórczości wykorzystuje również syntezatory, nagrania terenowe, zabawkowe instrumenty i radia. NPR music opisuje jej muzykę jako „prawdziwą poezję”, a Chicago Tribune nazywa ją „mistrzynią tej formy”. Kohl publikuje płyty w takich wytwórniach jak Drag City, International Anthem, Moon Glyph, Longform Editions czy American Dreams Records. I chyba najbardziej znaną postacią jest Macie Stewart – skrzypaczka, multiinstrumentalistka, kompozytorka, autorka tekstów oraz improwizatorka. Należy ją kojarzyć z licznych płyt wypuszczonych przez International Anthem, zaczynając od Makaya McCravena, Resavoir, Bex Burch a kończąc na składzie Rob Mazurek’s Exploding Star Orchestra. Była również członkinią awangardowej grupy jazzowej Kena Vandermarka podpisującej się jako Marker. W ubiegłym roku wydała pierwszy solowy album „When the Distance Is Blue”.

Foto. Leah Wendzinski

Przestrzenne otwierające nagranie „dawn | pulse” jest piękną, oddychającą symbiozą brzmień altówki, wiolonczeli i skrzypiec. Wydaje się, iż intuicyjne podejście do komponowania, a także tkania improwizacji jest siłą tego materiału. Wzajemne słuchanie siebie i wyczulone reagowanie na ukazane frazy, emocje.

„Improwizacja ma szczególną zdolność do tworzenia pewnego rodzaju dźwiękowej intymności” – mówi Kohl, dodając: „W danej chwili wspólnie dokonujemy wyborów. Tworzymy czas razem, zanim w grę wkroczą myśli. To niezwykle intymna i intuicyjna przestrzeń do dzielenia się, która wydaje się być sercem tej muzyki i tej praktyki”.

Już na etapie powolnie rosnącej kompozycji „laundry | blood” przyszły na myśl skojarzenia z najlepszymi momentami w dyskografii Amerykanina Duane’a Pitre’ego. Jego prace często skupiają się na interakcji pomiędzy dźwiękiem instrumentów akustycznych i elektronicznych, między chaosem a dyscypliną. W króciutkim fragmencie „chewing | gum” wybrzmiało zaś echo Arthura Russella. Być może falujące harmonie w „door | watch” są w bliskiej relacji z Kronos Quartet grających Steve’a Reicha, to jednak Johnson, Kohl i Stewart mają odrębną poetykę i wrażliwość do budowania wielowarstwowych narracji, co ładnie opisuje Stewart: Naszym celem jako zespołu jest zgłębianie przestrzeni i wszystkich jej przejawów – czy to przestrzeni fizycznej, emocjonalnej, dźwiękowej itp. Przestrzeń jest instrumentem.

Dodaje Johnson: To coś więcej niż tylko adekwatności akustyczne przestrzeni nagraniowych. Nasze ciała, emocje i relacje pojawiają się w tych przestrzeniach, za każdym razem niosąc ze sobą możliwości i ograniczenia dla muzyki. Jesteśmy istotami wibrującymi, wrażliwymi i ekspresyjnymi, amebą fizycznych i psychicznych nacisków o specyficznych rezonansach w czasie i przestrzeni.

To wszystko jak w soczewce można odnaleźć w „stone | piece” – gęstej, wielowątkowej opowieści dźwiękowej ulokowanej kompozycyjnie w okolicach Moondoga czy Arvo Pärta. Z jednej strony imponujący dynamiką „burning | counting (sleeping)” ma coś z awangardy bliższej Russella, a z drugiej – wspólnotowość wykonawcza wiedzie w rejony ludowszczyzny, muzyki tradycyjnej choćby bliższej polskiej grupy Radical Polish Ansambl.

Artystki wykorzystują rozmaite możliwości taśmy do edycji i przekształcania samych utworów, posługując się wieloma analogowymi magnetofonami, by nakładać kolejne warstwy na swój improwizowany materiał, co da się uchwycić m.in. w „shadow | mess”. Zaskakująca artykulacja w „paper folding | disappearing” na tle pozostałych utworów, czyli użycie pizzicato, wprowadza jeszcze inną przestrzeń do odbycia wspólnego dźwiękowego snu. Dobrze dopełnia ten stan ekspresji improwizowany „cough | laugh”. Przepiękne nagrania. Bezszelestne przejście do drone’owego „snow | touch” nieco może kojarzyć się z akordeonowymi drone’ami Pauline Oliveros albo repetycyjną mikrotonalnością muzyki Tony’ego Conrada. Spinające melancholijną klamrą „fog | mirror” ma wyraźnie filmową destynację o rosnącej sile emocji.

Głęboka, intymna, a kiedy indziej intensywna, rozbuchana, ale nieprzekrzyczana twórczość Johnson, Kohl i Stewart jawi się jako autentyczne poszukiwanie harmonii ulokowanych w swoim ciele, umyśle i przekazie zewnętrznym wysłanym do nas – odbiorców. Dużą mocą „Body Sounds” – pomimo aranżacyjnego skomplikowania – jest klarowność i wyrazistość przekazu, bogaty anturaż faktur choć podany w czytelnej formie. Nie ma tu nic z popisu czy kakofonicznego bełkotu dla zaspokojnia własnych artystycznych instynktów, jest za to czystość, piękno i kaskada cieni naszpikowanych jasnościami.

International Anthem | marzec 2026

Strona wytwórni: http://www.intlanthem.com/

FB: https://www.facebook.com/intlanthem

Idź do oryginalnego materiału