Wes Anderson uwięziony w windzie. Interweniowała straż pożarna

filmweb.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: plakat


Wes Anderson zaliczył nietypową przygodę podczas obchodów trzydziestolecia filmu "Trzech facetów z Teksasu". Reżyser utknął w windzie w Academy Museum of Motion Pictures, gdzie spędził około 30 minut, zanim na miejsce przybyli strażacy.

Anderson nie był sam. W windzie znajdowali się również m.in. aktor Luke Wilson oraz producent James L. Brooks. Cała trójka została ostatecznie uwolniona przez strażaków.

Nagranie z momentu opuszczania windy opublikowała na Instagramie Carolyn Dunn, specjalistka ds. planowania produkcji związana z 20th Century Fox. Na filmie słychać, jak Anderson pyta strażaków o przyczynę awarii. Jeden z nich zażartował: "Prawdopodobnie było tam za dużo ciężaru". Reżyser odpowiedział jedynie: "Dobrze, bardzo dziękuję".




Według serwisu Save Your Cinema winda miała być częścią przejścia wykorzystywanego przez gości specjalnych do dyskretnego wchodzenia i opuszczania muzeum. Tych informacji nie udało się jednak potwierdzić, a przedstawiciele Academy Museum i straży pożarnej nie skomentowali sprawy.

Okazją do spotkania była wspomniana 30. rocznica "Trzech facetów z Teksasu", pełnometrażowego debiutu reżyserskiego Andersona z 1996 roku. Film zapoczątkował jego wieloletnią współpracę z braćmi Lukiem i Owenem Wilsonami, którzy zagrali w produkcji, a drugi z nich współtworzył również scenariusz.

Ostatnim jak dotąd filmem Andersona jest "Fenicki układ".

"Fenicki układ" - zwiastun





Idź do oryginalnego materiału