Weekendowe atrakcje

notatnikemigrantkihome.wordpress.com 7 godzin temu

wystawa nowych artystów połączona z rozmową. Zawsze były rozstawione krzesła na dole, więc jak zobaczyłam ich brak trochę mnie zmarwiło, iż będzie krótko i na stojąco. Obejrzałam prace na dole,

pojechałam na górę obejść studia artystów i jak wróciłam na dół zapowiedziano, iż rozmowy będą w studiach czterech artystów, więc znowu na górę. Tur rozpoczął się od rozmowy z artystką tkającą dzieła różnej wielkości bazujące na historycznych wzorach niewolniczek.

Drugie studio młodego gniewnego artysty aktywisty, który stwierdził, iż nie chce sprzedawac swoich dzieł białym kolekcjonerom, sztuka Afro powinna być w muzeach dla Afro. Atmosfera zrobiła się trochę napięta, choćby starszy pan, Afro kolekcjoner, dał przemowę o wszechstronności odbioru sztuki.

Dwa następne studia sensualnych artystek

Kolejne kreatywne spotkanie w teatrze dla dzieci (sceneria do muzykalu Frozen) w samym centrum, więc pojechałam kolejką. Po ostatnim doświadczeniu otrzymania malutkiego kawałka ciasta zabrałam ze sobą bułkę i zjadłam w pociagu. Tym razem serwowano trochę większe kawałki, więc nie głodowałam. Jak zwykle zabawnie, a na zakończenie własciciel ciastkarni/kawiarni zaoferował ciasto na dziesiątą rocznicę spotkań.

Spotkanie było częscią rozpoczynającego się corocznego festiwalu sztuki, mówcą był organizator owego festiwalu. Obejrzałam dużo instalacji, ale oczywiście nie wszystkie. W tym roku dodano zabawę szukania stacji stemplowych i przybijania stempla w broszurce. Trafiłam na taką stację na pierwszym placu, ale nie było żadnej broszury, w drugiej też nie, a jak znalazłam w końcu broszurę i wróciłam podstemplowac zabrakło mi już sił na ponowny spacer w drugą stronę centrum i zdecydowałam wrócic do domu. Trzeba będzie pojechac w następnym tygodniu, bo chcę obejrzeć wystawę kostiumów inspirowanych Alicją w Krainie Czarów.

Stacja jest blisko biblioteki, więc zajechałam oddać książki. Znalazłam parking tuż przy wejściu co nigdy się nie zdarzyło, a okazało się iż biblioteka zamknięta. Tydzień temu przysłano wiadomość o zamknieciu na święta, ale całkiem o tym zapomniałam.

Nie pamiętam kiedy ostatni raz byliśmy w kinie, chyba na Dune2, dobrze, iż przełamaliśmy impas.

„Project Hail Mary” łączy w sobie inteligencję, emocje i rozrywkę. Może nie dorównuje kosmicznemu rozmachowi „Interstellar”, ale znakomicie udaje mu się stworzyć coś ciepłego i intymnego. To opowieść o przetrwaniu, komunikacji, przyjaźni i nadziei. Historia rozwija się w angażujący sposób, Gosling nie zawodzi, a alien jest bardzo sympatyczny. Okay przyznam się, jestem emocjonalnym wrakiem i na filmie sobie popłakałam, za co teraz płacę bólem głowy.

Idź do oryginalnego materiału