Wenecja 2026: „Possible Love” Lee Chang-donga to hołd dla Kieślowskiego i przewrotna opowieść o pożądaniu, które nigdy nie będzie zaspokojone [Recenzja]

zwierciadlo.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: Kadr z filmu „Possible Love” (Fot. materiały prasowe)


Dziesiąte przykazanie w religii katolickiej przestrzega przed pożądaniem cudzego mienia. Południowokoreański reżyser Lee Chang-dong pokazuje jednak, iż grzech pragnienia to pojęcie uniwersalne, funkcjonujące poza religią, klasą społeczną. Że wbrew pozorom najbardziej zazdrośni są ci, którzy już wszystko posiadają. A utrata wszystkiego może okazać się największym błogosławieństwem. „Possible Love”, film subtelnie nawiązujący do dziesiątej części „Dekalogu” Kieślowskiego, to przewrotne, poetyckie i niezwykle inteligentne podsumowanie współczesnych podziałów. Świata oglądanego z dwóch różnych perspektyw, które choć mogłyby się spotkać, nigdy tego nie zrobią.
Idź do oryginalnego materiału